Kopiec kreta z bananami i kremem śmietankowym z czekoladą – ciasto tak wilgotne, że nie trzeba go niczym nasączać

To ciasto robię od lat i za każdym razem znika pierwsze. Spód jest ciemny, wilgotny i puszysty naraz – nie trzeba go polewać ani nasączać, bo olej i kakao gotowane w rondelku robią całą robotę. W środku banany skropione cytryną, na nich góra bitej śmietany z tartą czekoladą. Wygląda poważnie, a robi się prościej, niż się wydaje.

Kopiec kreta z bananami i kremem śmietankowym z czekoladą - ciasto tak wilgotne, że nie trzeba go niczym nasączać

4,7/5 · 150 ocen

Przygotowanie2 godz.
Pieczenie / gotowanie1 godz.
Razem3 godz.
Porcje12 / tortownica 26 cm
Kalorie316 kcal

Składniki:

Ciasto czekoladowe

  • 240 g mąki pszennej tortowej lub uniwersalnej
  • 160 g cukru
  • 160 g oleju o delikatnym smaku
  • 125 ml wody
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 5 dużych albo 6 małych jajek
  • 130 g cukru do ubicia jajek
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Krem śmietankowy z czekoladą

  • 750 ml śmietanki kremówki 36%
  • 50 g cukru pudru
  • 50-60 g gorzkiej lub deserowej czekolady

Dodatki

  • 4 średnie banany
  • 2 łyżki soku z cytryny

Przygotowanie:

1. Do rondelka wlewam 160 g oleju i 125 ml wody, wsypuję 3 łyżki kakao i 160 g cukru. Stawiam na średnim ogniu i mieszam bez przerwy, aż cukier się rozpuści, a masa zacznie bulgotać. Chwilę ją trzymam na ogniu – wtedy kakao się otwiera i smak robi się głęboki, nie płaski. Zdejmuję i odstawiam do zupełnego wystudzenia. To nie jest krok do przyspieszenia, gorąca masa ścięłaby jajka.

2. W czystej misce ubijam 5 dużych albo 6 małych jajek ze 130 g cukru. Ubijam długo, jakieś dziesięć minut, aż masa zrobi się jasna, gęsta i podwoi objętość. Sprawdzam palcem – jeśli czuję ziarenka cukru, ubijam dalej. Na tym stoi cała puszystość ciasta.

3. Do ubitych jajek wlewam wystudzoną masę kakaową, cienkim strumieniem i partiami. Mieszam szpatułką ruchem od dna do góry, spokojnie, żeby nie wybić powietrza. Ma być jednolicie ciemno i ani chwili dłużej.

4. Mąkę przesiewam razem z łyżeczką proszku do pieczenia i łyżeczką sody prosto nad miskę. Mieszam szpatułką, zataczając koła i podbierając od spodu, tylko do połączenia. Miksera już nie włączam.

5. Tortownicę 26 cm wykładam papierem do pieczenia, wylewam ciasto i lekko stukam formą o blat. Piekę około 60 minut w 175 stopniach, góra-dół, na środkowej półce. Po 55 minutach wbijam patyczek – jak wychodzi suchy, wyjmuję. Piekarnika w trakcie nie otwieram, bo ciasto siada.

6. Ciasto studzę do końca, na zimno pracuje się dużo łatwiej. Ostrym nożem ścinam wierzch na wysokość mniej więcej 3 cm i odkładam na bok – to będzie kopiec. W dolnej części wydrążam wgłębienie na jakiś centymetr głębokości, zostawiając dookoła 2 cm rantu. Wydrążony miąższ odkładam do reszty ścinków.

7. Banany kroję w plasterki i mieszam z 2 łyżkami soku z cytryny, żeby nie zbrązowiały pod kremem. Układam je ciasno w wydrążonym zagłębieniu, bez luk.

