Zapiekane croissanty z czekoladą – z wczorajszych rogalików, które nikomu już nie smakują, a po tej zapiekance nie zostaje nawet okruch
Mam u siebie taką zasadę, że rogaliki z wczoraj nie idą do kosza. Kroję je, zalewam słodkim kremem z mleka i jajek, wsypuję czekoladę i wstawiam do pieca. Wierzch robi się złoty i chrupiący, a w środku zostaje miękka, kremowa masa z rozpuszczoną czekoladą. Roboty przy tym jest kwadrans, resztę robi piekarnik.

Składniki:
Pieczywo
- 5 dużych croissantów, najlepiej wczorajszych, pokrojonych na kawałki po jakieś 2,5 cm
Czekolada
- 240 ml drobnych kawałków czekolady półsłodkiej
Nabiał i jaja
- 480 ml mleka pełnotłustego
- 4 duże jajka
Słodycz i aromaty
- 100 g drobnego cukru
- 5 ml ekstraktu waniliowego
- 1,25 ml soli
Dodatki
- Cukier puder do posypania
- Świeże owoce leśne albo bita śmietana do podania
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 175 stopni. Naczynie do zapiekania 23×33 cm smaruję cienko masłem albo olejem – naprawdę cienko, bo tłuszczu w tym cieście i tak nie brakuje.
2. Croissanty kroję na kawałki wielkości mniej więcej dwóch i pół centymetra. Nie równam ich nożem do linijki, nierówne kawałki lepiej wyglądają po upieczeniu. Jeśli rogaliki są jeszcze świeże i miękkie, rozkładam kawałki na blasze i suszę je kwadrans w piekarniku, zanim wezmę się za resztę.
3. Kawałki wsypuję do naczynia i rozgarniam ręką, żeby leżały równo, bez wielkich dziur i bez kopca na środku. Po wierzchu rozsypuję czekoladę – trochę wpada między rogaliki i tam się potem roztapia.
4. W dużej misce rozmącam trzepaczką mleko z jajkami, cukrem, wanilią i solą. Mieszam, aż nie widać już smug z białka, ale bez szaleństwa – to nie ma być piana.
5. Zalewam croissanty tą mieszanką, powoli, po całości, nie w jedno miejsce. Potem biorę szpatułkę i delikatnie dociskam kawałki, żeby każdy się napił. Te z góry przewracam, niech i one wsiąkną.
6. Odstawiam na 10 do 15 minut. Tego kroku nie skracam. To wtedy rogaliki chłoną krem i dlatego zapiekanka wychodzi miękka, a nie rozmokła na dnie i sucha na wierzchu.
7. Wstawiam do pieca bez przykrycia na 45 do 50 minut. Ma być złoty wierzch, a masa w środku ścięta – jak wbiję nóż na środku, powinien wyjść wilgotny, ale nie mokry od surowego jajka. Gdy widzę, że góra brązowieje za szybko, na ostatnie 10-15 minut nakrywam luźno folią aluminiową.
8. Wyjmuję i daję postać kilkanaście minut, żeby się ustabilizowało. Dopiero potem sypię cukier puder przez sitko. Kroję na porcje i podaję ciepłe, z owocami albo kleksem bitej śmietany.

Rady babci:
Jak rogaliki rozłażą się przy krojeniu, to znaczy, że są za świeże. Podsusz je w piekarniku albo zostaw na blacie na noc, przykryte ściereczką.
Gdy po upieczeniu środek chlupie, wstaw naczynie z powrotem na 10 minut, ale już przykryte folią – masa się dopiecze, a wierzch nie spali.
Na czekoladzie nie oszczędzaj. Ta tania po upieczeniu robi się twarda i sucha, dobra zostaje miękka i ciągnąca.
Jeśli boisz się, że wyjdzie za słodkie, weź czekoladę gorzką i zostaw cukier bez zmian – krem musi mieć swoją słodycz, żeby nie smakował jak omlet.
Zapiekankę można złożyć wieczorem, przykryć i wstawić do lodówki, a rano tylko wsadzić do pieca. Wtedy dodaj 5-10 minut pieczenia, bo wchodzi zimna.
Jak przechowywać:
Resztki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce, spokojnie wytrzymują trzy dni. Odgrzewam krótko w piekarniku albo w mikrofalówce, na małej mocy. Za długo podgrzewane rogaliki robią się suche i twarde, więc pilnuję.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast półsłodkiej czekolady możesz wziąć gorzką, gdy wolisz mniej słodko, albo białą, gdy lubisz słodziej. Mleko pełnotłuste zastąp śmietanką albo pół na pół z mlekiem – krem będzie gęstszy i bardziej kremowy. Brak croissantów to nie koniec świata, sprawdzi się pokrojone brioche albo chałka, tekstura wyjdzie inna, ale smak dalej dobry.
Z czym podać:
Podaję ciepłe, z malinami albo truskawkami, bo ich kwaskowość ładnie przełamuje słodycz. Do tego lekko ubita śmietana lub mascarpone, a kto lubi bardzo słodko, niech poleje wierzch syropem klonowym.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę użyć świeżych croissantów prosto z piekarni?
Można, ale wtedy wyjdzie bardziej papkowato. Świeże rogaliki są za miękkie i zamiast wchłonąć krem, rozpadają się w nim. Najlepiej sprawdzają się te z dnia poprzedniego, a jak masz tylko świeże, podsusz kawałki kwadrans w piekarniku.
Skąd wiem, że zapiekanka jest już gotowa?
Wierzch ma być złoty i lekko chrupiący, a masa w środku ścięta i nietrzęsąca się. Wbij nóż na środku – powinien wyjść wilgotny, ale bez płynnego jajka. Jak chlupie, dopiekaj po 5-10 minut pod folią.
Co zrobić, żeby wierzch się nie przypalił?
Zaglądaj do piekarnika po jakichś 35 minutach. Gdy góra robi się ciemna, a środek jeszcze płynny, nakryj naczynie luźno folią aluminiową na ostatnie 10-15 minut. Wtedy dopiecze się w środku, a wierzch zostanie złoty.
Czy da się przygotować to wieczorem, a upiec rano?
Tak i to bardzo wygodne rozwiązanie na śniadanie z gośćmi. Złóż wszystko, przykryj i wstaw do lodówki na noc. Rano wstawiaj do nagrzanego piekarnika i dolicz 5-10 minut, bo zapiekanka wchodzi prosto z zimna.
Czym zastąpić mleko pełnotłuste?
Śmietanką kremówką albo mieszanką pół na pół mleka i śmietanki. Krem będzie wtedy gęstszy, bardziej kremowy i trochę cięższy w smaku. Ilość zostaje ta sama, czyli 480 ml.