Sałatka z komosy ryżowej z ciecierzycą i fetą – robię ją w trzydzieści minut, a stoi w lodówce cały tydzień i tylko lepiej smakuje
Taka sałatka ratuje mnie w tygodniu, kiedy nie mam głowy do gotowania. Wstawiam komosę, w tym czasie kroję i mieszam sos, i po pół godzinie stoi na stole pełna miska. Wędzona papryka w sosie robi tu całą robotę – bez niej to byłaby zwykła sałatka, z nią pachnie jak coś z ogniska. Najedzenia po niej starcza na długo, bo ciecierzyca i komosa trzymają w brzuchu.

Składniki:
Podstawa i zboża
- 2 szklanki wody
- 1 szklanka suchej komosy ryżowej
Przyprawy i sosy
- ¼ szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny (mniej więcej jedna średnia cytryna)
- 3 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
- 1 ½ łyżeczki soli kłodawskiej, do podzielenia
- 1 łyżeczka wędzonej papryki
Warzywa i zioła
- ¼ szklanki luźno posiekanych świeżych ziół – pietruszki, bazylii albo kopru, jak kto lubi
- 1 szklanka mocno ubitej rukoli (opcjonalnie)
- 1 słoik pieczonej papryki czerwonej (około 400 g), odsączonej i pokrojonej na drobne kawałki – wyjdzie z tego jakaś szklanka
Białka i orzechy
- 1 puszka ciecierzycy o obniżonej zawartości sodu, przepłukanej i osuszonej
- ¾ szklanki grubo posiekanych orzechów laskowych, pistacji albo migdałów, lekko uprażonych – do podzielenia
- ¾ szklanki pokruszonej fety albo koziego sera (jakieś 100 g) – do podzielenia
Przygotowanie:
1. Komosę wsypuję na gęste sitko i płuczę pod zimną wodą, aż woda przestanie się pienić. Nie odpuszczaj tego, nawet jeśli na opakowaniu piszą, że jest już umyta – od tego zależy, czy sałatka nie będzie gorzkawa.
2. Przepłukaną komosę wrzucam do średniego garnka, zalewam dwiema szklankami wody i dosypuję łyżeczkę soli. Doprowadzam do wrzenia, potem ściągam ogień tak, żeby tylko leniwie bulgotało.
3. Gotuję bez przykrycia jakieś 15 minut, od czasu do czasu mieszając. Ziarna mają wypić prawie całą wodę i zrobić się miękkie, ale nadal sprężyste pod zębem – nie papka. Potem przykrywam garnek i zostawiam na 5 minut w spokoju.
4. Zdejmuję pokrywkę, rozdzielam ziarna widelcem, żeby się spulchniły, i przekładam wszystko do dużej miski. Niech postoi i przestygnie do letniego – gorąca komosa rozpuściłaby ser.
5. W kubku albo małej miseczce łączę oliwę, sok z cytryny, wędzoną paprykę i pozostałą ½ łyżeczki soli. Mieszam energicznie, aż sos zgęstnieje i przestanie się rozwarstwiać.
6. Do letniej komosy wlewam mniej więcej dwie trzecie sosu i delikatnie mieszam. Ciepłe ziarno wciąga smak najlepiej, dlatego robię to zanim dołożę resztę.
7. Dorzucam rukolę, ciecierzycę, pokrojoną pieczoną paprykę oraz trzy czwarte orzechów i sera. Mieszam lekko, od dołu, jakbym podnosiła – nie ubijam, bo feta się rozmaże.
8. Próbuję. Jeśli sałatka wydaje się sucha albo mdła, dolewam resztę sosu i jeszcze raz mieszam.
9. Na wierzch sypię odłożony ser i orzechy – tak zostaną chrupiące i ładnie widać, co w środku. Odstawiam na 10 minut, żeby smaki się poznały, albo chowam do lodówki, najwyżej na 4 godziny. Podaję schłodzoną albo w temperaturze pokojowej.
