Beza z kremem kawowym i gorzką czekoladą – piekę ją wieczorem, a rano zostaje mi tylko nałożyć krem

Ta beza wygląda jak coś z cukierni, a robi się ją z sześciu białek i cukru. Cała sztuka to cierpliwość – piecze się wolno, dwie i pół godziny, i potem jeszcze studzi w piekarniku. Wierzch chrupie, środek zostaje miękki jak pianka. Krem kawowy z mascarpone jest gęsty i wyraźny w smaku, a gorzka czekolada nie pozwala, żeby całość była mdła.

Beza z kremem kawowym i gorzką czekoladą - piekę ją wieczorem, a rano zostaje mi tylko nałożyć krem

3,5/5 · 8 ocen

Przygotowanie40 min
Pieczenie / gotowanie2 godz. 30 min
Razem3 godz. 10 min
Porcje8 / Beza o średnicy 20-23 cm

Składniki:

Beza

  • 6 białek (210 g)
  • szczypta soli
  • 300 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej (5 g)
  • 100 g gorzkiej czekolady dobrej jakości

Krem kawowy

  • 500 g serka mascarpone
  • 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 3 łyżki gorącej wody (50 g)
  • 2 łyżki cukru pudru (50 g)

Dekoracja

  • 100 g posiekanej gorzkiej czekolady

Przygotowanie:

1. Zaczynam od czekolady, bo musi zdążyć przestygnąć. Łamię 100 g gorzkiej czekolady na kawałki i rozpuszczam w miseczce nad garnkiem z gotującą się wodą. Miska nie może dotykać wody. Mieszam, aż zrobi się gładka, i od razu zdejmuję – przegrzana czekolada gęstnieje i robi się matowa. Odstawiam na bok.

2. Misę miksera wycieram do sucha, najlepiej papierowym ręcznikiem z odrobiną soku z cytryny. Wlewam białka i zaczynam ubijać na wolnych obrotach. Po chwili wsypuję szczyptę soli, zwiększam prędkość i ubijam do sztywnej piany – takiej, która trzyma się końcówki miksera i nie opada.

3. Teraz cukier, 300 g, ale po jednej łyżce. To najdłuższy moment i nie ma na niego skrótu. Po każdej łyżce miksuję dobre kilkanaście sekund. Kiedy myślę, że już koniec, biorę odrobinę masy między palce – jeśli czuję kryształki, ubijam dalej. Gotowa piana jest gładka, gęsta i błyszczy jak atłas.

4. Wlewam łyżkę soku z cytryny i miksuję tylko chwilę, żeby się rozeszła. Mąkę ziemniaczaną wsypuję na wierzch i wmieszuję już ręcznie, łyżką albo szpatułką, kilkoma spokojnymi ruchami od dołu do góry. Mikser tutaj tylko by pianę popsuł.

5. Na blachę wykładam papier do pieczenia i przekładam na niego całą masę. Formuję kopiec o średnicy 20 cm, brzegi podciągam łyżką do góry, żeby powstało lekkie zagłębienie na krem. Nie wygładzam za bardzo – te wszystkie fałdki i szpice po upieczeniu wyglądają najładniej.

6. Przestudzoną czekoladę polewam po wierzchu, tu i ówdzie, i patyczkiem do szaszłyków rozciągam ją w marmurkowe wzorki. Robię to szybko, bo czekolada na zimnej pianie tężeje w kilkanaście sekund.

7. Piekarnik nagrzewam do 150°C, wstawiam blachę i natychmiast schodzę do 100-110°C, termoobieg. Piekę 150 minut. Nie otwieram drzwiczek, nie zaglądam, nie podkręcam – na wyższej temperaturze wierzch się przypali, a środek zostanie surowy. Po tym czasie wyłączam piekarnik, uchylam drzwiczki i zostawiam bezę do całkowitego wystudzenia. Najlepiej na całą noc.

8. Kawę robię wcześniej, żeby zdążyła zmarznąć. Trzy łyżeczki kawy rozpuszczalnej zalewam trzema łyżkami gorącej wody i mieszam do rozpuszczenia. Wychodzi mały, bardzo mocny napar. Studzę go, a potem wstawiam do lodówki – ciepła kawa rozrzedziłaby mascarpone i krem by się zwarzył.

9. Zimne mascarpone przekładam do miski, dodaję cukier puder i zimną kawę. Miksuję krótko, dosłownie kilkanaście sekund, tylko do połączenia. Mascarpone nie lubi długiego ubijania – potrafi się rozwarstwić i zrobić ziarniste.

