Bataty faszerowane pieczarkami i szpinakiem – pieczone w całości, a nadzienie wychodzi kremowe bez kropli śmietany
Dwa bataty, garść pieczarek, trochę szpinaku i obiad gotowy. Piekarnik robi całą robotę za mnie, a ja przez ten czas smażę nadzienie na jednej patelni. Sekret kremowości to łyżka tahini – nikt nie zgadnie, że nie ma tu ani śmietany, ani sera. U mnie w domu to danie ratuje niejeden wieczór, kiedy nie mam siły na garnki.

Składniki:
Główne składniki
- 2 małe bataty
- 1 mała cebula, drobno posiekana
- 200 g pieczarek, pokrojonych w plasterki
- 2 ząbki czosnku, rozgniecione
- 60 g świeżego szpinaku
- 1 solidna łyżka tahini
- 1 łyżeczka płatków drożdżowych
- sól i pieprz do smaku
- sok z ½ małej cytryny
- szczypta pieprzu cayenne (opcjonalnie)
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 180 stopni z termoobiegiem. Blachę wykładam papierem do pieczenia – to nie fanaberia, bataty puszczają słodki sok, który przywiera do blachy jak karmel i potem tego nie doszorujesz.
2. Bataty szoruję pod bieżącą wodą, bo skórka zostaje. Nakłuwam każdy nożem w kilku miejscach, żeby para miała którędy uciec. Kładę na blachę i wstawiam do pieca.
3. Pieczę około 40 minut. Sprawdzam widelcem – ma wchodzić w miąższ bez oporu, jak w masło. Jeśli stawia opór, daję jeszcze kwadrans i tyle.
4. Kiedy do końca pieczenia zostaje jakieś 10 minut, rozgrzewam patelnię na średnim ogniu z odrobiną oliwy albo samej wody. Wrzucam cebulę, pieczarki i czosnek. Nie wsypuję wszystkiego na kupę – grzyby mają leżeć w jednej warstwie, inaczej zamiast się rumienić, będą się dusić.
5. Smażę, aż pieczarki puszczą sok, a potem ten sok odparuje i brzegi zaczną łapać złoty kolor. Trzeba mieć cierpliwość, tu się robi cały smak.
6. Do gorących grzybów dodaję tahini i płatki drożdżowe, solę i pieprzę. Nie żałuj soli – bataty są słodkie i potrzebują przeciwwagi. Wrzucam szpinak, choćby wyglądało, że jest go za dużo. Za chwilę opadnie.
7. Mieszam, aż szpinak zwiędnie, a całość zwiąże się na gładko i kremowo. Na koniec wyciskam sok z połówki cytryny i sypię szczyptę cayenne, jeśli lubisz ostrzejszy pazur. Mieszam jeszcze raz i zdejmuję z ognia.
8. Bataty wyjmuję z piekarnika i daję im chwilę odsapnąć – świeżo upieczone parzą jak diabli. Przekrawam każdy wzdłuż, ale nie na wylot, i widelcem spulchniam miąższ w środku, żeby zrobić dolinkę na nadzienie.
9. Nakładam nadzienie hojnie, z górką. Odstawiam na 5 minut przed podaniem – smaki się ułożą, a nikt nie sparzy sobie języka.

Rady babci:
Jeśli bataty po 40 minutach są miękkie z wierzchu, a twarde w środku, to znaczy, że były za grube – dopiecz je jeszcze 10-15 minut, przykrywając luźno folią, żeby skórka nie zwęgliła się do reszty.
Nadzienie wyszło suche? Wlej łyżkę wody albo mleka kokosowego i zamieszaj na ogniu – tahini od razu zrobi się aksamitne.
Grzyby wodniste i szare zamiast rumianych to znak, że patelnia była przeładowana. Usmaż je na dwa razy, ta minuta różnicy naprawdę się opłaca.
Jeśli tahini gorzkawe, dołóż odrobinę soku z cytryny i szczyptę soli – kwas ładnie tę gorycz łamie.
Nakłuwaj bataty przed pieczeniem zawsze, bez wyjątku. Raz zapomniałam i miałam batata rozerwanego po całym piekarniku.
Jak przechowywać:
Upieczone bataty i nadzienie trzymam osobno w zamkniętych pojemnikach w lodówce, do trzech dni. Przed podaniem wstawiam bataty do 180 stopni na kwadrans, nadzienie podgrzewam na patelni i dopiero wtedy je łączę. Gotowe, złożone bataty też przetrwają trzy dni, ale skórka po odgrzaniu jest mniej sprężysta.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast szpinaku bierz jarmuż, tylko obierz go z twardych łodyg i podsmaż chwilę dłużej – jest bardziej wyrazisty. Nie lubisz batatów? Zwykłe ziemniaki albo połówki dyni piżmowej sprawdzą się jako miseczka na nadzienie równie dobrze. Kto je nabiał, może pokruszyć na wierzch trochę fety – słony akcent świetnie tnie tę kremowość.
Z czym podać:
Podaję na ciepło, prosto z półmiska, jako sycące śniadanie albo lekką kolację. Zielona sałata z cytryną obok i nic więcej nie trzeba.
Najczęściej zadawane pytania:
Ile piec bataty, żeby były miękkie w środku?
W 180 stopniach z termoobiegiem małe bataty potrzebują około 40 minut. Sprawdzaj widelcem – jeśli wchodzi bez oporu do samego środka, są gotowe. Większe bulwy potrafią potrzebować nawet godziny.
Czy mogę zrobić to danie dzień wcześniej?
Tak, i szczerze mówiąc tak jest wygodniej. Upiecz bataty i przygotuj nadzienie osobno, trzymaj w lodówce do trzech dni, a przed podaniem podgrzej i połącz. Nadzienie na drugi dzień smakuje nawet głębiej.
Czym posypać, żeby danie nie było takie miękkie w gębie?
Sypnij na wierzch sezamem, pestkami dyni albo posiekanymi orzechami tuż przed podaniem. Kontrast chrupiącego z kremowym robi tu ogromną różnicę. Podpraż je wcześniej na suchej patelni, będą jeszcze lepsze.
Da się dodać ser, jeśli nie jem wegańsko?
Jak najbardziej. Zetrzyj ulubiony żółty ser na nadzienie i wstaw bataty na kilka minut pod grill w piekarniku, aż się zapiecze. Feta pokruszona na zimno też się świetnie sprawdza.
Jak sprawić, żeby nadzienie było bardziej kremowe?
Wlej pod koniec smażenia odrobinę mleka kokosowego i zamieszaj – konsystencja od razu robi się aksamitna. Możesz też dołożyć pół łyżki tahini więcej, tylko wtedy dopraw mocniej cytryną, żeby nie było mdło.