Pałki kurczaka z ziemniakami i marchewką z jednej blachy – marynata z jogurtu robi całą robotę, a ja myję potem tylko miskę

To jest ten obiad, który u mnie ratuje środę. Dziesięć minut krzątaniny, potem piekarnik pracuje sam, a ja siadam i obieram jabłko. Jogurt z czosnkiem i papryką sprawia, że skórka na pałkach robi się rumiana i lepka od przypraw, a ziemniaki podpiekają się w tłuszczu, który skapuje z mięsa. Jedna blacha, cztery porcje, żadnego garnka do szorowania.

Pałki kurczaka z ziemniakami i marchewką z jednej blachy - marynata z jogurtu robi całą robotę, a ja myję potem tylko miskę

4,3/5 · 32 oceny

Przygotowanie10 min
Pieczenie / gotowanie45 min
Razem55 min
Porcje4
Kalorie610 kcal

Składniki:

Mięso

  • 8 pałek z kurczaka, mniej więcej 1 kg

Warzywa

  • 1 kg ziemniaków
  • 3 średnie marchewki, około 300 g
  • 2 średnie cebule

Przyprawy i dodatki

  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki mielonej
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu
  • 3 łyżki oleju roślinnego
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki do posypania

Przygotowanie:

1. Nastawiam piekarnik na 200 stopni, grzanie góra-dół. Wyciągam dużą blachę, taką na jakieś 30 na 40 cm. Musi być duża, bo jak się stłoczy, to się dusi zamiast piec.

2. W misce mieszam jogurt z czosnkiem przeciśniętym przez praskę, dwiema łyżeczkami papryki, pół łyżeczki soli i ćwiartką łyżeczki pieprzu. Wychodzi gęsta, rudawa pasta – i o to chodzi.

3. Pałki wycieram do sucha papierowym ręcznikiem. Nie żałuję ręcznika, bo na mokrym mięsie marynata się ześlizguje. Potem wcieram ją palcami dookoła każdej pałki, także tam, gdzie skórka się chowa. Zostawiam w misce i zabieram się za warzywa.

4. Ziemniaki myję i obieram. Mniejsze przecinam na pół, większe kroję w kostkę na trzy, cztery centymetry – żeby wszystkie były podobne, bo inaczej jedne będą surowe, a drugie się rozpadną. Marchew obieram i tnę w grube plastry, cebule dzielę na sześć albo osiem cząstek.

5. Wszystkie warzywa wysypuję prosto na blachę, polewam trzema łyżkami oleju, sypię łyżeczkę soli, ćwiartkę łyżeczki pieprzu i łyżeczkę majeranku. Mieszam rękami, aż każdy kawałek się zaświeci. Tu nie ma co żałować soli.

6. Rozkładam warzywa w jednej warstwie, równo. Na wierzchu układam pałki, każdą z odstępem, żeby miały miejsce na zarumienienie. Resztę marynaty z miski wyskrobuję łyżką i rozsmarowuję po mięsie.

7. Wsuwam blachę na środkową półkę i piekę około 45 minut. Po 25 minutach otwieram, przemieszuję warzywa łopatką i przewracam pałki na drugi bok. Powinno już porządnie skwierczeć.

8. Sprawdzam mięso: nakłuwam pałkę przy kości i patrzę, czy sok jest przezroczysty, bez różowego. Termometr powinien pokazać co najmniej 75 stopni w najgrubszym miejscu. Jak jeszcze nie jest, dokładam 5-10 minut.

9. Wyjmuję i zostawiam na 5 minut, niech mięso odpocznie i wciągnie soki z powrotem. Dopiero potem sypię posiekaną natkę i niosę na stół prosto w blasze.

Rady babci:

Jeśli warzywa są miękkie, ale blade, podnieś temperaturę na ostatnie 10 minut albo włącz na chwilę grill – wilgoć musi mieć gdzie odparować.

Za dużo ziemniaków na jednej blasze to najczęstszy błąd. Lepiej wziąć dwie blachy niż układać w dwóch warstwach, bo wtedy wychodzą gotowane, nie pieczone.

Skórka pałek zrobiła się ciemna, a mięso przy kości jeszcze różowe? Przykryj folią aluminiową i dopiekaj dalej – wierzch przestanie się przypalać.

Marynatę można zrobić rano i trzymać mięso w lodówce do wieczora. Smak wchodzi głębiej, a obiad robi się wtedy sam.

Jak z blachy wypłynęło dużo tłuszczu i warzywa w nim pływają, odlej łyżką nadmiar w połowie pieczenia. Reszta ładnie się podsmaży.

Jak przechowywać:

Resztki trzymam w lodówce w szczelnym pojemniku, najwyżej dwa dni. Odgrzewam w piekarniku albo w mikrofalówce, aż mięso będzie gorące na wskroś. Mięso wolę przełożyć osobno od mokrych warzyw, bo inaczej skórka rozmięka.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast pałek wezmę udka albo filety, tylko trzeba wtedy pilnować czasu pieczenia – filet schnie znacznie szybciej. Marchew można zamienić na pietruszkę korzeniową albo seler, wychodzi bardziej korzennie. Jogurt naturalny spokojnie zastąpi kwaśna śmietana albo kefir.

Z czym podać:

Podaję prosto z blachy, z lekką surówką z kapusty albo z mizerią. Kto głodny, dostaje jeszcze łyżkę ryżu lub kaszy i dodatkową szczyptę natki.

Najczęściej zadawane pytania:

Ile czasu piec pałki z kurczaka razem z ziemniakami?

Około 45 minut w 200 stopniach, grzanie góra-dół. W połowie, czyli po jakichś 25 minutach, przemieszaj warzywa i obróć mięso, żeby zarumieniło się równo z obu stron.

Skąd mam wiedzieć, że kurczak jest już upieczony?

Nakłuj pałkę przy kości – sok musi być przezroczysty, bez śladu różowego. Termometr w najgrubszym miejscu powinien pokazać minimum 75 stopni.

Czy mogę dołożyć inne warzywa niż marchew i cebula?

Jak najbardziej. Dobrze sprawdzi się papryka, cukinia albo brokuł. Pamiętaj tylko, że miękkie warzywa pieką się szybciej, więc dorzuć je na ostatnie 20 minut.

Da się zrobić bez jogurtu?

Da się, wtedy natrzyj mięso samą oliwą z przyprawami. Będzie dobre, ale jogurt zmiękcza kurczaka i tworzy tę gęstą, przywierającą warstwę na skórce – bez niego efekt jest suchszy.

Jak sprawić, żeby ziemniaki były chrupiące, a nie rozmokłe?

Wymieszaj je porządnie z olejem i przyprawami, żeby każdy kawałek był powleczony, i rozłóż w jednej warstwie. Kluczowa jest przestrzeń między kawałkami – stłoczone warzywa parują zamiast się rumienić.

U mnie w domu to danie wjeżdża na stół prosto w blasze i nikt nie protestuje. Smacznego.