10. Krem wykładam na całkowicie wystudzoną bezę i rozprowadzam łyżką bez dociskania. Na wierzch sypię 100 g posiekanej gorzkiej czekolady. Kroję ostrym nożem, wycierając go między kawałkami.

Beza z kremem kawowym i gorzką czekoladą - piekę ją wieczorem, a rano zostaje mi tylko nałożyć krem

Rady babci:

Choćby odrobina żółtka w białkach i piana się nie ubije. Rozbijam jajka pojedynczo do małej szklanki i dopiero potem przelewam do misy – jak jedno mi się nie uda, nie tracę reszty.

Jeśli beza po upieczeniu popękała, nic się nie stało. Pęknięcia to znak firmowy tego wypieku, a krem i tak wszystko przykryje.

Beza wyszła lepka i ciągnąca? Za mało ubity cukier albo wilgotny dzień. Następnym razem ubijaj masę dłużej i nie piecz bezy w deszczową pogodę – one naprawdę tego nie znoszą.

Krem zrobił się rzadki, bo kawa była jeszcze ciepła. Wstaw miskę na pół godziny do lodówki i przemieszaj łyżką, zwykle wraca do formy. Nie ratuj go mikserem, będzie tylko gorzej.

Nie zdejmuj bezy z papieru, dopóki nie ostygnie do końca. Ciepła jest krucha jak szkło i rozpada się przy pierwszym ruchu.

Jak przechowywać:

Samą bezę trzymam w szczelnym pojemniku w chłodnym, suchym miejscu – nie w lodówce, bo zmięknie od wilgoci. Krem stoi osobno w lodówce i łączę je dopiero tuż przed podaniem. Złożony deser zjadamy tego samego dnia, resztki wytrzymają w lodówce do dwóch dni, ale beza będzie już miękka.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast kawy rozpuszczalnej można wziąć rozpuszczalne espresso albo bardzo mocno zaparzoną kawę – wtedy zmniejsz ilość wody, żeby krem nie był rzadki. Mascarpone da się zastąpić ricottą, wyjdzie lżej, ale i łagodniej w smaku. Mąkę ziemniaczaną spokojnie zamień na kukurydzianą, robi to samo.

Z czym podać:

Podaję do mocnej czarnej kawy albo herbaty z cytryną. Kto lubi kontrasty, niech dorzuci na krem garść świeżych sezonowych owoców – maliny albo porzeczki przecinają słodycz jak trzeba.

Najczęściej zadawane pytania:

Jak ubić białka, żeby piana naprawdę była sztywna?

Miska musi być czysta i sucha, najlepiej szklana albo metalowa – plastik trzyma tłuszcz. Zacznij od wolnych obrotów i stopniowo je zwiększaj, a szczyptę soli dodaj po pierwszej chwili ubijania, bo stabilizuje pianę. Cukier zawsze po łyżce, nigdy cały naraz.

Dlaczego bezę piecze się aż w 100-110°C i tak długo?

Bo bezy się nie piecze, tylko suszy. W niskiej temperaturze wilgoć powoli odparowuje i powstaje chrupiąca skorupka z miękkim, piankowym środkiem. Podkręcona temperatura da ci przypalony wierzch i surowe wnętrze.

Jak zrobić krem, żeby kawa była naprawdę czuć?

Sekret to mała ilość wody. Trzy łyżeczki kawy na trzy łyżki gorącej wody dają esencję, a nie napój, więc smak jest wyraźny bez rozwadniania mascarpone. Napar musi być zimny, zanim trafi do serka.

Czy zamiast gorzkiej czekolady mogę dać mleczną albo białą?

Możesz, każda się nada i każda ładnie wygląda na wierzchu. Ale beza z kremem jest już słodka, więc gorzka czekolada robi tu robotę – równoważy całość. Z mleczną deser może wydać się mdły.

Mogę złożyć bezę dzień wcześniej?

Bezę i krem tak, ale osobno. Blat upiecz dzień wcześniej i trzymaj w szczelnym pojemniku, krem przygotuj i schowaj do lodówki. Połącz je najwyżej godzinę przed podaniem, inaczej wilgoć z kremu rozmiękczy spód.

U mnie w domu ta beza nigdy nie dotrwała do następnego dnia, choć zawsze mówię, że dotrwa. Smacznego.