Marynowane pomidory bez pasteryzacji – gotowe tego samego dnia, a wieczorem w słoiku zostaje sama zalewa

Nie każdy przetwór musi oznaczać cały dzień przy garach. Te pomidory robię rano, a po południu już je jemy. Nie ma pasteryzowania, nie ma sterylizowania, nie ma stania nad wielkim garnkiem z wodą. Jest gorąca zalewa, twarde pomidory i godzina cierpliwości.

Marynowane pomidory bez pasteryzacji - gotowe tego samego dnia, a wieczorem w słoiku zostaje sama zalewa

4,2/5 · 12 ocen

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie5 min
Razem20 min

Składniki:

Warzywa

  • 1 kg twardych pomidorów
  • 1 cebula pokrojona w piórka
  • 3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
  • ½ pęczka koperku, posiekanego

Przyprawy

  • 1 łyżeczka gorczycy
  • 1 łyżeczka ziaren pieprzu

Zalewa

  • 1 szklanka (250 ml) wody
  • ½ szklanki (125 ml) octu 10%
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka soli
  • 2 łyżki oleju

Przygotowanie:

1. Pomidory przebieram jeszcze przed myciem. Biorę tylko twarde, bez pęknięć i miękkich plam – te przejrzałe zostawiam na zupę, bo w słoiku rozlecą się na papkę. Myję je i osuszam ściereczką.

2. Kroję każdy pomidor na ćwiartki. Jeśli trafi się duży, tnę go na osiem części, żeby kawałki były podobnej wielkości i równo się przegryzły.

3. Cebulę kroję w piórka, czosnek w cienkie plasterki, koperek siekam – łodyżki też idą do słoika, mają w sobie najwięcej zapachu.

4. Słoiki wyparzam wrzątkiem i odstawiam do wyschnięcia. Nie pasteryzujemy tych pomidorów, więc czysty słoik to podstawa.

5. Układam warstwami: trochę pomidorów, na to cebula, kilka plasterków czosnku, garść koperku. I tak do góry, aż słoik będzie pełny. Między warstwy wsypuję gorczycę i ziarna pieprzu, żeby rozłożyły się równo, a nie wylądowały wszystkie na dnie.

6. W rondelku łączę wodę, ocet, cukier, sól i olej. Doprowadzam do wrzenia i mieszam, aż cukier z solą zupełnie się rozpuszczą. Zalewa musi być naprawdę gorąca – to ona robi tu całą robotę.

7. Wrzącą zalewą zalewam słoiki po same brzegi, tak żeby pomidory były przykryte. Lecę powoli, po ściance, żeby szkło nie pękło.

8. Zakręcam słoiki i zostawiam na godzinę na blacie, w temperaturze pokojowej. Potem wstawiam do lodówki. Najlepsze są dobrze schłodzone – jeśli masz czas, daj im kilka godzin, smak zrobi się głębszy.

Rady babci:

Jeśli pomidory zaczęły się rozpadać, następnym razem tnij je na większe kawałki i wybieraj odmiany mięsiste, o grubszej skórce.

Za kwaśne? Dosyp pół łyżki cukru do zalewy przy kolejnej partii – octu nie zmniejszaj, bo to on trzyma te pomidory bez pasteryzacji.

Zalewa nie przykryła wszystkiego? Zagotuj małą dokładkę w tych samych proporcjach i dolej gorącą, zamiast dolewać zimnej wody.

Cebula wyszła twarda i ostra? Pokrój ją cieniej albo zalej piórka wrzątkiem na minutę przed włożeniem do słoika.

Jeśli zalewa po dniu zrobiła się mętna albo pachnie inaczej niż powinna, nie ryzykuj – wyrzuć. Te pomidory nie są pasteryzowane i lodówka to ich jedyna ochrona.

Jak przechowywać:

Trzymam je w lodówce, w szczelnie zakręconych słoikach – tak wytrzymują do dwóch tygodni. Po otwarciu słoika zjadamy je w ciągu kilku dni, później tracą wyrazistość. Poza lodówką nie stoją ani godziny dłużej niż to konieczne.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast koperku można dać natkę pietruszki albo bazylię – zapach będzie zupełnie inny, ale też dobry. Gorczycę zastąpisz ziarnami kolendry lub kminku. Cukier można wymienić na miód, wtedy słodycz jest łagodniejsza.

Z czym podać:

Podaję je do kanapek z wędliną, do sałatek i do wszystkiego, co z grilla. Świetnie smakują też same, z kawałkiem fety i świeżym pieczywem do maczania w zalewie.

Najczęściej zadawane pytania:

Jakie pomidory nadają się do takiego marynowania?

Twarde, jędrne, bez pęknięć i miękkich miejsc. Przejrzałe rozpadną się w zalewie i zostanie z nich mus. Najlepiej sprawdzają się odmiany mięsiste, o mocnej skórce.

Ile takie pomidory wytrzymają bez pasteryzacji?

W lodówce, w szczelnie zamkniętych słoikach, do dwóch tygodni. Po otwarciu najlepiej zjeść je w ciągu kilku dni. To nie są przetwory do piwnicy na zimę – te robi się i zjada na bieżąco.

Czy muszę czekać całą godzinę, zanim je otworzę?

Ta godzina to minimum – w tym czasie warzywa nasiąkają zalewą i smak się układa. Jeśli możesz, zostaw je na kilka godzin albo do następnego dnia, wyjdą znacznie wyrazistsze.

Czym zastąpić cebulę?

Cebula daje aromat i chrupkość, ale można ją wymienić na cienko pokrojoną marchewkę. Smak wyjdzie wtedy łagodniejszy i trochę słodszy.

Można dorzucić do zalewy coś jeszcze?

Tak, liść laurowy albo ziele angielskie pasują tu bardzo dobrze. Wrzuć je do zalewy razem z resztą i zagotuj, żeby zdążyły oddać zapach.

U mnie w domu taki słoik nie dożywa wieczoru – ktoś zawsze podbierze widelcem po drodze do lodówki. Smacznego!