Krokiety gyros z kurczakiem – naleśniki cienkie jak chusteczka, farsz z mozzarellą i panierka, która chrupie na cały dom

Robię je zawsze, kiedy chcę, żeby kolacja była konkretna, a nie takie tam skubanie. Naleśniki cienkie, w środku kurczak w gyrosie, roztopiona mozzarella, papryka i ogórek konserwowy dla kwasku. Panierka chrupie, farsz trzyma się kupy i nie wycieka. Trochę roboty jest, nie będę oszukiwać, ale z jednej porcji wychodzi dwanaście sztuk i połowę można schować do zamrażarki.

Krokiety gyros z kurczakiem - naleśniki cienkie jak chusteczka, farsz z mozzarellą i panierka, która chrupie na cały dom

4,3/5 · 45 ocen

Przygotowanie1 godz. 30 min
Pieczenie / gotowanie45 min
Razem2 godz. 15 min
Porcje12 / 12 krokietów

Składniki:

Naleśniki

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1,5 szklanki wody
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • pół łyżeczki soli
  • 1 łyżka oleju

Farsz

  • 500 g filetu z kurczaka
  • 200 g tartej mozzarelli
  • 1 czerwona papryka
  • 3 średnie ogórki konserwowe
  • 140 g kukurydzy z puszki
  • 1 mała cebula
  • 2 łyżeczki przyprawy do gyrosa
  • sól do smaku
  • pieprz do smaku

Panierka i smażenie

  • 1 jajko
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

1. Zaczynam od mięsa, bo ono musi sobie poleżeć. Filet kroję w drobną kostkę, taką na pół centymetra, sypię dwie łyżeczki przyprawy do gyrosa i mieszam ręką, żeby każdy kawałek był obtoczony. Miskę przykrywam i wstawiam do lodówki na godzinę, a jak mam czas, to i na trzy.

2. Rozgrzewam patelnię porządnie, dopiero wtedy wrzucam kurczaka. Ma zaskwierczeć od razu, nie dusić się we własnym soku. Smażę, mieszając, aż kawałki złapią złoty kolor i na dnie nie zostanie płynu. Zdejmuję i odstawiam do wystudzenia.

3. Na drugiej patelni szklę drobno pokrojoną cebulę. Kiedy zrobi się przezroczysta, dorzucam paprykę pokrojoną w kostkę i trzymam na ogniu jeszcze trzy do pięciu minut. Papryka ma zmięknąć, ale nie rozpaść się na papkę.

4. Do dużej miski przekładam kurczaka, cebulę z papryką, tartą mozzarellę, odsączoną kukurydzę i ogórki konserwowe pokrojone w kosteczkę. Ogórki wyciskam wcześniej w dłoni, bo inaczej farsz będzie mokry. Mieszam, próbuję, dosalam i sypię pieprz. Nie żałuję pieprzu, gyros to lubi.

5. Teraz ciasto. Do miski wlewam wodę, mleko, wbijam jajko, dodaję sól i łyżkę oleju – miksuję to najpierw bez mąki. Dopiero potem wsypuję mąkę i miksuję jeszcze raz, aż zniknie ostatnia grudka. Ciasto ma lać się z chochli jak śmietanka. Za gęste? Dolewam wody po trochu.

6. Patelnię rozgrzewam, smaruję cienko olejem i wylewam tyle ciasta, żeby zakryło dno cienką warstwą. Smażę z obu stron na złoto. Naleśniki układam jeden na drugim na talerzu, wtedy same się doparowują i lepiej się zwijają.

7. Na każdy naleśnik kładę porcję farszu bliżej dolnej krawędzi, w podłużny wałeczek. Najpierw zakładam boki do środka, potem zwijam od dołu, dosyć ciasno. Ciasno zwinięty krokiet nie rozejdzie się na patelni.

8. W miseczce roztrzepuję jajko widelcem, w drugiej sypię bułkę tartą. Każdy krokiet maczam w jajku, obracam, a potem dokładnie obtaczam w bułce. Zwracam uwagę na końce, tam panierka najczęściej się nie chwyta.

