Batony klonowe z cukrowym lukrem – smak pączka prosto z piekarnika, bez litra oleju i bałaganu na kuchence
Robię je zawsze, gdy ktoś w domu marudzi na pączka, a mnie nie chce się stawiać garnka z olejem. Ciasto miesza się w dwóch miskach, łyżką, bez miksera. Piekarnik robi resztę, a po czterdziestu minutach mam blachę miękkich batoników pachnących klonem i cynamonem. Lukier na wierzchu dopina sprawę.

Składniki:
Suche składniki
- 150 g cukru kryształu
- 125 g mąki pszennej uniwersalnej
- 2,5 g cynamonu mielonego
- 4 g proszku do pieczenia
- 1 g soli
Mokre składniki
- 60 g masła, rozpuszczonego i ostudzonego
- 120 ml mleka, krowiego albo roślinnego
- 2 duże jajka w temperaturze pokojowej
- 120 ml czystego syropu klonowego
Polewa
- 120 g cukru pudru
- 30 ml mleka
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 175 stopni, żeby zdążył się porządnie nagrzać, zanim skończę mieszać. Kwadratową formę 20 na 20 centymetrów smaruję tłuszczem i wykładam papierem do pieczenia. Zostawiam papier tak, żeby wystawał poza brzegi – potem za te uszy wyjmę całe ciasto jednym ruchem.
2. Do dużej miski wsypuję mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cynamon i sól. Mieszam to na sucho trzepaczką przez chwilę, aż kolor będzie równy i nigdzie nie zostanie biała grudka proszku. Ten moment ludzie lubią pomijać, a potem dziwią się, że jedna strona ciasta wyrosła bardziej.
3. W drugiej misce roztrzepuję jajka, aż zrobią się jednolite i lekko jasne. Wlewam do nich syrop klonowy, mleko i na końcu rozpuszczone masło. Masło musi być ostudzone – jak będzie gorące, jajka się zetną i zrobią się nitki.
4. Wlewam mokre do suchych i mieszam łyżką albo szpatułką. Tylko do połączenia, dosłownie kilkanaście ruchów. Ciasto ma prawo wyglądać niedbale, może zostać parę małych grudek. Im dłużej się miesza, tym batony wychodzą twardsze i gumowate.
5. Przelewam masę do przygotowanej formy i rozprowadzam ją równo szpatułką, szczególnie po rogach. Blachą stukam raz o blat, żeby wyszły większe pęcherze powietrza.
6. Wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę 20 do 25 minut. Po dwudziestu minutach zaczynam pilnować – wierzch ma być złocisty i lekko sprężysty pod palcem. Wbijam patyczek na środku: jak wychodzi suchy albo z paroma okruchami, wyjmuję. Mokre ciasto na patyczku to jeszcze nie ten moment.
7. Zostawiam formę na blacie na 10 minut, żeby ciasto się ustabilizowało. Dopiero potem wyciągam je za papier i przekładam na kratkę. Musi wystygnąć całkiem, do zimna. Ciepłe wypuszcza parę i lukier po prostu z niego spłynie.
8. W małej miseczce rozcieram cukier puder z mlekiem, aż zrobi się gładka, lejąca polewa bez grudek. Powinna spływać z łyżki wolną wstążką, a nie chlupać jak mleko. Jeśli jest za rzadka, dosypuję puder po łyżeczce.
9. Polewam zimne ciasto i rozprowadzam lukier wierzchem łyżki albo nożem. Odstawiam na kwadrans, żeby polewa zastygła, a potem kroję na 9 kwadratów. Nóż wycieram między cięciami – krawędzie wychodzą wtedy czyste.

Rady babci:
Nie pomijaj papieru do pieczenia. Bez niego batony przywierają w rogach i przy wyjmowaniu wychodzi z tego deser łyżeczką, a nie porządne kwadraty.
Jeśli lukier zaczyna wsiąkać i znikać, ciasto było jeszcze ciepłe. Nic straconego – poczekaj, aż wystygnie do końca, i daj drugą cienką warstwę.
Ciasto wyszło suche i twarde? Prawie zawsze wina jest jedna z dwóch: za długie mieszanie albo pięć minut za dużo w piekarniku. Następnym razem wyjmij, gdy patyczek wychodzi z wilgotnymi okruszkami.
Środek się zapada, a brzegi są wysokie – to znaczy, że piekarnik grzeje mocniej, niż pokazuje pokrętło. Zmniejsz o 10 stopni i przesuń formę na środkową półkę.
Kroj dopiero po zastygnięciu polewy. Gorący nóż w ciepłym cieście ciągnie za sobą okruchy i lukier rozmazuje się po całości.
Jak przechowywać:
Bez polewy batony trzymam w szczelnym pojemniku na blacie i przez trzy dni są miękkie i wilgotne. Po polaniu lukrem wolę je wstawić do lodówki. Przed podaniem wyjmuję je na kwadrans, żeby doszły do temperatury pokojowej – zimne z lodówki są twardsze i mniej pachną.
Czym zastąpić składniki:
Mąkę pszenną można zastąpić pełnoziarnistą – ciasto wyjdzie gęstsze i orzechowe w smaku. Zamiast białego cukru sprawdza się kokosowy, który daje karmelową nutę. Mleko krowie spokojnie zamień na migdałowe albo owsiane, wilgotność zostaje ta sama.
Z czym podać:
Najlepiej smakują same, do kubka kawy albo mocnej herbaty. Do tego świeże owoce albo gałka waniliowego jogurtu, jeśli chcesz zrobić z nich prawdziwy deser.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje batony wyszły suche zamiast miękkich?
Najczęściej ciasto było mieszane za długo albo stało w piekarniku pięć minut dłużej niż trzeba. Rozpuszczone masło i syrop klonowy dają wilgoć, ale tylko wtedy, gdy mieszasz krótko i wyjmujesz w porę. Proszek do pieczenia odpowiada za lekkość, więc sprawdź też jego datę.
Po czym poznać, że są już upieczone?
Wierzch robi się złocisty i lekko sprężynuje pod palcem, a patyczek wbity na środku wychodzi suchy lub z wilgotnymi okruszkami. Zwykle zajmuje to 20 do 25 minut w 175 stopniach. Piekarniki różnią się między sobą, więc od dwudziestej minuty warto zaglądać.
Czy muszę czekać, aż ciasto wystygnie, zanim polejęlukrem?
Tak, i to jest jedyny moment, w którym nie ma skrótów. Na ciepłym cieście polewa się rozpuszcza, wsiąka i zamiast białej warstwy zostaje mokra plama. Na zimnym ładnie zastyga i trzyma się wierzchu.
Lukier jest za gęsty albo za rzadki – jak to naprawić?
Za rzadki zagęszczasz cukrem pudrem dosypywanym po łyżeczce, za gęsty rozrzedzasz mlekiem po pół łyżeczki. Dobra polewa spływa z łyżki wolną, ciągłą wstążką. Dodawaj po odrobinie, bo tu bardzo łatwo przesadzić w drugą stronę.
Da się je zrobić bez nabiału albo z inną mąką?
Mleko w cieście i w polewie zamień na migdałowe lub owsiane, a masło na klarowane albo roślinne. Mąkę pszenną można częściowo zastąpić pełnoziarnistą, ale ciasto wyjdzie zbitsze. Proporcje zostają dokładnie te same.