Mini serniczki z malinami na herbatnikowym spodzie – pieczone w papilotkach, znikają z talerza szybciej, niż zdążę polać je sosem
Kiedy nie chce mi się stać nad wielkim sernikiem, robię te małe. Osiem sztuk w formie na muffinki, każdy z chrupiącym spodem z herbatników i kremową masą, w której siedzą całe maliny. Na wierzch idzie gęsty sos malinowy, taki, co się nie rozlewa po talerzu. Roboty niewiele, a wyglądają jak z cukierni.

Składniki:
Spód
- 120 g herbatników
- 50 g masła
Masa serowa
- 500 g twarogu sernikowego z wiaderka
- 70 g cukru
- 1 jajko rozmiar M
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub cukru waniliowego
- 20 g budyniu waniliowego w proszku bez cukru
- 150 g świeżych lub mrożonych malin
Sos malinowy
- 150 g malin
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
- 1 łyżka zimnej wody
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 170 stopni, góra-dół. Formę na muffinki wykładam ośmioma papierowymi papilotkami i odstawiam na bok.
2. Herbatniki wsypuję do woreczka i przejeżdżam po nich wałkiem, aż zostaną same drobne okruszki. Kto ma malakser, ten ma z głowy. Masło rozpuszczam na małym ogniu, żeby się nie przypaliło, i wlewam do okruchów. Mieszam, aż wszystko będzie równomiernie wilgotne.
3. Do każdej papilotki wkładam mniej więcej łyżkę masy herbatnikowej. Teraz najważniejsze: dociskam dnem szklanki albo łyżeczką, mocno, nie na pół gwizdka. Zbity spód trzyma się po upieczeniu, luźny się rozsypie przy pierwszym gryzie.
4. W dużej misce łączę twaróg sernikowy z cukrem, jajkiem, wanilią i budyniem w proszku. Mieszam trzepaczką albo mikserem na najniższych obrotach, tylko do połączenia. Im mniej powietrza wbiję w masę, tym gładsze będą serniczki.
5. Rozkładam masę po papilotkach, prawie po sam brzeg. Zostawiam jakieś pół centymetra zapasu, bo w piekarniku serniczki lekko podejdą.
6. W każdy serniczek wciskam po dwie, trzy maliny. Delikatnie, tak żeby zanurzyły się w masie, ale nie utonęły do dna. Mrożonych nie rozmrażam, idą prosto z zamrażarki – inaczej puszczą sok i zrobi się różowa breja.
7. Wstawiam formę na środkowy poziom i piekę około 22 minut. Gotowe są wtedy, gdy brzegi się zetną, a środek przy potrząśnięciu formą jeszcze leciutko drga. To normalne, sernik dochodzi przy stygnięciu.
8. Wyłączam piekarnik, uchylam drzwiczki i zostawiam serniczki w środku na 10 minut. Potem wyjmuję, studzę do końca na kratce i wstawiam do lodówki na minimum godzinę. Bez tego chłodzenia masa nie będzie kremowa.
9. W międzyczasie robię sos. Maliny wrzucam do małego garnka z łyżką cukru i podgrzewam na średnim ogniu 3-4 minuty, mieszając i rozgniatając owoce łyżką. Skrobię rozrabiam w łyżce zimnej wody, wlewam do gorących malin i gotuję jeszcze pół minuty do minuty, cały czas mieszając. Sos gęstnieje w oczach. Zdejmuję z ognia i studzę.
10. Przed podaniem nakładam na każdy serniczek łyżeczkę albo dwie sosu. Jak mam pod ręką świeże maliny, wciskam po jednej na wierzch.
Rady babci:
Twaróg wyjmij z lodówki pół godziny wcześniej. Zimny gorzej się łączy z jajkiem i trzeba go dłużej mieszać, a właśnie tego chcemy uniknąć.
Jeśli masa zaczęła pękać na wierzchu, piekarnik był za gorący albo serniczki stały za długo. Nic straconego – sos malinowy zakryje wszystko.
Spód wychodzi kruchy i sypki? Za mało masła albo za słabo dociśnięty. Następnym razem przyciśnij mocniej i sprawdź, czy okruchy trzymają się w garści jak mokry piasek.
Sos wyszedł zbyt gęsty po ostudzeniu – dolej łyżkę wody i zamieszaj. Za rzadki? Wstaw z powrotem na ogień na kilkanaście sekund, ale nie dodawaj już skrobi na sucho, bo zrobią się grudki.
Nie wyjmuj serniczków z papilotek, dopóki nie są zimne. Ciepłe rozjeżdżają się w rękach.
Jak przechowywać:
Trzymam je w lodówce, w zamkniętym pojemniku, i przez dwa do trzech dni są jak świeże. W temperaturze pokojowej nie zostawiaj ich na dłużej, masa serowa tego nie lubi. Można je też zamrozić, już wystudzone, przekładając warstwy papierem, żeby się nie posklejały.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast twarogu sernikowego sprawdzi się ricotta albo serek śmietankowy typu cream cheese – konsystencja wyjdzie równie kremowa. Herbatniki możesz zastąpić pokruszonymi ciasteczkami maślanymi lub digestive. Budyń da się zamienić na mąkę ziemniaczaną, ale masa będzie mniej stabilna.
Z czym podać:
Same w sobie są dobre, ale z kleksem bitej śmietany albo gałką lodów waniliowych robią się deserem od święta. U mnie w domu idą do popołudniowej kawy albo herbaty.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę użyć malin mrożonych zamiast świeżych?
Jak najbardziej, i to bez rozmrażania – wrzucasz je prosto z zamrażarki w masę serową. Rozmrożone puszczą wodę i zabarwią cały serniczek na różowo. Do sosu mrożone sprawdzają się nawet lepiej, bo szybciej się rozpadają.
Po czym poznam, że serniczki są już upieczone?
Brzegi mają być ścięte i matowe, a środek przy lekkim potrząśnięciu formą jeszcze delikatnie drga. Jeśli poczekasz, aż środek będzie twardy, po wystudzeniu wyjdą suche. Sernik zawsze dochodzi poza piekarnikiem.
Dlaczego nie wolno długo miksować masy serowej?
Bo wbijasz w nią powietrze, a ono w piekarniku rośnie i potem opada. Efekt to popękana góra i zapadnięty środek. Mieszaj krótko, na najniższych obrotach, tylko do połączenia składników.
Co zrobić, żeby spód z herbatników się nie kruszył?
Okruchy muszą być drobne i dokładnie nasączone masłem – po ściśnięciu w dłoni mają się trzymać kupy. Potem docisnąć je w papilotce naprawdę mocno, najlepiej dnem szklanki. Słabo zbity spód rozpadnie się przy pierwszym kęsie.
Jak długo muszą stać w lodówce przed podaniem?
Minimum godzinę, ale spokojnie mogą postać kilka godzin albo całą noc. Dopiero po schłodzeniu masa robi się gęsta i kremowa. Ciepłe serniczki są luźne i rozjeżdżają się przy wyjmowaniu z papilotki.