Murzynek z masą budyniową i kokosową kruszonką – wilgotny jak trzeba, a z blachy znika jeszcze przed kolacją
Ten murzynek robię zawsze wtedy, gdy ktoś zapowie się na popołudnie, a ja nie mam czasu na cuda. Ciasto jest na oleju i mleku, więc wychodzi wilgotne i takie zostaje przez kilka dni. W środku krem budyniowy z masłem, na wierzchu czekolada i podprażone wiórki kokosowe, które chrupią. Godzina roboty, a wygląda jak z cukierni.

Składniki:
Ciasto
- 2 szklanki mąki pszennej (około 260 g)
- ¾ szklanki kakao (około 75 g)
- 1,5 szklanki cukru (około 300 g)
- 1 szklanka mleka (250 ml)
- ¾ szklanki oleju roślinnego (około 180 ml)
- 3 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (około 5 g)
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej (około 5 g)
- szczypta soli
Masa budyniowa
- 2 opakowania budyniu waniliowego bez cukru
- 750 ml mleka
- 5 łyżek cukru (około 65 g)
- 200 g masła
Kruszonka kokosowa
- 100 g wiórków kokosowych
- 50 g masła
- 4 łyżki cukru (około 50 g)
Polewa czekoladowa
- 100 g gorzkiej czekolady
- 50 g masła
- 2 łyżki mleka (około 30 ml)
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 180 stopni, grzanie góra-dół. Formę wykładam papierem do pieczenia, tak żeby papier wystawał ponad brzegi — potem łatwiej wyjąć całe ciasto. Robię to zawsze na początku, bo ciasto z sodą nie lubi czekać na rozgrzany piekarnik.
2. W dużej misce mieszam mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i szczyptę soli. Przelatuję wszystko trzepaczką przez dobrą chwilę. Soda musi się rozejść równo po całej mące, inaczej w gotowym cieście trafi się gorzkie miejsce.
3. W drugiej misce ubijam jajka z cukrem. Nie skracam tego, miksuję cztery, pięć minut, aż masa zjaśnieje i zrobi się puszysta jak krem. Dopiero wtedy wlewam mleko i olej i mieszam już wolno, tylko do połączenia.
4. Sypię suchą mieszankę do mokrej i mieszam krótko — do momentu, aż zniknie ostatnia sucha smuga. Ciasto ma wyjść rzadkie i lejące, tak ma być, nie dosypuj mąki. Przelewam do formy, wyrównuję łyżką i wstawiam na 30-35 minut. Patyczek wbity w środek ma wyjść suchy.
5. Teraz budyń. Gotuję oba proszki na 750 ml mleka z pięcioma łyżkami cukru, tak jak każe opis na opakowaniu, mieszając bez przerwy przy dnie. Gotowy budyń przykrywam folią przyłożoną na styk do powierzchni i odstawiam do całkowitego wystudzenia. Kożuch tylko psuje krem.
6. Masło do kremu wyjmuję z lodówki dużo wcześniej, musi być naprawdę miękkie. Ucieram je mikserem na jasną, puszystą masę, a potem dodaję zimny budyń łyżka po łyżce. Po łyżce — w tym cały sekret. Wtedy krem jest gładki i nic się nie zwarzy.
7. Na patelnię wsypuję wiórki kokosowe, dorzucam masło i cukier. Prażę na średnim ogniu kilka minut, mieszając cały czas, aż zacznie skwierczeć, zapachnie kokosem i wiórki złapią złoty kolor. Od razu zsypuję na zimny talerz, bo na gorącej patelni potrafią się przypalić w pół minuty.
8. Czekoladę łamię na kawałki i wkładam do rondelka razem z masłem i mlekiem. Roztapiam na najmniejszym ogniu, mieszając, aż zrobi się gładka i błyszcząca. Zdejmuję z palnika, zanim zacznie bulgotać.
9. Zupełnie wystudzone ciasto przekrawam wzdłuż na dwa blaty. Na dolny wykładam cały krem i rozprowadzam równo do brzegów, przykrywam górnym blatem i lekko dociskam dłonią. Polewam czekoladą i od razu, póki mokra, sypię kruszonkę kokosową. Wstawiam do lodówki na co najmniej dwie godziny.

Rady babci:
Jeśli ciasto opadło w środku, najczęściej ktoś zaglądał do piekarnika przed czasem. Pierwsze 25 minut nie otwieram drzwiczek w ogóle.
Krem się zwarzył i wygląda jak zsiadłe mleko? To znaczy, że masło i budyń miały różną temperaturę. Postaw miskę na chwilę w naczyniu z ciepłą wodą i ubijaj dalej, zwykle wraca do gładkości.
Ciasto szybko się przesusza, więc patyczkiem sprawdzam już po 28 minutach. Ma wyjść suchy, ale kilka wilgotnych okruszków na nim nie szkodzi.
Wiórki prażę na średnim ogniu i nie odchodzę od patelni. Kokos przechodzi ze złotego w spalony i gorzki dosłownie w kilkanaście sekund.
Polewa zmatowiała albo zrobiła się ziarnista, gdy ogień był za duży lub wpadła kropla wody. Ratuję ją łyżką ciepłego mleka i energicznym mieszaniem.
Jak przechowywać:
Trzymam w lodówce, zawsze pod przykryciem albo w pudełku, żeby krem nie obeschnął i nie nabrał zapachu z półki. Spokojnie stoi trzy dni i drugiego dnia smakuje nawet lepiej, bo blaty przejdą kremem. Można też zamrozić już schłodzone, w porcjach.
Czym zastąpić składniki:
Masło w kremie da się zastąpić dobrą margaryną, jeśli komuś zależy na lżejszej wersji. Zamiast wiórków kokosowych sypię czasem posiekane orzechy, wtedy wierzch chrupie inaczej. Kakao można wymienić na roztopioną czekoladę wmieszaną w ciasto, ale smak wyjdzie łagodniejszy i słodszy.
Z czym podać:
Najlepiej z mocną kawą albo herbatą, prosto z lodówki. Do kawałka dokładam czasem łyżkę bitej śmietany i garść malin, żeby przełamać słodycz.
Najczęściej zadawane pytania:
Mam w domu budyń z cukrem, czy mogę go użyć?
Możesz, tylko wtedy odpuść pięć łyżek cukru do budyniu albo daj najwyżej dwie. Inaczej krem wyjdzie mdląco słodki i przykryje smak kakao.
Dlaczego masa budyniowa mi się zwarzyła i czy da się to naprawić?
Prawie zawsze winna jest różnica temperatur: albo budyń był jeszcze ciepły, albo masło prosto z lodówki. Wstaw miskę na moment do naczynia z ciepłą wodą i ubijaj dalej — masa zwykle wraca do gładkości.
Jak długo ciasto musi stać w lodówce, zanim je pokroję?
Minimum dwie godziny, a jak masz czas, to całą noc. Krem musi porządnie stężeć, inaczej przy krojeniu wypłynie bokiem i kawałki się rozjadą.
Czy mogę upiec je dzień wcześniej?
Jak najbardziej, ja tak robię przy każdej większej okazji. Upiecz blat dzień wcześniej, owiń folią, a nazajutrz przełóż kremem i wykończ polewą z kruszonką.
Czy kokosowa kruszonka będzie chrupiąca jeszcze drugiego dnia?
Trochę zmięknie od wilgoci z polewy, ale nadal wyraźnie chrupie. Jeśli zależy ci na maksymalnej chrupkości, uprażone wiórki przechowaj osobno w słoiku i posyp ciasto tuż przed podaniem.