10. Jeśli praży się orzechy samemu: piekarnik na 175°C, orzechy w jednej warstwie na blaszce, 8-10 minut. Wyjmuję, kiedy zapachną na całą kuchnię i wyraźnie się przyrumienią. Studzę przed siekaniem, bo gorące się kruszą na pył.

Rady babci:
Praż orzechy do porządnego złotego koloru, nie do bladego rumieńca – dopiero wtedy dają ten orzechowy smak, dla którego się je tam wrzuca.
Jeśli komosa wyszła zbyt mokra, zostaw ją odkrytą w misce na kwadrans – nadmiar wilgoci sam odparuje. Za sucha? Łyżka wody albo dodatkowa oliwa i wszystko wraca do normy.
Zrób od razu podwójną porcję sosu i schowaj część w słoiczku. Komosa przez noc wypija płyn i następnego dnia sałatka lubi się odświeżyć.
Pieczoną paprykę ze słoika odsącz naprawdę dokładnie, najlepiej na papierowym ręczniku. Zalewa z słoika rozwodni sos i cała sałatka zrobi się mdła.
Sól dodawaj w dwóch turach, tak jak w przepisie – raz do wody, raz do sosu. Feta jest słona, więc dopraw na końcu, po spróbowaniu, a nie na oślep.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce stoi spokojnie do tygodnia, a po dobie smakuje nawet lepiej, bo wszystko się przegryzie. Orzechy najlepiej sypać dopiero przed jedzeniem, żeby nie zmiękły. Wyjętą z lodówki zostaw na kwadrans w temperaturze pokojowej – zimna traci smak.
Czym zastąpić składniki:
Rukolę spokojnie zastąpisz szpinakiem, młodym jarmużem albo zwykłą mieszanką sałat. Zamiast fety równie dobrze zagra ser kozi, a na wersję bez nabiału – roślinny zamiennik. Pieczoną paprykę jesienią zamieniam na pieczone bataty, a latem na świeży ogórek z pomidorami.
Z czym podać:
U mnie idzie jako obiad z grillowanym kurczakiem albo kawałkiem ryby. Świetnie wygląda też na wspólnym stole obok hummusu, oliwek i ciepłej pity – w płytkiej misce, posypana ziołami i skropiona dobrą oliwą.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moja komosa gorzknieje?
Bo nie została dość dokładnie przepłukana. Ziarna pokryte są naturalną saponiną, która daje gorzki, mydlany posmak. Płucz pod zimną wodą na gęstym sitku, mieszając ręką, aż przestanie się robić piana – nawet jeśli producent zapewnia, że komosa jest już umyta.
Ile dokładnie gotować komosę, żeby nie wyszła papka?
Około 15 minut na małym ogniu, bez przykrycia. Ziarno ma być miękkie, ale wyczuwalne pod zębem, a z boku widać wtedy taki jasny pierścionek. Potem 5 minut pod przykryciem i spulchnić widelcem – to dopiero robi tę sypką strukturę.
Czy mogę zrobić tę sałatkę dzień wcześniej?
Jak najbardziej, wręcz warto. Na dobę wcześniej nic jej nie zaszkodzi, smaki się tylko ładniej połączą. Orzechy i część sera dosyp dopiero przed podaniem, żeby zostały chrupiące.
Czym zastąpić fetę, jeśli nie jem nabiału?
Sprawdzi się roślinny zamiennik fety albo kozi ser, jeśli chodzi tylko o zmianę smaku. Sałatka ma dość białka z komosy i ciecierzycy, więc bez sera też się obroni – dorzuć wtedy trochę więcej orzechów dla chrupkości.
Czy ta sałatka jest bezglutenowa?
Tak, komosa ryżowa naturalnie glutenu nie zawiera i cała reszta składników też nie. Warto tylko rzucić okiem na opakowanie komosy, bo bywa pakowana w zakładach przetwarzających zboża.