Japoński sos marchewkowo-imbirowy z blendera – dziesięć minut roboty, a zwykła sałata lodowa znika z miski pierwsza
To ten pomarańczowy sos, który dostaje się w japońskich knajpach do chrupiącej sałaty. Robię go w blenderze i schodzi mi na to tyle czasu, ile trwa zaparzenie herbaty. Jest kwaskowaty, lekko słodki i porządnie pachnie świeżym imbirem. Wychodzi go całkiem spory słoik, a stoi w lodówce tydzień i z dnia na dzień robi się tylko lepszy.

Składniki:
- 125 g marchewki (4,4 oz), obranej i pokrojonej
- 30 g czerwonej cebuli (1 oz)
- 30 g jabłka odmiany gala (1 oz), obranego – może być każde inne jabłko
- 10 g imbiru (0,35 oz), obranego
- 1/4 szklanki octu ryżowego – albo jabłkowy, albo zwykły biały
- 1/4 szklanki oleju z awokado albo innego łagodnego oleju
- 1 łyżka oleju sezamowego z prażonego sezamu
- 1 łyżka zwykłego sosu sojowego, nie ciemnego
- 4 łyżeczki białego cukru – albo brązowy, miód czy syrop klonowy
- 2 łyżki zimnej wody
Przygotowanie:
1. Najpierw obieram wszystko, co trzeba obrać: marchew, imbir, jabłko i cebulę. Marchew kroję na krótkie kawałki, bo blender lepiej sobie z nimi poradzi niż z całym korzeniem.
2. Marchew wrzucam do blendera pierwsza i zalewam ją dwiema łyżkami zimnej wody. Miksuję krótko, tylko do rozdrobnienia. Ten jeden ruch decyduje o tym, czy sos będzie gładki, czy będziesz go potem gryzła.
3. Do rozbitej marchwi dodaję imbir, jabłko i czerwoną cebulę. Nie muszę ich drobno kroić, wystarczy że wejdą do dzbanka.
4. Wlewam ocet ryżowy i sos sojowy, sypię cukier. Ocet ma być dobrze odmierzony – to on trzyma cały ten sos w kupie i daje mu tę kwaśność, o którą chodzi.
5. Na koniec dodaję olej z awokado i olej sezamowy. Sezamowy leci ostatni, bo jest mocny i chcę mieć nad nim kontrolę.
6. Miksuję na wysokich obrotach, aż sos będzie zupełnie gładki, bez najmniejszej grudki. Ma być lejący, nie gęsty jak majonez. Jak blender zaczyna pracować głośno i ciężko, zatrzymuję go, zgarniam boki łyżką i miksuję dalej.
7. Próbuję łyżeczką. Za ostro od imbiru – łyżeczka cukru wyrówna. Za mdło – odrobina octu i od razu wszystko się budzi.
8. Przelewam do wyparzonego słoika i wstawiam do lodówki na pół godziny. Prosto z blendera jest dobry, ale po tym odpoczynku smaki się układają i dopiero wtedy jest ten właściwy.

Rady babci:
Jeśli sos wyszedł zbyt gęsty, dolej łyżkę zimnej wody i przemiksuj – lepsze to niż dolewanie oleju, po którym robi się ciężki.
Grudki marchwi biorą się z tego, że wszystko poszło do blendera naraz. Rozbij samą marchew z wodą, zanim dorzucisz resztę, a problem znika.
Imbir obieraj łyżeczką, nie obieraczką – zeskrobuje samą skórkę i nie marnujesz miąższu, którego i tak jest tylko dziesięć gramów.
Sos w lodówce lubi się rozwarstwić. To nie znaczy, że się zepsuł. Zakręć słoik i porządnie potrząśnij.
Nie rezygnuj z jabłka, nawet jeśli wydaje ci się dziwne w sosie. To ono wiąże olej z octem i naturalnie zagęszcza całość.
Jak przechowywać:
Trzymam w szczelnie zakręconym szklanym słoiku w lodówce do siedmiu dni. Po pierwszej dobie smakuje nawet lepiej niż od razu. Kolor może z czasem trochę zblaknąć i to zupełnie normalne – na smak nie ma to wpływu.
Czym zastąpić składniki:
Ocet ryżowy spokojnie zastąpisz jabłkowym albo zwykłym białym, a olej z awokado każdym neutralnym – rzepakowym czy z pestek winogron. Zamiast sosu sojowego można wziąć tamari, tylko dodaj go odrobinę mniej, bo bywa słodsze. Kto chce bardziej japońskiego smaku, niech doda łyżeczkę pasty miso i sprawdzi, czy nie chce więcej.
Z czym podać:
Najlepszy jest na chrupiącej sałacie lodowej z marchewką w słupki, plasterkami pomidora, ogórka, rzodkiewki i cebuli. Sprawdza się też jako marynata do tofu albo kurczaka i polany na warzywa z pary.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zrobię ten sos bez blendera?
Robot kuchenny da radę tak samo dobrze. Bez żadnego z nich będzie trudno – marchew i imbir trzeba by zetrzeć na najdrobniejszych oczkach tarki i sos i tak nie wyjdzie gładki, tylko taki bardziej siekany.
Ile tego sosu wychodzi z jednej porcji przepisu?
Około 350 ml, czyli spory słoiczek. Licząc po dwie łyżki na osobę, starcza na jakieś dwanaście porcji sałatki. W sam raz, żeby zrobić raz i mieć na cały tydzień.
Da się przygotować mniej ostrą wersję?
Tak, po prostu zmniejsz ilość imbiru o połowę. Jeśli trafisz na młody imbir, weź jego – jest łagodniejszy i bardziej pachnący niż stary, włóknisty korzeń.
Można ten sos zamrozić?
Nie polecam. To emulsja z oleju i octu, po rozmrożeniu rozpada się na warstwy i nie chce już wrócić do gładkości. Skoro trzyma tydzień w lodówce, po prostu zrób mniejszą porcję.
Czym zastąpić jabłko gala, jeśli mam inne?
Każdym obranym, słodkim jabłkiem – fuji, honeycrisp, ligol. Unikaj bardzo kwaśnych odmian, bo w sosie jest już ocet i całość zrobi się za ostra.