Zapiekanka z mielonym i puree ziemniaczanym – jedna forma, cała rodzina najedzona, a ser z boczkiem na wierzchu robi całą robotę
To danie robię, kiedy dzień był długi, a w domu wszyscy głodni. Na dole mięso mielone doprawione tak, jak trzeba, na górze ziemniaczane puree, a na samym wierzchu ser, boczek i szczypta dymki. Wszystko piecze się w jednej formie, więc zmywania mało. Wychodzi z piekarnika rumiane i pachnące, i nikt nie pyta, co na obiad.

Składniki:
- 450 g mielonej wołowiny
- 225 g mielonej wieprzowiny
- 1 mała cebula, drobno posiekana
- 120 ml mleka
- 100 g bułki tartej
- 1 duże jajko
- 15 ml sosu Worcestershire
- 10 g soli
- 5 g pieprzu
- 5 g czosnku w proszku
- 500 g ziemniaczanego puree
- 100 g startego sera cheddar
- 50 g ugotowanego i pokruszonego boczku
- 30 g posiekanej dymki
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 190 stopni i daję mu się porządnie nagrzać. W tym czasie smaruję tłuszczem prostokątne naczynie żaroodporne, mniej więcej 23 na 33 centymetry. Nie żałuję masła po bokach, bo potem porcje same odchodzą od ścianek.
2. Bułkę tartą zalewam mlekiem i zostawiam na chwilę, żeby napęczniała. To ten mały krok, który decyduje, czy mięso wyjdzie soczyste, czy suche jak wiór.
3. Do dużej miski wrzucam wołowinę i wieprzowinę, dokładam posiekaną cebulę, namoczoną bułkę tartą, jajko, sos Worcestershire, sól, pieprz i czosnek w proszku. Mieszam ręką, tak jak zawsze – widelcem nigdy nie wyjdzie równo.
4. Mieszam tylko do połączenia składników i ani chwili dłużej. Wyrobione mięso robi się gumowate. Masa ma być wilgotna, ale na tyle zwarta, żeby dała się rozprowadzić.
5. Przekładam mięso do formy i rozklepuję równo po całym dnie. Dociskam lekko tyłem łyżki, żeby nie zostały dziury i powietrze.
6. Na to nakładam puree i rozsmarowuję szpatułką po całości, aż zakryje mięso do samego brzegu. Jeśli puree jest gęste i nie chce się rozejść, podgrzewam je odrobinę albo wlewam kilka łyżek ciepłego mleka.
7. Sypię na wierzch starty cheddar, potem pokruszony boczek, a na koniec dymkę. Wchodzi to do piekarnika na 35-40 minut, aż ser się roztopi, gdzieniegdzie złapie rumieniec, a po brzegach zacznie skwierczeć.
8. Wyjmuję i stawiam na blacie na 5-10 minut. Nie kroję od razu, bo się rozpada. Po tym odpoczynku mięso wciąga soki z powrotem i porcje trzymają się w całości.

Rady babci:
Nie kupuj najchudszego mielonego, jakie znajdziesz – przy 15-20 procentach tłuszczu mięso zostaje soczyste, przy chudszym wychodzi sucha cegła.
Jeśli nie masz pewności, czy mięso się upiekło, wbij termometr w środek zapiekanki – ma pokazać co najmniej 70 stopni. Bez termometru natnij najgrubsze miejsce: mięso nie może być różowe, a sok ma być przejrzysty.
Ser blady po pieczeniu? Włącz grill na ostatnie 5 minut i nie odchodź od piekarnika, bo z rumianego robi się przypalony w mgnieniu oka.
Puree z torebki też się nada, ale wbij w nie kawałek masła i chlust ciepłego mleka, zanim nałożysz na mięso. Inaczej wierzch będzie mdły.
Jeśli puree rozjeżdża się po mięsie i miesza z nim, nakładaj je łyżka po łyżce na całej powierzchni, a dopiero potem połącz te kleksy szpatułką.
Jak przechowywać:
Dobrze przykryta zapiekanka stoi w lodówce do trzech dni. Porcję odgrzewam 2-3 minuty w mikrofalówce, a całą formę wstawiam do piekarnika na jakieś 20 minut w 160 stopniach. Wystudzoną i pokrojoną na porcje można też zamrozić na trzy miesiące – rozmrażam przez noc w lodówce i odgrzewam jak wyżej.
Czym zastąpić składniki:
Wieprzowinę można zamienić na samą wołowinę, indyka albo roślinny zamiennik, ale przy chudszym mięsie dolej łyżkę oliwy albo dodaj kawałek masła. Cheddar zastąpi mozzarella na łagodniej lub feta na ostrzej. Część puree ziemniaczanego można zastąpić puree z kalafiora, jeśli ma być lżej.
Z czym podać:
Podaję ją prosto z formy, najlepiej z miską zielonej sałaty w lekkim, kwaskowym dressingu, który przecina tłustość. Pasują też brokuły albo fasolka szparagowa z pary, a kto lubi, kładzie na wierzch kleks kwaśnej śmietany.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę złożyć zapiekankę dzień wcześniej?
Tak, składam ją w formie, przykrywam i wstawiam do lodówki. Na pół godziny przed pieczeniem wyjmuję ją na blat, żeby przeszła temperaturę pokojową. Zimna z lodówki potrzebuje 5-10 minut dłużej w piekarniku.
Jak zrobić puree ziemniaczane od zera na ten przepis?
Ugotuj 800 g obranych i pokrojonych ziemniaków w osolonej wodzie przez 15-20 minut, aż będą całkiem miękkie. Odcedź, dodaj 100 ml ciepłego mleka, 50 g masła, sól i pieprz, i ugnieć na gładko. Wyjdzie z tego około 500 g puree, czyli dokładnie tyle, ile trzeba.
Skąd wiem, że mięso w środku jest gotowe?
Mielone musi być upieczone na wskroś, tu nie ma miejsca na kompromisy. Termometr wbity w środek ma pokazać minimum 70 stopni. Bez termometru natnij zapiekankę w najgrubszym miejscu – mięso nie może być różowe, a wypływający sok ma być klarowny.
Da się tę zapiekankę zamrozić?
Upieczoną i całkiem wystudzoną mrożę pokrojoną na porcje. Odgrzewam w piekarniku w 160 stopniach przez 20-25 minut. Surową, niezapieczoną też można zamrozić – rozmrażasz ją przez noc w lodówce i wydłużasz pieczenie o 10-15 minut.
Co podać obok, żeby obiad nie był za ciężki?
Zapiekanka jest sycąca sama w sobie, więc dodatek ma ją odchudzić, a nie dołożyć. Najlepiej sprawdza się sałata z pomidorem albo ogórkiem w lekkim dressingu. Z gotowanych na parze warzyw pasują brokuły, marchewka i fasolka szparagowa.