Grzane wino z pomarańczą i korzennymi przyprawami – podgrzewam je tak, żeby nigdy nie zawrzało, i dlatego nie gorzknieje
Robię je zawsze wtedy, kiedy za oknem szaro i zimno, a w domu przydałby się jakiś ciepły zapach. Butelka wina, kilka plastrów pomarańczy, garść przypraw z szuflady i pół godziny spokoju. Cała sztuka polega na tym, żeby wina nie zagotować – wtedy robi się cierpkie i gorzkie, a szkoda. U mnie w domu ten zapach niesie się po całym mieszkaniu, zanim jeszcze zdążę nalać do szklanek.

Składniki:
Płyny
- 500 ml czerwonego wina półwytrawnego
- 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
- 2 łyżki miodu lub cukru
Owoce
- 4 plastry pomarańczy
Przyprawy korzenne
- 2 laski cynamonu
- 3 gwiazdki anyżu
- 4 goździki
- 2 ziarna kardamonu
- mała szczypta gałki muszkatołowej
Przygotowanie:
1. Pomarańczę sparzam wrzątkiem i wycieram do sucha, bo skórka idzie prosto do garnka. Kroję cztery ładne plastry, niezbyt cienkie, żeby się nie rozpadły. Z reszty owocu wyciskam dwie łyżki soku.
2. Ziarna kardamonu rozgniatam płazem noża, aż lekko pękną. Cały strąk nic nie odda, a rozbity pachnie od razu – to ta różnica, której potem szuka się w smaku.
3. Do rondelka wlewam 500 ml czerwonego wina półwytrawnego i dwie łyżki soku z pomarańczy. Dokładam dwie łyżki miodu albo cukru.
4. Wrzucam plastry pomarańczy, dwie laski cynamonu, trzy gwiazdki anyżu, cztery goździki, rozgnieciony kardamon i malutką szczyptę gałki muszkatołowej. Gałki daję naprawdę na czubek noża, bo potrafi zdominować całą resztę.
5. Stawiam rondelek na najmniejszym ogniu, jaki mam. Wino ma leniwie parować, a nie bulgotać – jak tylko zobaczę bąbelki przy brzegu, zsuwam garnek na bok albo podkładam płytkę rozpraszającą.
6. Grzeję około 10 minut i co jakiś czas mieszam, żeby miód rozpuścił się równo i nie osiadł na dnie. Po drodze próbuję łyżeczką – jeśli mało słodkie, dodaję miodu po odrobinie, bo przesłodzonego już się nie naprawi.
7. Wyławiam większe przyprawy i plastry pomarańczy, a wino przelewam przez drobne sitko do dwóch szklanek. Sitko wyłapie okruchy goździków i pyłek z gałki, przez które napój robi się mętny.
8. Do każdej szklanki wkładam świeży plaster pomarańczy i laskę cynamonu. Podaję od razu, póki gorące i póki pachnie.

Rady babci:
Jeśli wino zdążyło zawrzeć i zrobiło się cierpkie, nic już z niego nie wyciśniesz – dolej pół szklanki zimnego wina i łyżkę miodu, to trochę złagodzi, ale następnym razem pilnuj ognia.
Za mocno korzenne? Rozcieńcz odrobiną soku pomarańczowego albo dolej trochę świeżego wina i podgrzej minutę – przyprawy natychmiast wyjmij.
Gorzki posmak najczęściej bierze się z białej skórki pomarańczy, więc plastry kroję cienko i nie trzymam ich w winie dłużej niż te dziesięć minut.
Zawsze próbuj przed dosładzaniem, nie po. Miód rozpuszcza się powoli i słodycz odczujesz dopiero po chwili – łatwo przedobrzyć.
Szklanki wyparz wrzątkiem przed nalaniem. Zimne szkło potrafi pęknąć, a poza tym wino stygnie w nim w mgnieniu oka.
Jak przechowywać:
Najlepsze jest prosto z rondelka, kiedy przyprawy jeszcze pachną. Jeśli coś zostanie, odcedź, przelej do szczelnego słoika i wstaw do lodówki – następnego dnia podgrzej na małym ogniu, choć aromat będzie już słabszy. Nie mrożę go nigdy, po rozmrożeniu zostaje sam kwas.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast czerwonego można wziąć białe wino – wyjdzie lżejsze i mniej korzenne. Miód zastąpisz cukrem trzcinowym albo syropem klonowym, który doda lekko karmelowej nuty. Jeśli nie masz świeżej pomarańczy, użyj suszonej skórki, ale samej pomarańczowej części, bez białego miąższu, bo gorzknieje.
Z czym podać:
Nalewam do grubych szklanek z uchem, żeby dało się je złapać bez parzenia palców, i wkładam plaster pomarańczy z laską cynamonu. Pasuje do pierników, sernika albo po prostu do rozmowy przy stole.
Najczęściej zadawane pytania:
Jakie wino kupić na grzane – drogie czy tanie?
Najlepiej zwykłe czerwone półwytrawne, takie ze średniej półki. Jest dość owocowe, żeby udźwignąć przyprawy, i wystarczająco wytrawne, żeby po dodaniu miodu nie zrobiło się mdłe. Drogiego wina szkoda, bo przyprawy i tak przykryją jego niuanse.
Czy grzane wino może się zagotować?
Nie powinno. Kiedy zaczyna wrzeć, wino robi się cierpkie i gorzkie, a delikatne aromaty przypraw ulatują razem z parą. Trzymaj najmniejszy ogień i zdejmij rondelek, gdy przy brzegach pojawią się pierwsze bąbelki.
Ile czasu trzeba grzać wino z przyprawami?
Około 10 minut na małym ogniu w zupełności starczy. Krócej – przyprawy nie zdążą oddać zapachu, dłużej – napój zaczyna tracić moc i głębię. Jeśli chcesz mocniej korzenny smak, lepiej dorzuć jeden goździk niż wydłużać grzanie.
Czym zastąpić miód w grzanym winie?
Zwykłym cukrem, cukrem trzcinowym albo syropem klonowym. Cukier rozpuść na samym początku, syrop klonowy dodaj pod koniec i spróbuj, bo słodzi mocniej, niż się wydaje. Ilość zawsze dobieraj do wina – im bardziej wytrawne, tym więcej potrzeba.
Da się zrobić wersję bez alkoholu dla dzieci i kierowców?
Tak, wystarczy zamiast wina wziąć sok winogronowy albo jabłkowy i podgrzać go z tymi samymi przyprawami. Sok jest słodszy, więc miodu daj mniej albo wcale. Dodaj wtedy odrobinę soku z cytryny, żeby napój nie był mdły.