Bajgle cynamonowo-klonowe – najpierw gotowane we wrzątku, potem pieczone, i dlatego są ciągnące zamiast suchych
Robię je zawsze, kiedy chcę, żeby w domu ładnie pachniało już od rana. Ciasto jest miękkie, przetykane kawałkami cynamonu, a aromat klonowy przebija się dopiero na końcu. Cała robota to niecała godzina razem z wyrastaniem i pieczeniem. Nie trzeba do nich żadnych dziwnych składników – wszystko mam w kuchennej szafce.

Składniki:
Drożdże
- 475 ml ciepłej wody (40-45°C)
- 15 g suchych drożdży aktywnych
- 55 g brązowego cukru, podzielonego na dwie części
- 5 ml aromatu klonowego
Suche składniki
- 540-600 g mąki pszennej chlebowej
- 10 g soli
- 225 g kawałków cynamonowych
Masa jajeczna
- 1 duże jajko
- 15 ml mleka
- 12 g cukru kryształu
- 2,5 ml ekstraktu waniliowego
Przygotowanie:
1. Zaczynam od drożdży. W małej misce mieszam ciepłą wodę z suchymi drożdżami i 45 g brązowego cukru. Odstawiam i czekam, aż na wierzchu zrobi się gęsta piana. Woda ma być ciepła jak do kąpieli – za gorąca zabije drożdże i nic z tego nie będzie.
2. W tym czasie do dużej miski albo do dzieży miksera wsypuję mąkę, resztę brązowego cukru, sól i kawałki cynamonowe. Mieszam ręką, żeby cynamon rozłożył się równo, a nie siedział w jednym miejscu.
3. Wlewam spienione drożdże i aromat klonowy do suchych składników. Mieszam dokładnie, aż wszystko się zwiąże. Jeśli drożdże nie zrobiły piany, nie ma co się oszukiwać – wyrzucam i robię rozczyn od nowa.
4. Wyrabiam ciasto hakiem przez 10 minut, dosypując po trochu maksymalnie 60 g mąki – tyle, żeby przestało kleić się do rąk, ale zostało miękkie. Ręcznie idzie tak samo, tylko na oprószonym mąką blacie i przez te same 10 minut, aż ciasto zrobi się gładkie i sprężyste.
5. Odstawiam ciasto na 5 minut, żeby odpoczęło. Potem ostrym nożem albo skrobką dzielę je na 8 równych części. Ostre narzędzie to nie fanaberia – tępym nożem szarpie się ciasto i bajgle wychodzą krzywe.
6. Z każdej części formuję zwartą kulę, wbijam kciuk na środku i obracam, aż zrobi się porządna dziura. Układam na blasze wyłożonej papierem, przykrywam folią i zostawiam na 20 minut w kuchni. W tym czasie nastawiam piekarnik na 220°C i wstawiam na gaz duży garnek z wodą – warstwa ma mieć co najmniej 10 cm.
7. Roztrzepuję trzepaczką jajko z mlekiem, cukrem kryształem i wanilią. Odstawiam pod ręką, bo za chwilę będzie potrzebne.
8. Do wrzątku wkładam bajgle partiami, po kilka naraz, żeby nie tłoczyły się w garnku. Gotuję każdą stronę dokładnie minutę, po czym wyjmuję łyżką cedzakową i odkładam z powrotem na blachę. Tego kroku nie wolno pominąć – z niego bierze się ta ciągnąca skórka.
9. Pędzelkiem smaruję każdy bajgiel masą jajeczną, równo i bez pomijania boków. Wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę 15-17 minut, aż będą złote i lśniące.
10. Wyjmuję i odczekuję 10 minut przed krojeniem, bo w gorącym cieście nóż tylko miażdży. Najlepsze są jeszcze ciepłe.

Rady babci:
Jeśli po 10 minutach rozczyn nie ma piany, drożdże są stare albo woda była za gorąca – zacznij od nowa, bo inaczej stracisz całą mąkę.
Ciasto ma zostać miękkie i lekko lepkie. Jak dosypiesz za dużo mąki, bajgle wyjdą twarde i suche w środku.
Gdy bajgle w garnku się rozpłaszczają, znaczy, że wyrastały za długo – skróć wyrastanie do 15 minut przy następnej partii.
Dziurę rób większą, niż się wydaje potrzebna. W czasie gotowania i pieczenia ciasto puchnie i potrafi ją całkiem zasklepić.
Nie wrzucaj wszystkich bajgli do wody naraz. Za dużo naraz zbija temperaturę wrzątku i skórka nie zdąży się zrobić.
Jak przechowywać:
Bajgle trzymam w szczelnej torebce albo pojemniku, ale dopiero jak całkiem ostygną – ciepłe zaparują i zwilgotnieją. W temperaturze pokojowej są dobre do 3 dni. Na dłużej mrożę je pojedynczo zapakowane, a potem rozmrażam przez noc albo podpiekam prosto z zamrażarki.
Czym zastąpić składniki:
Kawałki cynamonowe można zamienić na rodzynki, inne suszone owoce albo kawałki czekolady. Zamiast mąki chlebowej sprawdzi się pełnoziarnista lub orkiszowa, ale wtedy dolej mniej więcej ćwierć szklanki więcej płynu, bo taka mąka więcej pije. Aromat klonowy da się zastąpić prawdziwym syropem klonowym – tylko zmniejsz wtedy cukier, żeby nie było mdło.
Z czym podać:
Najbardziej lubię je przekrojone i posmarowane serkiem kremowym, z odrobiną syropu klonowego na wierzch. Na szybkie śniadanie wystarczy je podpiec i posmarować masłem z cukrem cynamonowym.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy naprawdę muszę gotować bajgle przed pieczeniem?
Muszisz, jeśli chcesz prawdziwe bajgle. Krótkie gotowanie zamyka wierzch ciasta i daje tę gęstą, ciągnącą strukturę oraz gładką skórkę. Bez wrzątku wyjdą zwykłe bułki – suche i kruche.
Po czym poznam, że drożdże jeszcze żyją?
Po 5-10 minutach w ciepłej wodzie z cukrem na powierzchni powinna zrobić się gruba, bąbelkująca piana. Jeśli woda pozostaje gładka, drożdże są martwe. Nie ma sensu ich ratować – kup nowe.
Skąd bierze się słodycz w tych bajglach?
Z trzech rzeczy naraz: brązowego cukru w cieście, kawałków cynamonowych i aromatu klonowego. Razem dają ciepłą, korzenną słodycz, a nie płaski cukier. Dlatego nie potrzebują żadnej lukrowej polewy.
Czy muszę smarować bajgle jajkiem?
Nie musisz, ale bez tego będą matowe i blade. Mieszanka jajka z mlekiem i cukrem daje błyszczącą, złotą skórkę. Jeśli chcesz wersję bez nabiału, zamień mleko na roślinne.
Czy mogę przygotować ciasto albo bajgle dzień wcześniej?
Najlepiej upiec je do końca i zamrozić pojedynczo zapakowane – z zamrażarki odżywają w kilka minut w piekarniku. Gotowe bajgle na drugi dzień wystarczy przekroić i podpiec. Świeżo upieczone zawsze będą jednak najlepsze.