Mięciutkie pierniczki świąteczne – ciasto leżakuje całą noc, a pierniczki po tygodniu wciąż są miękkie jak w dniu pieczenia
Piekę je co roku, zawsze w ten sam sposób. Ciasto robię wieczorem, wstawiam do lodówki i idę spać – rano samo się wałkuje, nie odskakuje, nie klei się do wałka. Miód i masło robią swoje, więc pierniczki wychodzą miękkie od razu, bez czekania tygodnia na zmięknięcie. A pachnie w kuchni tak, że dzieciaki schodzą po schodach same z siebie.

Składniki:
Składniki główne
- 500 g mąki pszennej tortowej lub uniwersalnej
- 150 g prawdziwego masła
- 150 g drobnego cukru lub cukru pudru
- 200 g płynnego miodu
- 150 g kwaśnej śmietany 18%
- 4 żółtka ze średnich jajek
Dodatki i przyprawy
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka kakao
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 1 łyżka cynamonu
- pół łyżeczki mielonych goździków
- pół łyżeczki gałki muszkatołowej
- pół łyżeczki czarnego pieprzu
- pół łyżeczki mielonej kolendry
Przygotowanie:
1. Do rondelka wkładam masło i wlewam miód. Sypię kakao i wszystkie przyprawy naraz. Podgrzewam na małym ogniu, cały czas mieszając, kilka minut – aż masło się rozpuści, a masa będzie gładka i ciemna. Nie doprowadzam do wrzenia, ma tylko lekko parować. W tym momencie zapach robi się mocny i to dobry znak.
2. Zdejmuję rondel z palnika i odstawiam. Masa musi ostygnąć do ciepłej, takiej, że spokojnie trzymam w niej palec. Gorąca zetnie żółtka na jajecznicę i cały wysiłek na nic.
3. W miseczce mieszam kwaśną śmietanę z sodą. Rozrabiam do gładkiego, bez grudek. Zostawiam na chwilę – śmietana zacznie się lekko pienić i podnosić, tak ma być.
4. Do dużej miski przesiewam mąkę. Wybijam do niej żółtka i wlewam śmietanę z sodą. Mieszam łyżką, na razie tylko po to, żeby wszystko się połączyło. Będzie wyglądać na sypkie i nierówne – spokojnie.
5. Dosypuję cukier, wlewam przestudzoną masę miodową i mieszam dalej, aż zniknie sucha mąka. Ciasto ma być gęste, ciężkie i wyraźnie klejące. Łyżka powinna stawiać opór.
6. Miskę przykrywam folią spożywczą i wstawiam do lodówki. Minimum dziesięć godzin, u mnie zwykle stoi całą noc. Tego kroku nie da się skrócić – to on decyduje, czy ciasto da się wałkować.
7. Rano oprószam blat i ręce mąką. Ciasto dzielę na kilka porcji, resztę trzymam w lodówce, żeby się nie ogrzała. Wałkuję na grubość co najmniej sześciu milimetrów – cieńsze pierniczki wyjdą twarde. Wycinam foremkami.
8. Układam na blasze wyłożonej papierem, z odstępami, bo trochę urosną. Piekę w piekarniku nagrzanym do 170 stopni, na środkowej półce, dwanaście minut. Dłużej nie – brzegi mają być ledwo rumiane.
9. Zdejmuję je z blachy i studzę na kratce. Zimne dekoruję gorzką czekoladą rozpuszczoną z odrobiną masła, nakładam ją pędzelkiem w cienkie paski. Na ciepłe nic nie nakładam, bo spłynie.

Rady babci:
Przyprawy podgrzewam razem z masłem, nigdy nie dosypuję ich na sucho do mąki – w tłuszczu oddają aromat, na sucho zostają pyłem.
Jeśli ciasto po lodówce jest twarde jak kamień, zostaw je kwadrans na blacie. Nie ogrzewaj go w rękach na siłę, bo zrobi się kleiste.
Klei się do wałka? Podsyp minimalnie mąki, ale bez fanatyzmu – każda dodatkowa garść to twardsze pierniczki.
Wałkuj równo, bo cienkie brzegi przypalą się, zanim środek dojdzie. Jak nie masz oka, połóż po bokach dwie listewki i wałkuj po nich.
Pierwszą blachę traktuj jako próbną. Sprawdź po dziesięciu minutach – piekarniki różnią się bardziej, niż się ludziom wydaje.
Jak przechowywać:
Trzymam je w metalowej puszce albo szczelnym pojemniku, warstwy przekładam papierem do pieczenia, żeby się nie posklejały. Tak wytrzymują świeże nawet dwa tygodnie. Można je też zamrozić po całkowitym wystudzeniu i rozmrażać partiami, w miarę potrzeby.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast miodu sprawdzi się syrop klonowy albo melasa – słodyczy i wilgotności nie zabraknie. Śmietanę można zamienić na gęsty jogurt grecki lub śmietanę o mniejszej zawartości tłuszczu. Część masła da się zastąpić olejem kokosowym, jeśli lubisz ten aromat, ale ilości sody nie ruszaj.
Z czym podać:
Podaję je same, oprószone cukrem pudrem albo w lukrze i czekoladzie, obok kubka korzennej herbaty lub gorącej czekolady. Ładnie zapakowane w papierową torebkę są prezentem, z którego cieszy się każdy sąsiad.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje pierniczki wychodzą twarde?
Najczęściej z dwóch powodów: za cienko rozwałkowane ciasto albo za długie pieczenie. Trzymaj sześć milimetrów grubości i wyjmuj po dwunastu minutach, nawet jeśli wydają się jeszcze miękkie w środku – dojdą na kratce.
Czy naprawdę muszę trzymać ciasto w lodówce całą noc?
Tak, to nie jest widzimisię. Dziesięć godzin to minimum, dzięki któremu ciasto staje się plastyczne i przestaje się kleić. Skrócone chłodzenie kończy się walką z wałkiem i pierniczkami, które trudno wyciąć.
Nie mam kwaśnej śmietany 18%, czym ją zastąpić?
Gęstym jogurtem naturalnym albo greckim – konsystencja ciasta na tym nie ucierpi. Ważne, żeby był kremowy, a nie wodnisty, bo wtedy ciasto zrobi się zbyt luźne.
Mogę użyć gotowej przyprawy do piernika zamiast odmierzać osiem rzeczy?
Możesz, tylko przeczytaj skład na opakowaniu. Wiele mieszanek ma dosypaną mąkę albo cukier i wtedy aromat jest dużo słabszy, niż się spodziewasz.
Co zrobić z czterema białkami, które zostają?
U mnie idą na bezę albo na małe bezики do herbaty – pieką się długo i w niskiej temperaturze, więc mogą wejść do piekarnika po pierniczkach. Można je też zamrozić w słoiku i wykorzystać później.