8. Dobrze schłodzoną kremówkę – i śmietankę, i miskę trzymam wcześniej w lodówce – zaczynam ubijać na wolnych obrotach, stopniowo przyspieszając. Po drodze wsypuję 50 g cukru pudru. Ubijam do sztywności i pilnuję jak oka w głowie, bo z sekundy na sekundę potrafi się zwarzyć na masło. Na koniec wmieszuję szpatułką startą na tarce czekoladę, delikatnie, żeby krem został puszysty.

9. Krem nakładam na banany, wypełniam wszystkie zakamarki i formuję z niego wysoką górkę. Wygładzam szpatułką, żeby kopiec miał ładny, równy stożek.

10. Odłożony wierzch i ścinki kruszę w palcach na grube okruchy i obsypuję nimi cały kopiec, lekko dociskając, aż nie widać ani skrawka śmietany. Wstawiam do lodówki na minimum 3 godziny, a najlepiej na całą noc. Trzymam pod kloszem.

Rady babci:

Jeśli masa kakaowa nie zdążyła wystygnąć, wstaw rondelek do miski z zimną wodą. Ciepła masa ścina jajka i ciasto wyjdzie zbite.

Kiedy śmietanka nie chce się ubić, prawie zawsze jest za ciepła. Wstaw miskę razem z zawartością na kwadrans do lodówki i zacznij od nowa, powoli.

Przebiłaś śmietanę i zaczęła się warzyć? Dolej łyżkę-dwie zimnej, nieubitej kremówki i wmieszaj ręcznie trzepaczką – często udaje się ją uratować.

Ciasto pękło albo się rozkruszyło przy krojeniu wierzchu? Nic straconego, i tak idzie na okruchy. Ważne, żeby dolna część z rantem została cała.

Kopiec kroję nożem maczanym co jakiś czas w ciepłej wodzie i wycieranym do sucha. Wtedy plastry są czyste, a nie rozmazane.

Jak przechowywać:

Trzymam w lodówce pod kloszem albo w szczelnym pojemniku, bo krem chłonie zapachy innych potraw. Świeży zostaje 3-4 dni. Przed podaniem wyjmuję na kwadrans, żeby śmietana lekko zmiękła.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast bananów wchodzą borówki, truskawki, maliny albo odsączone brzoskwinie z puszki. Przy śmietance 30% dodaj śmietan-fix albo mieszankę glukozy ze skrobią ziemniaczaną, inaczej krem nie utrzyma kopca. Cukier puder można zamienić na bardzo drobno zmielony cukier kokosowy – da lekko karmelową nutę.

Z czym podać:

U mnie podaje się do mocnej kawy albo herbaty miętowej, bo ciasto samo w sobie jest już sycące. Na święta obkładam kopiec świeżymi owocami albo posypuję drobno posiekanymi orzechami.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy banany w środku nie sczernieją?

Nie, jeśli wymieszasz plasterki z sokiem z cytryny zaraz po pokrojeniu. Kwas zatrzymuje ciemnienie, a pod warstwą kremu banany i tak nie mają dostępu do powietrza.

W jakiej temperaturze i jak długo piec ten spód?

175 stopni, góra-dół, środkowa półka, około 60 minut. Patyczek wbijam już po 55 minutach – lepiej sprawdzić za wcześnie niż przesuszyć ciasto.

Czy krem utrzyma kształt bez żelatyny i śmietan-fixu?

Tak, przy kremówce 36% dobrze schłodzonej niczego nie potrzeba. Stabilizator wchodzi w grę dopiero przy śmietance 30-procentowej.

Da się zrobić kopiec z innymi owocami niż banany?

Jak najbardziej. Latem robię go z malinami, truskawkami albo borówkami, zimą sprawdzają się brzoskwinie z puszki. Owoce z puszki trzeba dobrze odsączyć, żeby nie puściły soku w krem.

Ile ciasto musi stać w lodówce przed krojeniem?

Minimum trzy godziny, ale najlepiej całą noc. Krem musi się porządnie związać, inaczej kopiec rozjedzie się przy pierwszym kawałku.

Jak zrobisz go dzień wcześniej, następnego dnia smakuje jeszcze lepiej – u mnie w domu i tak nigdy nie dotrwał do wieczora. Smacznego!