9. Smażę na dobrze rozgrzanym oleju, ale na średnim ogniu – panierka ma się zarumienić, a nie spalić, zanim środek się nagrzeje. Obracam na wszystkie strony, aż będą równo złote. Wyjmuję na ręcznik papierowy i dopiero stamtąd na półmisek.

Krokiety gyros z kurczakiem - naleśniki cienkie jak chusteczka, farsz z mozzarellą i panierka, która chrupie na cały dom

Rady babci:

Jeśli farsz wychodzi mokry i wypływa przy zwijaniu, dosyp łyżkę bułki tartej i wymieszaj – wciągnie nadmiar soku i nic nie ucieknie.

Krokiety pękają przy smażeniu wtedy, gdy naleśnik był za gruby albo farszu było za dużo. Lepiej dać mniej i zwinąć porządniej niż napchać po brzegi.

Gdy panierka odchodzi płatami, znaczy że jajko było zbyt gęste albo krokiet mokry. Roztrzep jajko z łyżką wody i osusz krokiety przed maczaniem.

Pierwszy naleśnik prawie zawsze się nie udaje – to normalne, patelnia dopiero dochodzi do temperatury. Zjedz go na próbę i smaż dalej.

Zwinięte krokiety warto na pół godziny wstawić do lodówki przed panierowaniem. Stwardnieją i trzymają kształt jak trzeba.

Jak przechowywać:

Wystudzone krokiety trzymam w lodówce w szczelnym pojemniku do trzech dni. Na dłużej mrożę – najpierw układam pojedynczo na tacce, żeby się nie posklejały, a po zamrożeniu przesypuję do woreczka. Odgrzewam na suchej patelni albo w piekarniku, wtedy panierka znowu chrupie.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast mozzarelli można wziąć goudę albo ser edamski – stopią się dobrze, choć smak będzie wyraźniejszy, a konsystencja mniej kremowa. Gdy nie masz gotowej przyprawy do gyrosa, zrób swoją z papryki słodkiej, oregano i czosnku.

Z czym podać:

Podaję je z sosem czosnkowym albo jogurtowym i garścią świeżej sałaty. Do tego kiszony ogórek lub pikle – kwaśne dodatki przecinają tłustość panierki.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy krokiety można zrobić dzień wcześniej?

Tak i tak robię, kiedy szykuję je na gości. Zwijam krokiety, przykrywam folią spożywczą i trzymam w lodówce, a panieruję i smażę dopiero przed podaniem. Farsz nie wysycha, a panierka lepiej się trzyma na schłodzonym krokiecie.

Dlaczego moje naleśniki się rwą przy zwijaniu?

Najczęściej ciasto było za rzadkie albo naleśnik za mocno wysmażony i wysuszony. Dosyp odrobinę mąki i smaż krócej, tylko do złotego koloru. Układanie gorących naleśników jeden na drugim też pomaga – para je zmiękcza.

Ile trzeba marynować kurczaka?

Minimum godzina w lodówce, poniżej tego przyprawa zostaje tylko na wierzchu. Jak zostawisz na noc, mięso będzie wyraźnie aromatyczniejsze. Krócej niż godzinę nie ma sensu – wtedy lepiej dosypać przyprawy już na patelni.

Czy da się je upiec zamiast smażyć?

Da się, choć panierka nie będzie tak chrupiąca jak z patelni. Układam je na blasze, skrapiam olejem i piekę w 200 stopniach około 25 minut, obracając w połowie. Wyjdą lżejsze, ale bardziej suche.

Jak smażyć mrożone krokiety?

Nie rozmrażam ich całkiem, bo wtedy robią się miękkie i tracą kształt. Wyjmuję na kwadrans z zamrażarki i smażę na mniejszym ogniu, dłużej niż świeże, żeby środek zdążył się nagrzać. Można też wrzucić prosto z mrozu do piekarnika.

U mnie w domu z półmiska schodzą jeszcze ciepłe, zanim zdążę nakryć do stołu. Smacznego.