Sałatka z gruszką, fetą i żurawiną w sosie klonowo-jabłkowym – robię ją, gdy chcę, żeby goście zamilkli przy pierwszym kęsie
Ta sałatka to u mnie ratunek na każdą okazję. Słodka gruszka, słona feta, kwaśna żurawina i orzechy, które chrupią – wszystko trzyma się razem dzięki sosowi z syropem klonowym. Od deski do stołu mija ćwierć godziny, a wygląda jak z restauracji. Robię ją jesienią najczęściej, ale zimą przy pieczonym mięsie też się broni.

Składniki:
Sałatka
- 1 duża, dojrzała gruszka – konferencja albo klapsa – pokrojona w cienkie plastry
- 5 garści mieszanki sałat albo ulubionej zieleniny
- ⅓ szklanki suszonej żurawiny
- ½ szklanki pokruszonej fety (jakieś 60 gramów)
- ½ szklanki surowych orzechów włoskich albo laskowych
Sos
- 1 mała szalotka, drobno posiekana
- 3 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
- 1 łyżka octu jabłkowego
- 1 łyżka syropu klonowego
- 1 łyżeczka musztardy Dijon
- ¾ łyżeczki soli kuchennej
- ⅛ łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 175 stopni. Orzechy rozsypuję na suchej blasze w jednej warstwie, żeby nie leżały jeden na drugim – inaczej część się przypali, a część zostanie surowa.
2. Piekę 8-10 minut. Nie odchodzę daleko, bo orzechy same dają znać – w kuchni robi się od nich intensywnie orzechowo. Wtedy są gotowe.
3. Gorące orzechy od razu zsypuję z blachy na deskę. Na blasze dochodzą jeszcze przez chwilę i potrafią zgorzknieć. Studzę i siekam na większe kawałki, nie na pył.
4. Do miski wrzucam posiekaną szalotkę, wlewam oliwę, ocet jabłkowy i syrop klonowy, dokładam musztardę, sól i pieprz. Ubijam trzepaczką, aż sos przestanie się rozwarstwiać i zrobi się gładki, trochę gęsty. Zajmuje to pół minuty.
5. Dopiero teraz kroję gruszkę w cienkie plastry – wcześniej nie ma sensu, bo zbrązowieje. Jeden plasterek zjadam na próbę. Jeśli jest twarda i bez smaku, cała sałatka na tym straci.
6. Do dużej misy sypię sałatę, a na nią połowę gruszki, połowę fety, połowę żurawiny i połowę orzechów. Drugą połowę zostawiam – to nie zapomnienie, tylko plan.
7. Polewam częścią sosu i mieszam bardzo delikatnie, najlepiej czystymi rękami. Dolewam po odrobinie i mieszam po każdej porcji, aż liście będą lekko błyszczące. Sałata ma być muśnięta sosem, nie pływać w nim.
8. Na wierzch układam resztę gruszki, fety, żurawiny i orzechów, raz jeszcze lekko poruszam. Próbuję, dosalam szczyptą, jeśli trzeba. Podaję od razu, a resztę sosu stawiam w miseczce obok – kto lubi więcej, dolewa sobie sam.

Rady babci:
Jeśli gruszka okaże się twarda, nie ratuj jej cukrem – lepiej pokrój ją cieniej i daj sałatce postać dwie minuty przed podaniem.
Sos się rozwarstwił i pływa w nim oliwa? To normalne. Wystarczy mocno wymieszać trzepaczką tuż przed polaniem, musztarda z powrotem wszystko zwiąże.
Za dużo sosu i sałata oklapła? Dorzuć garść świeżych liści i wymieszaj – wchłoną nadmiar i sałatka wróci do formy.
Orzechy prażę zawsze z zapasem, bo i tak połowa znika z deski. Jak ci się przypalą, nie żałuj ich – gorzki orzech zepsuje całą misę.
Sól odmierzaj dokładnie i nie dosalaj sałatki, zanim nie spróbujesz. Feta jest słona i często robi robotę za ciebie.
Jak przechowywać:
Gotowa sałatka nie przetrwa nocy – liście puszczają wodę i robi się z tego smutna papka. Resztki trzymam osobno w zamkniętych pojemnikach w lodówce, najwyżej dwa dni, i łączę dopiero przed jedzeniem. Sam sos wytrzyma w słoiczku pięć dni, tylko wyjmij go wcześniej, żeby doszedł do temperatury pokojowej.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast fety śmiało dawaj kozi ser albo pleśniowy – byle był wyrazisty. Gruszkę poza sezonem zastępuję jędrnym jabłkiem, a orzechy włoskie migdałami albo pistacjami. Żurawinę można wymienić na suszone wiśnie, wtedy sałatka wychodzi odrobinę kwaśniejsza.
Z czym podać:
Najlepiej smakuje przy pieczonym kurczaku albo grillowanym łososiu, a zimą obok gorącej zupy. Jak ma być z tego cały obiad, dorzucam do misy kawałki kurczaka albo kilka łyżek ugotowanej komosy.
Najczęściej zadawane pytania:
Muszę prażyć orzechy, czy mogę dać surowe?
Możesz dać surowe, ale to zupełnie inna sałatka – bez tej głębi i chrupkości. Osiem minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni robi ogromną różnicę i naprawdę warto poświęcić ten kwadrans.
Jaka gruszka najlepiej się tu sprawdzi?
Dojrzała i słodka, ale wciąż na tyle jędrna, żeby dała się pokroić w cienkie plastry. Konferencja i klapsa są u mnie pewniakiem. Rozgotowanej, mączystej gruszki nie ratuj – lepiej sięgnij po inną.
Da się coś zrobić dzień wcześniej?
Tak, i tak zwykle robię przed świętami. Orzechy upraż i schowaj w szczelnym słoiku nawet na trzy dni, sos zmieszaj i trzymaj w lodówce. Gruszkę krój i wszystko składaj dopiero tuż przed podaniem.
Czym zastąpić syrop klonowy?
Miodem, ale powiem szczerze – to już nie to samo. Miód daje słodycz, syrop klonowy daje tę ciepłą, jesienną nutę, która trzyma cały sos. Jeśli masz wybór, zostań przy klonowym.
Czy to danie bezglutenowe?
Tak, żaden ze składników glutenu nie zawiera. Uważaj tylko na musztardę i suszoną żurawinę – sprawdź etykiety, bo bywają dosładzane i doprawiane różnymi dodatkami.