Chleb orkiszowy z nasionami i czarnuszką – bez wyrabiania, mieszam łyżką i po godzinie stoi na stole ciepły bochenek

Ten chleb piekę zawsze, kiedy rano zajrzę do chlebaka i zobaczę pustkę. Nie trzeba go wyrabiać, nie trzeba zakwasu ani nocnego wyrastania – miskę, łyżkę i trochę cierpliwości, tyle. Ciasto jest luźne i klejące, i tak ma być, bo z takiego wychodzi miękki, wilgotny środek. A skórka po wyjęciu z pieca cicho trzeszczy, kiedy stygnie na kratce.

Chleb orkiszowy z nasionami i czarnuszką - bez wyrabiania, mieszam łyżką i po godzinie stoi na stole ciepły bochenek

4,3/5 · 50 ocen

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie50 min
Razem1 godz. 5 min
Porcje10 / 1 bochenek chleba

Składniki:

Mąki i ziarna

  • 450 g jasnej mąki orkiszowej
  • 50 g mąki żytniej
  • 6 łyżek mieszanki nasion – len, słonecznik i pestki dyni
  • czarnuszka do posypania wierzchu

Płyny i dodatki

  • 450 ml ciepłej wody
  • około 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżeczki soli

Przygotowanie:

1. Zaczynam od drożdży. Kruszę je do ciepłej wody, dosypuję łyżeczkę cukru i mieszam, aż się rozejdą bez grudek. Woda ma być letnia, taka jak na kąpiel dla dziecka – za gorąca zabije drożdże i nic z chleba nie będzie. Odstawiam na kilka minut, aż na wierzchu pojawi się piankowa czapa.

2. W tym czasie do dużej miski wsypuję obie mąki, sól i nasiona. Mieszam wszystko na sucho ręką albo łyżką, żeby ziarna rozeszły się równo po całej mące, a sól nie zbiła się w jednym miejscu.

3. Wlewam spienione drożdże z wodą i mieszam energicznie zwykłą łyżką. Robię to dobrą minutę, aż w misce nie zostanie ani jedna sucha kępka mąki. Ciasto jest rzadkie i lepkie – nie przejmuj się, rękami tego nie ruszamy i mąki nie dosypujemy.

4. Miskę przykrywam ściereczką i stawiam w ciepłym kącie kuchni, najlepiej przy kaloryferze albo blisko włączonego piekarnika. Zostawiam na jakieś 40 minut, aż ciasto podwoi objętość i będzie całe w bąbelkach.

5. Formę o długości 30 cm wykładam papierem do pieczenia i przekładam do niej wyrośnięte ciasto. Zbieram je łyżką z brzegów miski i wyrównuję wierzch, ale delikatnie – nie ubijam, bo szkoda tych bąbelków.

6. Wierzch obsypuję czarnuszką, nie żałuję jej. Zostawiam bochenek jeszcze na kwadrans, żeby się napuszył w formie. To drugie wyrastanie robi całą różnicę w miękkości środka, więc go nie pomijam.

7. Piekarnik nastawiam na 220 stopni, góra-dół, i porządnie go rozgrzewam. Blachę wsuwam na środkową półkę, żeby chleb piekł się równo z góry i z dołu.

8. Piekę 30 minut w 220 stopniach, potem skręcam do 200 i dopiekam kolejne 20 minut. Pod koniec chleb ładnie pachnie na całe mieszkanie, a skórka robi się mocno rumiana.

9. Gotowy bochenek od razu wyjmuję z formy i kładę na kratce. Studzę do końca, aż będzie ledwo letni. Wiem, że ciężko się powstrzymać, ale krojony na gorąco chleb zawsze zbija się w kluchę.

Rady babci:

Jeśli ciasto po 40 minutach ledwo drgnęło, kuchnia jest za zimna. Wstaw miskę do piekarnika nagrzanego do 30 stopni i wyłączonego, albo postaw ją na garnku z ciepłą wodą.

Kiedy chleb wyszedł zakalcowaty w środku, prawie zawsze winne jest krojenie na ciepło albo za krótkie pieczenie. Postukaj w spód bochenka – ma brzmieć głucho, jak pusty.

Gdy wierzch rumieni się za szybko, a środek jest jeszcze surowy, przykryj chleb kawałkiem folii aluminiowej na ostatnie dziesięć minut.

Nasiona lubię wcześniej podprażyć na suchej patelni, aż zaczną pachnieć i lekko skwierczeć. Wtedy chleb ma zupełnie inny, orzechowy smak.

Czarnuszka lubi się osypywać przy krojeniu. Skrop wierzch ciasta odrobiną wody, zanim ją posypiesz – lepiej się przyklei.

Jak przechowywać:

Trzymam ten chleb owinięty w lnianą ściereczkę albo w papierowej torbie, wtedy skórka zostaje chrupiąca. W plastikowym pojemniku mięknie w jedną noc i traci zapach. Jeśli wiem, że nie zjemy całego, kroję go od razu i mrożę porcjami – potem wyjmuję tyle kromek, ile trzeba na śniadanie.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast jasnej orkiszowej można wziąć pszenną typ 750, tylko chleb wyjdzie mniej wilgotny i bez tej orzechowej nuty. Świeże drożdże zastąpisz suszonymi, biorąc ich odpowiednio mniej i dając ciastu chwilę dłużej na wyrastanie. Nasiona dobieraj po swojemu – sezam albo samo siemię lniane sprawdzają się równie dobrze.

Z czym podać:

U mnie w domu idzie najczęściej z masłem i domowym dżemem, albo na kanapki z wędliną i miękkim serem. Do zupy krem czy do sałatki też jest w sam raz.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy muszę wyrabiać to ciasto rękami?

Nie, i lepiej tego nie robić. Ciasto jest celowo rzadkie, wystarczy mocno wymieszać je łyżką, aż mąka się w całości zwilży. Dosypywanie mąki, żeby dało się je ugniatać, zabiera chlebowi wilgotność.

Można zrobić ten chleb na drożdżach suszonych?

Można. Bierze się ich mniej niż świeżych i rozpuszcza tak samo w ciepłej wodzie z cukrem. Warto dać ciastu kilka minut więcej na wyrastanie i patrzeć nie na zegarek, tylko na objętość.

Po czym poznam, że ciasto wyrosło wystarczająco?

Powinno podwoić objętość i być lekkie, całe pobąblowane pod ściereczką. Zwykle zajmuje to około 40 minut, ale w chłodnej kuchni potrafi się przeciągnąć. Lepiej poczekać dłużej niż wstawić za wcześnie.

Jaka temperatura pieczenia jest właściwa?

Najpierw mocno, 220 stopni przez 30 minut, żeby chleb wystrzelił i zrobiła się skórka. Potem skręcam do 200 i dopiekam 20 minut, żeby środek zdążył się wypiec i nie został kleisty.

Czy mogę zmienić mieszankę nasion?

Jak najbardziej. Len, słonecznik i dynia to moja stała trójka, ale ilość zostaw taką samą i po prostu wymień rodzaje. Czarnuszkę na wierzchu zostawiłabym zawsze – to od niej ten chleb ma swój charakter.

Upiecz go raz, a potem przestaniesz nosić chleb ze sklepu. Smacznego.