Spaghetti z szybkowaru – makaron gotuje się razem z sosem w jednym garnku, a obiad stoi na stole po dwudziestu minutach
Robię to zawsze wtedy, kiedy wszyscy są głodni, a ja dopiero wchodzę do kuchni. Makaron nie idzie do osobnego garnka z wodą – gotuje się prosto w sosie, razem z mięsem i zieleniną. Wychodzi z tego pełny obiad dla czterech osób, a do zmywania zostaje jeden garnek i chochla. Dwadzieścia minut od pierwszego noża do talerza.

Składniki:
- 1 łyżka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
- 450 g chudego mielonego mięsa wołowego, mięsa z bizona lub roślinnych zamienników
- 1 łyżeczka soli morskiej
- 1 łyżka suszonej natki pietruszki
- 1 łyżeczka suszonej cebuli
- ¼ łyżeczki płatków chili
- 3 ząbki czosnku, drobno posiekane (około 1 łyżka)
- 4 szklanki posiekanej kapusty włoskiej, boćwiny lub innych twardych warzyw liściastych (opcjonalnie)
- 2 szklanki wody, podzielone
- 1 słoik (680 g) sosu marinara lub innego sosu pomidorowego do makaronów
- 225 g suchego makaronu pełnoziarnistego spaghetti
- ⅓ szklanki startego parmezanu, plus więcej do podania
- świeża posiekana bazylia lub natka pietruszki do podania
Przygotowanie:
1. Włączam w szybkowarze funkcję smażenia i wlewam oliwę. Kiedy zacznie lekko dymić, wrzucam mielone mięso i od razu rozdrabniam je drewnianą łyżką na drobne kawałki. Ma skwierczeć, nie dusić się – jeśli garnek jest za zimny, mięso puści wodę i zrobi się szare.
2. Sypię sól, suszoną pietruszkę, suszoną cebulę i płatki chili. Smażę dalej, cały czas rozgniatając grudki, aż mięso straci różowy kolor i zacznie się przyrumieniać – u mnie to jakieś pięć minut. Nie żałuję soli, bo makaron dużo jej zabierze.
3. Dorzucam posiekany czosnek i mieszam ledwie pół minuty, żeby zapachniał, ale się nie przypalił. Wlewam ¾ szklanki wody i drewnianą łyżką zdrapuję z dna wszystko, co się przykleiło. Tam siedzi najwięcej smaku, a przy okazji dno musi być czyste, żeby garnek się nie zaciął przy nabijaniu ciśnienia.
4. Wsypuję posiekaną kapustę, jeśli akurat ją daję, i wlewam cały słoik sosu pomidorowego. Mieszam porządnie, aż zieleń zniknie w sosie. Wygląda tego dużo, ale za chwilę osiądzie.
5. Łamię spaghetti na pół i układam na wierzchu w dwóch warstwach – drugą w poprzek pierwszej. I teraz najważniejsze: nie mieszam. Makaron ma leżeć na sosie, nie w nim.
6. Do pustego słoika po sosie wlewam pozostałe 1¼ szklanki wody, zakręcam, potrząsam i wylewam równomiernie po całym makaronie. Wypłukuje mi się resztka sosu ze ścianek, a nic się nie marnuje. Znowu nie mieszam.
7. Zamykam pokrywę, ustawiam zawór na gotowanie i nastawiam wysokie ciśnienie na 8 minut. Potem zostawiam garnek w spokoju i idę nakryć do stołu.
8. Po sygnale od razu spuszczam parę – szybko, nie czekając. Zdejmuję pokrywę odchylając ją od siebie, żeby para nie poszła w twarz, i wmieszuję starty parmezan. W garnku będzie rzadko i to normalne, tak ma być.
9. Wyłączam grzanie i odstawiam garnek na kilka minut bez pokrywki. Makaron przez ten czas wypije nadmiar płynu i sos zrobi się gęsty. Mieszam jeszcze raz, nakładam do misek i sypię na wierzch dużo sera oraz świeżą bazylię albo pietruszkę.

Rady babci:
Jeśli mięso jest bardzo chude, dolej jeszcze łyżkę oliwy przed smażeniem – inaczej przywrze do dna i garnek pokaże błąd zamiast nabić ciśnienie.
Wolisz makaron miększy, taki dla dzieci i dziadków? Odczekaj 5 minut, zanim spuścisz parę. Lubisz al dente – spuszczaj od razu po sygnale.
Ser trzyj ze świeżego kawałka. Ten z torebki nie chce się rozpuścić i zostaje na wierzchu białymi wiórkami zamiast związać sos.
Wyszło za rzadko? Nie dolewaj niczego i nie panikuj – postaw garnek odkryty na pięć minut, makaron sam zabierze płyn.
Do smaku dorzuć razem z suszonymi ziołami łyżkę mieszanki włoskiej. Robi z tego zupełnie inne danie, a kosztuje jeden ruch ręką.
Jak przechowywać:
W zamkniętym pojemniku w lodówce trzyma się cztery dni i szczerze mówiąc, na drugi dzień smakuje lepiej. Odgrzewam z odrobiną wody, na małym ogniu albo w mikrofalówce. Można też zamrozić porcje na trzy miesiące – makaron będzie odrobinę bardziej miękki, ale smak zostaje.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast mielonej wołowiny wchodzi włoska kiełbasa, jeśli ktoś lubi ostrzej, albo mielony indyk na lżej. Wersja bezmięsna też się broni – wystarczy pominąć mięso i dołożyć więcej warzyw. Kapustę spokojnie zastąpisz boćwiną, jarmużem albo szpinakiem.
Z czym podać:
Podaję prosto w głębokich miskach, z dodatkową miseczką tartego sera na stole. Do tego kromka chleba do wybierania sosu i prosta sałata z octem.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zrobię to na makaronie bezglutenowym?
Tak, ale pilnuj czasu. Makarony bezglutenowe gotują się inaczej i szybciej się rozpadają, więc skróć ciśnienie o minutę i koniecznie spuść parę od razu.
Dlaczego nie wolno mieszać po dołożeniu makaronu?
Bo gęsty sos na dnie przypali się i garnek pokaże błąd zamiast nabić ciśnienie. Makaron ma leżeć na wierzchu, przykryty wodą – płyn ugotuje go równo, bez sklejania.
Można to zrobić bez mięsa?
Jak najbardziej. Wrzuć roślinny zamiennik zamiast mielonego albo pomiń je zupełnie i dołóż więcej warzyw. Reszta przepisu i czasy zostają takie same.
Czym zastąpić kapustę włoską?
Boćwiną, jarmużem albo szpinakiem – czym akurat masz. Przy delikatnych liściach, jak szpinak, dodaj je dopiero na koniec, po otwarciu garnka, bo pod ciśnieniem zrobią się papką.
Da się to zamrozić i odgrzać później?
Da się. Ostudź całkiem, przełóż do szczelnych pojemników i trzymaj do trzech miesięcy. Rozmrażaj przez noc w lodówce, a przy odgrzewaniu dolej łyżkę wody, żeby sos wrócił do siebie.