Kotlety mielone z indyka z warzywami – pieczone zamiast smażonych, wychodzi ich dwadzieścia i i tak nie starcza do wieczora
Robię je zawsze, kiedy chcę mieć obiad z głowy na dwa dni. Mięso z indyka, garść pokrojonych warzyw, dwa jajka i do piekarnika – żadnego stania nad patelnią i żadnego zapachu smażeniny w całym mieszkaniu. Wychodzą lekkie, ale sycące, a papryka i marchewka trzymają w środku wilgoć, więc nic nie robi się suche. Na drugi dzień, prosto z lodówki, smakują nawet lepiej.

Składniki:
Mięso
- 800 g mielonego fileta z indyka
Warzywa
- 1 czerwona papryka, oczyszczona i pokrojona w drobną kostkę
- 1 żółta papryka, oczyszczona i pokrojona w drobną kostkę
- 1 mała marchewka, obrana i starta na tarce o grubych oczkach
- kilka różyczek brokułu, drobno posiekanych
- 1 mała cebula, obrana i drobno posiekana
Pozostałe składniki
- 2 jajka
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich
- słodka papryka w proszku do smaku
- sól do smaku
- czarny pieprz mielony do smaku
Przygotowanie:
1. Papryki przekrawam na pół, wybieram gniazda nasienne razem z białymi błonkami i kroję w naprawdę drobną kostkę. Im drobniej, tym lepiej trzymają się w masie i nie wypadają przy formowaniu.
2. Marchewkę obieram i ścieram na tarce o grubych oczkach. Brokuł dzielę na małe różyczki i siekam nożem prawie na drobno. Cebulę obieram i tnę tak drobno, jak dam radę – w kotlecie nie chcę natrafić na jej kawałek.
3. Mielonego indyka przekładam do dużej miski, takiej z zapasem, bo warzyw uzbiera się spora góra. Wbijam do niego dwa jajka.
4. Dorzucam wszystkie warzywa, sypię zioła prowansalskie, słodką paprykę, sól i pieprz. Soli nie żałuję – indyk sam z siebie jest mdły i bez niej całość wyjdzie nijaka.
5. Mieszam rękami, aż nigdzie nie widać już samego mięsa ani suchych przypraw. Ale nie ugniatam długo. Im dłużej masa siedzi w dłoniach, tym twardsze potem kotlety.
6. Stawiam obok miseczkę z zimną wodą, moczę dłonie i formuję kotlety – u mnie owalne, ale kształt jest dowolny. Masa jest luźna, więc mokre ręce to nie fanaberia, tylko jedyny sposób, żeby się nie kleiła.
7. Układam je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, z odstępem między jednym a drugim, żeby się nie posklejały bokami i miały czym oddychać.
8. Piekarnik nastawiam na 180 stopni, góra-dół, i czekam, aż naprawdę się nagrzeje. Dopiero wtedy wstawiam blachę i piekę 30-40 minut, aż wierzch się zarumieni.
9. Po drodze zaglądam raz albo dwa. Kiedy brzegi zaczynają brązowieć, przekrawam jeden kotlet i patrzę, czy w środku nie ma różowego. Jak jest już biały – wyjmuję od razu, przesuszony indyk to zmarnowane dobre mięso.

Rady babci:
Jeśli masa wydaje się za mokra i kotlety rozłażą się w rękach, odstaw miskę na kwadrans do lodówki. Zimne mięso znacznie lepiej się formuje.
Warzywa krój drobno, nie na oko. Duże kawałki papryki puszczają w piekarniku sok i kotlet rozpada się przy przekładaniu łopatką.
Zanim uformujesz całą blachę, usmaż na sucho jedną małą płaską kulkę i spróbuj. Doprawić masę można tylko przed pieczeniem, potem już nic nie poradzisz.
Jeśli po upieczeniu wyszły suchawe, następnym razem skróć czas o pięć minut albo przykryj blachę folią aluminiową na ostatnie dziesięć minut pieczenia.
Nie ściskaj kotletów zbyt mocno przy formowaniu. Lekko ulepione zostają puszyste, mocno sprasowane robią się zbite jak gumka.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce trzymają się 3-4 dni i przez ten czas nic im nie brakuje. Można je też zamrozić – najpierw rozkładam pojedynczo na tacce, a gdy stwardnieją, przesypuję do woreczka. Po rozmrożeniu odgrzewam w piekarniku albo na patelni, żeby wróciła im chrupka skórka.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast indyka śmiało weź mielonego kurczaka albo chudą wieprzowinę – smak zmieni się nieznacznie. Gdy nie ma brokułu, wchodzi drobno posiekany kalafior, a zioła prowansalskie zastąpi mieszanka oregano, tymianku i majeranku. W wersji bez jajek masę zwiążą nasiona chia namoczone wcześniej w wodzie.
Z czym podać:
Podaję je z puree ziemniaczanym albo kaszą jaglaną i zawsze z jakąś surówką ze świeżych warzyw. Do tego sos jogurtowy lub domowy ketchup bez cukru i obiad jest kompletny.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę je usmażyć na patelni zamiast piec?
Można, na niewielkiej ilości oleju i na średnim ogniu. Pieczenie daje jednak mniej tłuszczu i lepiej trzyma wilgoć w środku, bo kotlet dochodzi równomiernie, a nie tylko od spodu.
Dlaczego kotlety rozpadają się przy formowaniu?
Najczęściej dlatego, że warzywa były pokrojone za grubo albo masa jest zbyt ciepła. Wstaw miskę na 15 minut do lodówki i zwilż dłonie wodą – wtedy trzymają się bez problemu.
Jak sprawdzić, czy są już upieczone w środku?
Przekrój jeden na pół i popatrz – mięso ma być całe białe, bez różowych smug, a sok wypływający z nakłucia przezroczysty. Zwykle wystarczy 30-40 minut w 180 stopniach.
Czy mogę użyć innych warzyw niż w przepisie?
Tak, warzywa dobiera się tu sezonowo. Trzymaj się tylko zasady, żeby były drobno pokrojone i nie za wodniste – cukinia czy pomidor rozpuszczą masę i kotlety nie zwiążą się jak trzeba.
Ile kotletów wychodzi z tej porcji?
Z 800 g mięsa robię około 20 sztuk średniej wielkości. Jeśli formujesz większe, wyjdzie ich mniej, ale wtedy dołóż kilka minut pieczenia.