Kotleciki śniadaniowe z mielonego kurczaka z jabłkiem – smażę je w niedzielny poranek i patelnia nie zdąży ostygnąć
To takie śniadanie, po którym nikomu nie chce się wstawać od stołu. Mielony kurczak, starte jabłko i cebula – nic więcej, a smakuje jak porządna wiejska kiełbaska. Jabłko robi tu całą robotę: trzyma wilgoć w mięsie i daje tę słodką nutę, która gryzie się z pieprzem jak trzeba. Od miski do talerza mija trzydzieści pięć minut, więc robię je nawet w środku tygodnia.

Składniki:
Mięso
- 454 g mielonego kurczaka – najlepiej mieszanka piersi i uda
Warzywa i owoce
- 1 małe jabłko, obrane i drobno posiekane
- 113 g cebuli pokrojonej w drobną kostkę
- 2 łyżki świeżej natki pietruszki, posiekanej
Przyprawy
- pół łyżeczki granulowanego czosnku
- 1 łyżeczka soli morskiej
- ćwierć łyżeczki grubo mielonego czarnego pieprzu
Tłuszcze
- 2 łyżki oleju z awokado
Przygotowanie:
1. Jabłko obieram i siekam naprawdę drobno – w kawałkach wielkości fasoli będzie puszczać wodę i kotlet się rozjedzie. Cebulę kroję w taką kostkę, żeby zdążyła zmięknąć na patelni razem z mięsem. Natkę siekam na końcu, żeby nie zwiędła.
2. Do dużej miski wykładam mielonego kurczaka, wsypuję jabłko, cebulę i pietruszkę. Dosypuję sól, granulowany czosnek i pieprz. Soli nie żałuję – mielony drób bez soli jest nijaki.
3. Mieszam ręką, nie łyżką. Ręka czuje, kiedy przyprawy są równo rozłożone, a łyżka tylko przewraca masę z boku na bok. Mieszam do momentu, aż wszystko się połączy, i ani chwili dłużej – im dłużej ugniatam, tym twardsze wyjdą kotlety.
4. Wilgotnymi dłońmi formuję płaskie kotleciki, mniej więcej na grubość palca. Masa jest luźna i lepka, więc dłonie zwilżam po każdych dwóch sztukach. Kto nie ma cierpliwości do formowania, może po prostu pokruszyć masę wprost na patelnię – wyjdą takie rozsypane okruchy, świetne do jajecznicy.
5. Na dużej patelni rozgrzewam olej na średnim ogniu. Czekam, aż zacznie leciutko migotać i falować – wtedy jest gotowy. Wrzucone na zimny tłuszcz mięso się zaparzy zamiast przyrumienić.
6. Układam kotleciki tak, żeby między nimi zostało miejsce. Stłoczone na ciasno wypuszczą parę i zamiast skórki dostaniesz szarą, mokrą powierzchnię. Lepiej usmażyć w dwóch turach.
7. Smażę 5-7 minut z jednej strony i tyle samo z drugiej. W tym czasie ich nie dotykam – nie dociskam widelcem, nie podważam, nie zaglądam pod spód. Skórka potrzebuje spokoju, żeby się zrobiła.
8. Przewracam raz, na złoty brąz. Ogień trzymam średni przez cały czas – na dużym wierzch się przypali, a środek zostanie surowy.
9. Sprawdzam termometrem: w najgrubszym miejscu ma być 74 stopnie. Bez termometru przekrawam jeden na pół – sok ma być przezroczysty, mięso białe bez różowych smug.
10. Zdejmuję na deskę albo talerz i daję im pięć minut spokoju. Nauczyłam się tego na własnych błędach: kotlet krojony od razu z patelni oddaje cały sok, a poleżany zostaje soczysty.

Rady babci:
Jeśli masa klei się do rąk nie do zniesienia, wstaw miskę na kwadrans do lodówki – zimna formuje się o niebo łatwiej.
Kotleciki rozpadają się przy przewracaniu? Za wcześnie je ruszasz. Poczekaj, aż spód sam odejdzie od patelni – dobrze przyrumieniony puści się bez oporu.
Wyszły suche? Następnym razem weź mielone z większym udziałem uda albo zejdź o minutę z czasu smażenia z każdej strony.
Jak lubisz ostrzej, dosyp szczyptę płatków chili do masy – świetnie podbija słodycz jabłka.
Usmaż jeden próbny kotlecik, zanim uformujesz resztę. Skosztuj i dopraw masę – potem już nic nie poprawisz.
Jak przechowywać:
Resztki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce do trzech dni. Odgrzewam na suchej patelni na małym ogniu, żeby skórka znowu zrobiła się chrupiąca. Można też zamrozić – najpierw pojedynczo na tacce, potem przesypać do woreczka na mrożonki i trzymać do trzech miesięcy.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast kurczaka wchodzi mielony indyk, ale wtedy dolej trochę oliwy do masy, bo indyk lubi wyschnąć. Olej z awokado możesz zastąpić olejem z pestek winogron albo lekką oliwą. Pietruszkę śmiało zamień na świeżą szałwię lub tymianek – smak od razu robi się bardziej wytrawny.
Z czym podać:
U mnie idą z jajkami na miękko i szpinakiem podsmażonym na maśle. Pokruszone sprawdzają się też w burrito albo w misce z kaszą, awokado i pieczonym batatem.
Najczęściej zadawane pytania:
Jakie mielone mięso z kurczaka wybrać do tych kotletów?
Najlepsza jest mieszanka piersi i udźca. Sama pierś wychodzi sucha i mączysta, a udo dokłada tłuszczu, dzięki któremu kotleciki są miękkie i mają smak.
Jak poznać, że kurczak w środku jest już gotowy?
Termometr wbity w najgrubsze miejsce ma pokazać 74 stopnie, a wierzch ma być złotobrązowy. Bez termometru przekrój jeden kotlecik – sok musi być przezroczysty, nie różowy.
Na jakim tłuszczu najlepiej je smażyć?
Olej z awokado sprawdza się najlepiej, bo nie ma własnego smaku i znosi wysoką temperaturę bez dymienia. Dzięki temu skórka wychodzi równa i ładnie rumiana.
Czy da się zrobić je ostrzejsze?
Jak najbardziej. Wystarczy dosypać do masy płatki chili – podkręcają smak i ładnie kontrastują ze słodyczą jabłka.
Ile wytrzymają w lodówce i jak je odgrzać?
W szczelnym pojemniku spokojnie trzy dni. Odgrzewaj je na patelni na małym ogniu – w mikrofalówce zmiękną i stracą skórkę.