Mini bułeczki z ciasta francuskiego z pastą z wędzonego łososia – wykrawam je szklanką, a z blachy znikają szybciej, niż zdążę je nadziać

Robię je zawsze, kiedy w domu ma być gwarno. Ciasto francuskie kupne, szklanka zamiast foremki i po trzydziestu minutach mam pełny półmisek. W środku chłodna pasta z wędzonego łososia, na wierzchu chrupiąca, złota skorupka. Nic tu nie trzeba umieć – trzeba tylko poczekać, aż bułeczki wystygną.

Mini bułeczki z ciasta francuskiego z pastą z wędzonego łososia - wykrawam je szklanką, a z blachy znikają szybciej, niż zdążę je nadziać

4,5/5 · 29 ocen

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie18 min
Razem33 min
Porcje20 / 20 bułeczek

Składniki:

Ciasto

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego

Pasta łososiowa

  • 200 g wędzonego łososia
  • 200 g serka kremowego naturalnego lub śmietankowego
  • 1-2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego lub śmietany
  • sok z cytryny do smaku
  • sól i pieprz do smaku
  • koperek lub szczypiorek do posypania

Dodatki i wykończenie

  • 1 jajko do posmarowania
  • czarny sezam lub mak do posypania (opcjonalnie)

Przygotowanie:

1. Piekarnik nastawiam na 190 stopni i daję mu się porządnie nagrzać. Blachę wykładam papierem do pieczenia. Ciasto francuskie wyjmuję z lodówki dopiero wtedy, gdy wszystko mam gotowe – zimne lepiej rośnie.

2. Ciasto rozwijam na blacie i wykrawam z niego krążki zwykłą szklanką. Dociskam mocno i prosto w dół, nie kręcę szklanką, bo wtedy brzegi się zaklejają i ciasto nie chce się rozwarstwić. Krążków wychodzi na dwadzieścia bułeczek, więc liczę parami.

3. Jajko roztrzepuję widelcem w małej miseczce. Połowę krążków układam na blasze, zostawiając między nimi trochę luzu, i każdy smaruję jajkiem. To jajko będzie klejem.

4. Na posmarowane krążki nakładam pozostałe i delikatnie dociskam brzegi opuszkami palców. Bez fanatyzmu – ma się trzymać, a nie zostać sklejone na amen.

5. Wierzch smaruję resztą jajka, dokładnie, aż zalśni. Kto lubi, posypuje czarnym sezamem albo makiem. U mnie w domu jedna połowa blachy jest z sezamem, druga goła, bo tak każdy ma swoje.

6. Wstawiam blachę na środkową półkę i piekę 15-18 minut, aż bułeczki urosną i zrobią się głęboko złote. Zaglądam po piętnastu, bo ciasto francuskie potrafi się przypalić w dwie minuty. Potem zdejmuję je na kratkę i studzę do końca – ciepłe rozmiękną od pasty.

7. W tym czasie robię pastę. Łososia siekam naprawdę drobno, prawie na miazgę, bo grubsze kawałki nie chcą się rozprowadzić i pasta robi się nierówna. Wrzucam do miski razem z serkiem kremowym, majonezem i jogurtem, i mieszam widelcem, aż zrobi się gładka.

8. Skrapiam sokiem z cytryny, solę i pieprzę. Solę ostrożnie – łosoś jest już słony, więc próbuję po każdej szczypcie. Pieprzu nie żałuję, on tu jest potrzebny.

9. Wystudzone bułeczki przekrawam wpół, jak małe kanapki, i nakładam pastę. Robię to tuż przed podaniem, nie godzinę wcześniej. Na koniec posypuję koperkiem albo szczypiorkiem i niosę na stół.

Rady babci:

Jeśli bułeczki nie chcą urosnąć, to znaczy, że ciasto zdążyło się zagrzać na blacie. Wstaw uformowane krążki na dziesięć minut do lodówki i dopiero potem do piekarnika.

Za rzadka pasta? Dołóż serka. Za gęsta i nie chce się rozsmarować – łyżeczka jogurtu i mieszasz dalej.

Nie upychaj bułeczek jedna przy drugiej. Potrzebują miejsca, żeby ciepło obeszło je dookoła, inaczej boki zostaną blade i wilgotne.

Gdyby ktoś zapomniał posmarować wierzchu jajkiem, bułeczki wyjdą matowe i szare. Smaku to nie zepsuje, ale na stole widać to od razu.

Jak pasta wyjdzie mdła, ratuje ją kwas – jeszcze trochę cytryny albo szczypta soli. Zawsze próbuj przed nadzianiem, bo potem już nic nie poprawisz.

Jak przechowywać:

Bułeczki i pastę trzymam osobno, w szczelnych pojemnikach w lodówce, do dwóch dni. Nadziewam dopiero przed podaniem, bo z pastą w środku ciasto mięknie w godzinę. Mrozić nie warto – po rozmrożeniu ciasto francuskie traci całą chrupkość.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast jogurtu naturalnego wchodzi śmietana o zbliżonej tłustości. Wędzonego łososia można zastąpić wędzoną makrelą albo inną wędzoną rybą, jaką masz pod ręką. Serek kremowy zamieniam czasem na ricottę lub mascarpone, wtedy pasta jest łagodniejsza.

Z czym podać:

Podaję je z lekką sałatką z rukoli i pomidorków koktajlowych. Smakują i ciepłe, prosto po upieczeniu, i schłodzone jako przekąska na stół.

Najczęściej zadawane pytania:

Skąd wziąć tę złotą, błyszczącą skórkę?

Cały sekret to roztrzepane jajko rozsmarowane po wierzchu przed pieczeniem. Bez niego bułeczki wyjdą blade i matowe. Smaruj dokładnie, ale nie zalewaj brzegów, bo zaklejone ciasto gorzej rośnie.

Czy mogę nadziać bułeczki dzień wcześniej?

Lepiej nie. Pasta jest wilgotna i po kilku godzinach ciasto z chrupiącego robi się gumowate. Upiecz bułeczki wcześniej, pastę zrób wcześniej, a połącz je dopiero na chwilę przed podaniem.

Czym zastąpić koperek, jak go nie lubię?

Szczypiorkiem, natką pietruszki, bazylią albo tymiankiem – każde z nich poprowadzi smak w inną stronę. Sypię zawsze na samym końcu, na nadzianą bułeczkę, żeby zioła nie zwiędły.

Można coś jeszcze wrzucić do pasty?

Można. Ja lubię drobno posiekany ogórek kiszony, dobrze przełamuje tłustość serka. Kapary też się sprawdzają, jeśli ktoś lubi ostrzejszy, słony akcent.

Czy każde ciasto francuskie się nada?

Tak, gotowe z lodówki sprawdza się bez zarzutu, mrożone też – tylko rozmroź je powoli w lodówce. Domowe ciasto półfrancuskie również da radę, choć wyrośnie odrobinę niżej.

Zrób od razu podwójną porcję, bo pierwsza blacha zawsze znika przy kuchni. Smacznego.