Ciastka na oliwie z mąką migdałową pieczone w kokilkach – wilgotne trzy dni i znikają przy porannej kawie
To jest ciasto na oliwie, nie na maśle, i właśnie w tym cała rzecz. Oliwa trzyma wilgoć tak, że ciastka są miękkie jeszcze trzeciego dnia, a mąka migdałowa daje im ten gęsty, orzechowy miąższ. Cytryna robi resztę – przecina słodycz i pachnie na całą kuchnię. Wychodzą cztery małe porcje, akurat tyle, żeby nikt się nie objadł, a wszyscy chcieli dokładkę.

Składniki:
- 1/4 szklanki oliwy z oliwek
- 1/4 szklanki niesłodzonego mleka migdałowego
- sok z 1 cytryny (mniej więcej 3-4 łyżki)
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 3/4 szklanki mąki migdałowej
- 1/2 szklanki bezglutenowej mąki do pieczenia
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
Lukier waniliowy
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1-2 łyżki mleka migdałowego albo dowolnego innego mleka
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 175 stopni i zostawiam go w spokoju, żeby porządnie doszedł. Zimny piekarnik zmarnuje pierwsze dziesięć minut pieczenia, a przy tak małych ciastkach to widać od razu.
2. Do miski wlewam oliwę, mleko migdałowe i sok z cytryny. Mieszam trzepaczką, aż zrobi się jednolite i lekko mętne. Sok z cytryny zetknie się z mlekiem roślinnym i masa może wyglądać na zwarzoną – tak ma być, nic się nie zepsuło.
3. Wsypuję cukier puder i rozmieszam go do gładkości, żeby nie został ani jeden grudek na dnie.
4. Teraz suche składniki: mąka migdałowa, mąka bezglutenowa, proszek do pieczenia i soda. Dodaję je partiami, nie wszystko naraz, i mieszam krótko – tylko do połączenia. Im dłużej się miesza, tym ciastka wychodzą bardziej zbite.
5. Foremki smaruję albo spryskuję tłuszczem, dokładnie, razem z brzegami. U mnie sprawdza się olej kokosowy, ale zwykłe posmarowanie pędzelkiem też robi robotę. Nie żałuję – migdałowe ciasto lubi się przyklejać.
6. Rozdzielam ciasto po foremkach tak, żeby od góry zostało jakieś 1-2 cm luzu. Urosną, więc niech mają gdzie. Foremki stawiam na blaszce – łatwiej wsunąć i wyjąć, i nic się po drodze nie wywróci.
7. Piekę 32-35 minut, jeśli mam małe kokilki po 110 ml, albo 40-42 minuty, jeśli używam większych na 220 ml. Sprawdzam patyczkiem wbitym w sam środek – ma wyjść suchy. Jak wychodzi mokry, daję jeszcze pięć minut i sprawdzam ponownie.
8. Wyjmuję i odstawiam do całkowitego wystudzenia. Ciastka najpierw urosną, a potem lekko opadną w środku – to nie wada, tylko gotowe zagłębienie na lukier.
9. Na lukier mieszam cukier puder z jedną łyżką mleka i ekstraktem waniliowym. Dolewam mleko po łyżeczce, aż będzie gęsty jak śmietana – rzadki wsiąknie w ciasto i zniknie.
10. Dopiero na zupełnie zimne ciastka wylewam lukier i rozprowadzam go łyżeczką po wierzchu. Na ciepłym spłynie po bokach i zrobi bałagan.

Rady babci:
Wyjmij wszystko z lodówki wcześniej. Składniki w temperaturze pokojowej łączą się gładko, a zimne mleko z oliwą lubią się rozwarstwić.
Kupuj oliwę, która pachnie owocowo, a nie gryzie w gardło. Ostra, pieprzna oliwa przebije cytrynę i poczujesz ją w każdym kęsie.
Jeśli ciastka wychodzą suche, następnym razem skróć pieczenie o pięć minut. Mąka migdałowa przypieka się szybciej, niż się człowiekowi wydaje.
Lukier za rzadki? Dosyp cukru pudru po łyżce. Za gęsty? Dolej mleka po pół łyżeczki, nie więcej – łatwo przelać.
Ciasto zbite i ciężkie zwykle znaczy, że było za długo mieszane. Następnym razem odłóż trzepaczkę w momencie, w którym przestaniesz widzieć suchą mąkę.
Jak przechowywać:
Trzymam je w temperaturze pokojowej pod kloszem albo w szczelnym pudełku, spokojnie trzy dni – oliwa i mąka migdałowa świetnie trzymają wilgoć. Polukrowane z czasem miękną jeszcze bardziej, bo cukier ciągnie wilgoć. Bez lukru można je zamrozić na dwa miesiące, owinięte szczelnie folią, a potem rozmrozić w temperaturze pokojowej i dopiero polukrować.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast cytryny wchodzi pomarańcza – sok i skórka – i wtedy smak robi się łagodniejszy. Łyżeczka ekstraktu migdałowego pięknie podbija mąkę migdałową, a jesienią dosypuję pół łyżeczki cynamonu i ćwierć łyżeczki gałki muszkatołowej. Kto lubi ziołowe nuty, niech doda łyżkę drobno posiekanego rozmarynu albo tymianku prosto do ciasta.
Z czym podać:
Na śniadanie podaję je lekko ciepłe, z kleksem jogurtu kokosowego i świeżymi owocami. Na deser – z gałką lodów waniliowych i ciepłym kompotem z jagód, a po południu po prostu do herbaty albo kawy.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zamiast mąki migdałowej i bezglutenowej mogę dać zwykłą pszenną?
Tak, można zastąpić obie mąki pszenną. Ciastka wyjdą wtedy lżejsze i bardziej puszyste, ale stracisz ten gęsty, orzechowy miąższ, który daje migdał.
W czym to upiec, jeśli nie mam kokilek?
Sprawdzą się cztery foremki po 110 ml albo dwie po 220 ml, a w ostateczności zwykłe foremki na muffiny – wtedy wyjdzie ich cztery do sześciu. Pamiętaj tylko, że im mniejsze naczynie, tym krótsze pieczenie, więc sprawdzaj patyczkiem.
Lukier mi spływa i wsiąka w ciasto – co robię źle?
Prawie zawsze chodzi o to, że lukier jest za rzadki albo ciastka jeszcze ciepłe. Dolewaj mleko po łyżeczce i dosypuj cukier pudru, aż lukier będzie gęsty, i lukruj dopiero zupełnie zimne ciastka.
Można upiec dzień wcześniej?
Jak najbardziej, i nawet dobrze na tym wychodzą. Upiecz je dzień wcześniej, schowaj do szczelnego pojemnika, a lukier zrób i wylej dopiero tuż przed podaniem.
Czy muszę użyć akurat oliwy z oliwek?
Nie musisz – można wziąć delikatny olej, na przykład z awokado albo winogronowy. Oliwa daje jednak temu ciastu charakter, więc jeśli masz dobrą butelkę, to jest właśnie ten przepis, w którym warto ją otworzyć.