Faworki na spirytusie – kruche, cienkie jak bibułka, znikają z talerza szybciej, niż zdążę je posypać cukrem pudrem

Robię je co roku i za każdym razem wychodzi ich za mało. Ciasto jest miękkie, posłuszne pod wałkiem, a po usmażeniu faworki są tak lekkie, że chrupią przy samym dotknięciu. Cały sekret siedzi w dwóch łyżkach spirytusu i w cierpliwym wałkowaniu na papier. Z tych proporcji wychodzi około trzydziestu sztuk, a całość zajmuje niecałe trzy kwadranse.

Faworki na spirytusie - kruche, cienkie jak bibułka, znikają z talerza szybciej, niż zdążę je posypać cukrem pudrem

4,6/5 · 85 ocen

Przygotowanie30 min
Pieczenie / gotowanie15 min
Razem45 min
Porcje6 / około 30 sztuk
Kalorie410 kcal

Składniki:

Ciasto

  • 400 g mąki pszennej
  • 3 żółtka
  • 2 całe jajka
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 50 g miękkiego masła
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki spirytusu lub mocnego alkoholu, na przykład rakiji
  • szczypta soli

Do smażenia

  • 1 litr oleju roślinnego

Przygotowanie:

1. Mąkę przesiewam do dużej miski, wsypuję szczyptę soli i wrzucam miękkie masło. Rozcieram to palcami tak długo, aż w misce zostanie sypka kruszonka bez grudek masła.

2. Oddzielam żółtka od białek. Trzy żółtka rozkłócam z dwoma całymi jajkami, dodaję cukier i śmietanę, mieszam do gładkiej, jednolitej masy.

3. Wlewam jajeczną masę do kruszonki, dolewam spirytus i zagniatam. Ciasto ma być miękkie i gładkie, nie żałuję mu wyrabiania. Owijam je folią i odstawiam na godzinę, żeby odpoczęło.

4. Odkrawam kawałek ciasta, resztę trzymam przykrytą, żeby nie obeschła. Wałkuję cienko, na 2-3 milimetry, potem składam na pół i wałkuję znowu. Powtarzam to kilka razy, bo od tego ciasto robi się napowietrzone i kruche.

5. Radełkiem albo nożem tnę paski. W każdym robię pośrodku nacięcie i przewlekam przez nie jeden koniec, a ciasto samo układa się w tę znajomą pętelkę.

6. Olej rozgrzewam w głębokim garnku. Wrzucam skrawek ciasta na próbę i jak zacznie od razu skwierczeć i wypływać, olej jest gotowy. Smażę po kilka sztuk naraz, mniej więcej minutę z każdej strony, do rumianego koloru. Obracam drewnianym patyczkiem, bo nie kaleczy ciasta.

7. W połowie smażenia wymieniam olej na świeży. Stary robi się ciemny od okruchów i zaczyna psuć smak kolejnych partii.

8. Gorące faworki wykładam na ręcznik papierowy, żeby oddały tłuszcz. Jeszcze ciepłe obsypuję cukrem pudrem i podaję od razu, bo najlepsze są w pierwszej godzinie.

Faworki na spirytusie - kruche, cienkie jak bibułka, znikają z talerza szybciej, niż zdążę je posypać cukrem pudrem

Rady babci:

Podsypuj stolnicę mąką bardzo oszczędnie. Nadmiar mąki wchodzi w ciasto i faworki robią się twarde zamiast kruchych.

Nie pomijaj spirytusu. To on sprawia, że ciasto nie nasiąka olejem, a faworki po usmażeniu nie są tłuste.

Jeśli faworki wychodzą blade i miękkie, olej jest za zimny. Podkręć ogień i poczekaj, aż wrzucony skrawek ciasta natychmiast zacznie skwierczeć.

Gdy ciasto sprężynuje i cofa się pod wałkiem, po prostu daj mu kwadrans odpoczynku pod ściereczką. Potem rozwałkujesz je bez walki.

Smaż małymi partiami. Jak wrzucisz za dużo naraz, olej gwałtownie stygnie i faworki chłoną tłuszcz zamiast się rumienić.

Jak przechowywać:

Trzymam je w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej, wtedy najdłużej zostają chrupiące. Do lodówki nie wkładam nigdy, bo wilgoć je zmiękcza. Można je też zamrozić zaraz po wystudzeniu i przed podaniem odświeżyć chwilę w piekarniku.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast śmietany 18% można wziąć jogurt naturalny, ale faworki wyjdą trochę mniej kruche. Masło wybieraj dobre i niesolone, bo od niego zależy smak i konsystencja ciasta. Gdy nie masz spirytusu, wódka spełni to samo zadanie i tak samo ochroni ciasto przed nasiąkaniem olejem.

Z czym podać:

Klasycznie podaję je pod grubą warstwą cukru pudru, do herbaty albo kawy. Jako lekki deser świetnie smakują z bitą śmietaną i konfiturą z leśnych owoców.

Najczęściej zadawane pytania:

Co zrobić, żeby faworki były naprawdę chrupiące, a nie twarde?

Ciasto musi być rozwałkowane cienko, na 2-3 milimetry, i kilka razy złożone przed ostatnim wałkowaniem. Smaż je krótko w dobrze rozgrzanym oleju, około minuty z każdej strony, aż będą złote.

Czy alkohol w cieście jest konieczny?

Nie jest ozdobnikiem, tylko robotą. Spirytus sprawia, że ciasto podczas smażenia nie chłonie tłuszczu, więc faworki wychodzą kruche i lekkie zamiast ciężkich.

Jak rozpoznać, że olej ma dobrą temperaturę?

Powinien mieć około 170-180 stopni. Bez termometru sprawdzisz to skrawkiem ciasta: jeśli od razu zaczyna skwierczeć i wypływa na wierzch, można smażyć.

Czy ciasto można zrobić dzień wcześniej?

Tak, spokojnie. Zawiń je szczelnie w folię i trzymaj w chłodzie, a przed wałkowaniem wyjmij na pół godziny, żeby odeszło od zimna i dało się rozwałkować.

Jak przechowywać faworki, żeby nazajutrz nie zwiotczały?

Muszą całkiem wystygnąć, dopiero potem trafiają do suchego, szczelnego pojemnika. Trzymaj je w temperaturze pokojowej, bo lodówka odbierze im całą chrupkość.

U mnie w domu ledwo zdążą wystygnąć, a już ktoś podkrada je z talerza. Smacznego i niech Wam się dobrze smaży.