Spaghetti z wołowiną i sosem BBQ – dymne, z chrupiącym boczkiem i cheddarem, gotowe w trzy kwadranse
To makaron dla głodnych. Wołowina, boczek i sos BBQ robią razem coś, czego zwykłe spaghetti z sosem pomidorowym nie umie – jest dymnie, słodko i mięsiście naraz. Robię to zawsze, kiedy wiem, że przyjdą wnuki i trzeba nakarmić sześć osób w niecałe czterdzieści pięć minut. Jedna patelnia, jeden garnek, żadnej filozofii.

Składniki:
Makaron
- 340 g spaghetti
Mięso
- 450 g mielonej wołowiny
- 6 plasterków boczku, pokrojonych
Warzywa i aromaty
- 1 mała cebula, posiekana
- 3 ząbki czosnku, przeciśnięte
- 15 g świeżej natki pietruszki, posiekanej (opcjonalnie)
Z puszki i sosy
- 410 g pomidorów pieczonych w kostce (1 puszka)
- 227 g przecieru pomidorowego (1 puszka)
- 80 ml sosu BBQ
Nabiał
- 120 g tartego cheddara
Przyprawy
- Sól do smaku
- Świeżo mielony czarny pieprz do smaku
Przygotowanie:
1. Nastawiam duży garnek wody i solę ją porządnie – nie żałuj soli, to jedyny moment, kiedy makaron sam się doprawi. Wrzucam spaghetti i gotuję al dente, tak jak każe opakowanie. Zanim odcedzę, odlewam do kubka 120 ml wody z gotowania i odstawiam. Ta mętna woda jeszcze się przyda.
2. Na dużą patelnię wrzucam pokrojony boczek i smażę na średnim ogniu. Nie spieszę się – ma się wytopić i zrobić naprawdę chrupiący, a nie gumowaty. Wyjmuję go łyżką cedzakową na talerzyk, a na patelni zostawiam mniej więcej łyżkę tłuszczu. Reszta idzie do słoiczka, szkoda wylewać.
3. Na ten tłuszcz sypię posiekaną cebulę. Smażę 3-4 minuty, aż zrobi się szklista i miękka. Dorzucam przeciśnięty czosnek i mieszam pół minuty – jak tylko poczujesz zapach w całej kuchni, to znaczy, że pora dalej. Czosnek przypalony na brązowo gorzknieje, więc pilnuj go.
4. Dokładam mieloną wołowinę, solę i pieprzę. Rozgniatam ją łopatką na drobne kawałki i smażę, aż zacznie skwierczeć i łapać brązowe przypieczenia na dnie. Właśnie te przypieczenia dają smak. Jeśli mięso puściło dużo tłuszczu, odlewam nadmiar – inaczej sos będzie się świecił i rozwarstwiał.
5. Wlewam pomidory z puszki, przecier i sos BBQ. Mieszam wszystko z mięsem, przykrywam i duszę na małym ogniu 10-15 minut. Sos ma leniwie pyrkać, nie bulgotać – wtedy smaki się zejdą, a kwas z pomidorów złagodnieje.
6. Zaglądam pod pokrywkę. Jeśli sos zrobił się gęsty jak pasta, dolewam po trochu odłożoną wodę po makaronie i mieszam. Ma być gładki i lejący się z łyżki, ale nie wodnisty. Teraz próbuję i dosalam – każdy sos BBQ jest inny, jeden słodki, drugi ostry.
7. Przekładam odcedzone spaghetti prosto na patelnię z sosem. Mieszam szczypcami albo dwoma widelcami, aż każda nitka będzie oblepiona. Robię to na małym ogniu, wtedy makaron trochę wypije sos zamiast tylko go nosić.
8. Na koniec wrzucam chrupiący boczek i tarty cheddar. Mieszam już poza ogniem albo na minimalnym płomieniu, aż ser się rozpuści i zwiąże całość. Posypuję natką i podaję od razu, prosto z patelni – to danie nie lubi czekać.

Rady babci:
Nie wylewaj całego tłuszczu po boczku. To on niesie dymny smak przez całe danie – łyżka na patelni w zupełności wystarczy.
Sos BBQ kupuj taki gęsty, z listą składników, a nie rozwodniony. Tani potrafi być tylko słodki i zrobi z tego makaronu deser.
Jeśli sos wyszedł za rzadki, zdejmij pokrywkę i pogotuj jeszcze 5 minut. Za gęsty – ratuj wodą po makaronie, nigdy zimną z kranu.
Za słodko? Kilka kropel octu albo soku z cytryny na koniec i wszystko wraca do równowagi.
Ser dodawaj dopiero po zdjęciu z ognia. Na zbyt gorącej patelni cheddar się zwarzy i zrobią się gumowate nitki zamiast kremowej powłoki.
Jak przechowywać:
Resztki trzymam w zamkniętym pojemniku w lodówce do trzech dni – następnego dnia smakuje nawet lepiej, bo smaki się przegryzają. Podgrzewam powoli z odrobiną wody albo bulionu, żeby makaron nie wysechł. Można też zamrozić porcjami do trzech miesięcy i rozmrażać spokojnie w lodówce.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast wołowiny sprawdzi się mielony indyk albo kurczak – wyjdzie lżej i mniej tłusto. Cheddara podmienisz na Monterey Jack, jeśli lubisz kremowo, albo na pepper jack, jeśli ma szczypać. Sos BBQ z chipotle podkręci ostrość, a słodszy złagodzi całość.
Z czym podać:
Podaję z prostą zieloną sałatą skropioną cytryną – kwas ładnie przecina dymny sos. Do tego kromka wiejskiego chleba albo kukurydzianego, żeby wytrzeć talerz do czysta.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę zrobić to bez wołowiny?
Tak, mielony indyk albo kurczak sprawdzą się bardzo dobrze i danie wyjdzie lżejsze. Pamiętaj tylko, żeby doprawić je odważniej, bo drób sam z siebie ma mniej smaku niż wołowina.
Jak mocno czuć w tym sos BBQ i czy da się to wyregulować?
Przy 80 ml dymny smak jest wyraźny, ale nie zagłusza pomidorów. Chcesz mocniej – dolej jeszcze trochę pod koniec duszenia, chcesz delikatniej – zacznij od połowy porcji i próbuj.
Jak twardy powinien być makaron?
Gotuj do al dente, czyli minutę krócej niż mówi opakowanie. Spaghetti dojdzie jeszcze na patelni w sosie, a wtedy lepiej go trzyma i nie rozłazi się na talerzu.
Da się dodać ostrości?
Oczywiście. Szczypta płatków chili wrzucona razem z czosnkiem da przyjemne ciepło, które nie kłóci się z dymnym aromatem. Można też sięgnąć po sos BBQ z chipotle.
Czym to posypać na koniec?
Posiekana natka pietruszki daje świeżość i przełamuje tłustość. Kleks kwaśnej śmietany albo krążki dymki też pasują – robi się kremowo i lekko ostro naraz.