Zapiekanka makaronowa z kurczakiem w kremowym sosie – jogurt grecki zamiast śmietanki i nikt się nie połapie
Robię ją zawsze wtedy, kiedy w domu ma być dużo ludzi i mało zachodu. Sos gotuję sama, na maśle i mące, a zamiast śmietanki idzie jogurt grecki – jest kremowo, ale nie ciężko. Z jednej blachy wychodzi dziesięć porcji, więc starcza i na obiad, i na drugi dzień. U mnie w domu nigdy nie zostaje.

Składniki:
Makaron
- 450 g pełnoziarnistego makaronu – penne, świderki, cavatappi albo ziti
Sos
- 2 łyżki masła niesolonego
- 6 ząbków czosnku, drobno posiekanych (około 2 łyżki)
- ¼ szklanki mąki pszennej
- 650 ml mleka – 1%, 2% albo pełnotłuste
- 400 ml bulionu drobiowego o obniżonej zawartości soli, z puszki albo domowego
- 1 ½ łyżeczki przyprawy włoskiej (albo pół łyżeczki suszonego tymianku i łyżeczka suszonej bazylii)
- 1 łyżeczka cebuli w proszku
- ¾ łyżeczki soli koszernej
- ½ łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
- ¼ łyżeczki płatków chili
Sery
- 1 szklanka świeżo startego parmezanu, do podziału na dwie części
- 1 szklanka tartej mozzarelli albo provolone (około 120 g), do podziału na dwie części
Dodatkowo
- ½ szklanki jogurtu greckiego o niskiej zawartości tłuszczu, najlepiej 2%
- 3 ½ szklanki ugotowanego kurczaka, drobno porwanego – mniej więcej 3 średnie piersi
- Świeża natka pietruszki do posypania
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 190 stopni. Dużą formę do zapiekania, taką na jakieś 22 na 33 centymetry, smaruję tłuszczem albo spryskuję sprayem. Nie żałuję, bo ser lubi się przykleić do brzegów.
2. Makaron gotuję według opisu na opakowaniu, ale wyjmuję go al dente – ma być jeszcze twardawy w środku. Odcedzam porządnie na durszlaku i wrzucam z powrotem do garnka. Resztę roboty dokończy w piekarniku.
3. Na dużej patelni, na średnim ogniu, rozpuszczam masło. Wsypuję mąkę i mieszam energicznie mniej więcej minutę, żeby zniknął surowy smak. Dorzucam czosnek i trzymam go na patelni pół minuty, aż zapachnie na całą kuchnię – dłużej nie, bo się przypali i zgorzknieje.
4. Zmniejszam ogień i zaczynam wlewać mleko – najpierw cienkim strumieniem, cały czas mieszając trzepaczką. Potem dolewam bulion. Jak leje się wszystko naraz, robią się grudki, a tego nikt nie chce.
5. Wsypuję przyprawę włoską, cebulę w proszku, sól, pieprz i płatki chili. Gotuję na małym ogniu 8-10 minut, mieszając co chwilę, aż sos zgęstnieje i będzie oblepiał łyżkę. Zdejmuję z palnika.
6. Do gorącego sosu wsypuję pół szklanki parmezanu i mieszam, aż się rozpuści. Teraz odstawiam patelnię na minutę – to ważne. Dopiero do przestudzonego sosu wmieszam jogurt grecki, inaczej się zwarzy i porobią się kluchy.
7. Do garnka z makaronem wrzucam kurczaka i wylewam cały sos. Mieszam dokładnie, od dna, żeby każdy kawałek makaronu był oblepiony.
8. Połowę makaronu rozkładam równo w formie i posypuję połową mozzarelli. Na to sypię resztę makaronu, a na wierzch pozostały parmezan i pozostałą mozzarellę.
9. Wstawiam do piekarnika na 15-20 minut, aż ser się stopi, złoci, a sos zacznie bulgotać przy brzegach. Wyjmuję i odstawiam na 5 minut – wtedy sos się ustabilizuje i da się porządnie nałożyć. Na koniec posypuję natką pietruszki.

Rady babci:
Ser trzyj sama z kawałka. Ten gotowy, w torebce, ma dodatki przeciw zbrylaniu i topi się na taką ciągnącą gumę zamiast na gładki sos.
Jeśli sos się zwarzył po jogurcie, znaczy że był za gorący. Następnym razem daj patelni dłużej odetchnąć, a ten uratuj energicznym mieszaniem trzepaczką i wstaw do pieca – w zapiekance i tak nikt nie pozna.
Sos ma być odrobinę rzadszy, niż ci się wydaje, że powinien. Makaron w piekarniku wypije sporo płynu i za gęsty sos zrobi się suchy jak wata.
Chcesz mocniej przyrumieniony wierzch? Włącz grill na ostatnią minutę albo dwie i stój przy piekarniku. Odejdziesz do telefonu i będzie węgiel.
Wybieraj makaron z rowkami albo rurki – świderki, penne, kokardki. W ich zakamarkach zostaje sos. Spaghetti się tu nie sprawdzi, sklei się w jeden placek.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce trzyma się do 4 dni. Odgrzewam w piekarniku w 175 stopniach albo w mikrofalówce, aż będzie gorąca w środku. Można też zamrozić na do 3 miesięcy – świetnie to znosi.
Czym zastąpić składniki:
Makaron pełnoziarnisty spokojnie zamień na zwykły, bezglutenowy albo rigatoni. Zamiast kurczaka wchodzą podsmażone pieczarki, zblanszowane brokuły czy zwiędnięty szpinak, a na bogatszą wersję – krewetki dorzucone tuż przed pieczeniem. Kto lubi gęściej, może zamiast jogurtu dać serek śmietankowy.
Z czym podać:
Podaję z prostą sałatą skropioną cytryną i oliwą, bo kwasek ładnie przełamuje kremowy sos. Do tego kromka czosnkowego pieczywa do wybierania sosu z talerza.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę złożyć zapiekankę dzień wcześniej?
Tak, nawet 24 godziny wcześniej. Złóż wszystko w formie, przykryj szczelnie folią i wstaw do lodówki. Przed pieczeniem wyjmij ją na pół godziny na blat i dolicz około 10 minut do czasu pieczenia, bo startuje z zimna.
Dlaczego mój sos się zwarzył po dodaniu jogurtu?
Bo sos był za gorący. Jogurt zawsze wmieszaj dopiero po zdjęciu z ognia i odczekaniu chwili, i nie podgrzewaj go już mocno później. Jogurt o niskiej zawartości tłuszczu jest tu bezpieczniejszy niż całkiem beztłuszczowy.
Czy trzeba używać pełnoziarnistego makaronu?
Nie, to tylko moja wersja. Zwykły pszenny albo bezglutenowy sprawdzi się tak samo, tylko gotuj go krócej i koniecznie wyjmij al dente. Miękki makaron rozpadnie się w piekarniku.
Czym zastąpić kurczaka, żeby wyszła wersja bezmięsna?
Najlepiej podsmażonymi pieczarkami – dają podobną sytość i głęboki smak. Dobrze wchodzi też ugotowany brokuł albo szpinak podduszony i odciśnięty z wody. Bulion drobiowy zamień wtedy na warzywny.
Ile to wychodzi porcji i czy to ciężkie danie?
Z jednej dużej formy wychodzi 10 solidnych porcji. Jedna to około 407 kalorii i aż 31 g białka, więc syci, ale nie leży kamieniem – to zasługa jogurtu zamiast śmietanki.