Cytrynowa zupa z kurczakiem i makaronem orzo – gotowa w godzinę, a talerze wracają puste jak po niedzielnym rosole
To zupa na te dni, kiedy chce się czegoś ciepłego, ale nie ciężkiego. Bulion jest lekko zawiesisty, kurczak miękki, a sok z cytryny na końcu podnosi całość tak, że smakuje świeżo, nie jak wczorajszy obiad. Robię ją w jednym garnku, od deski do stołu w godzinę. U mnie w domu to pełny posiłek, nie przystawka – orzo i kurczak robią swoje.

Składniki:
- 1 łyżka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
- 3 średnie łodygi selera naciowego, pokrojone w kostkę (około 1 szklanki)
- 4 średnie marchewki, obrane i pokrojone w kostkę (około 1 i 1/2 szklanki)
- 1 mała żółta cebula, drobno posiekana (około 1 szklanki)
- 1/2 łyżeczki soli
- 1 łyżeczka suszonej bazylii
- 1/4 łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
- 3 ząbki czosnku, posiekane (około 1 łyżki)
- 6 do 8 szklanek bulionu drobiowego o niskiej zawartości soli
- 1 łyżka mąki pszennej uniwersalnej
- około 680 g (1,5 funta) piersi z kurczaka bez kości i skóry
- 1 szklanka surowego makaronu orzo pełnoziarnistego
- 3 szklanki poszatkowanego szpinaku (około 85 g)
- 1/4 szklanki świeżo wyciśniętego soku z cytryny (z 1 średniej cytryny)
- 2 łyżki świeżo posiekanego koperku
Przygotowanie:
1. W dużym garnku rozgrzewam łyżkę oliwy na średnim ogniu. Wrzucam marchewkę, seler i cebulę, dosypuję bazylię, sól i pieprz. Smażę około 8 minut, mieszając od czasu do czasu, aż warzywa zmiękną i tu i ówdzie złapią rumieniec. Nie spieszę się z tym – na tym etapie robi się smak całej zupy.
2. Dodaję posiekany czosnek i mieszam go energicznie jakieś pół minuty. Wystarczy, że mocno zapachnie – dłużej trzymać nie wolno, bo się przypali i zgorzknieje.
3. Posypuję wszystko łyżką mąki i mieszam, aż zniknie z widoku i oklei warzywa. Potem wlewam 6 szklanek bulionu, stopniowo, i mieszam do gładkości. Reszta bulionu czeka pod ręką – przyda się później.
4. Wkładam do garnka piersi z kurczaka. Doprowadzam do wrzenia, potem zmniejszam ogień, przykrywam garnek do połowy i gotuję na wolnym ogniu 10 do 15 minut. Mięso ma być ugotowane na wskroś – w najgrubszym miejscu 74°C. Termometr nie kłamie, oko czasem tak.
5. Wyjmuję kurczaka na deskę, przykrywam go i zostawiam w spokoju na co najmniej 5 minut. Jak pokroisz od razu, cały sok zostanie na desce, a nie w mięsie.
6. W tym czasie znów doprowadzam zupę do wrzenia i wsypuję orzo. Gotuję około 7 minut i mieszam co chwilę, bo ten makaron lubi osiadać na dnie i zlepiać się w kluski.
7. Kurczaka kroję w kostkę albo rozrywam widelcem na kawałki – jak kto lubi – i wrzucam z powrotem do garnka razem z sokiem, który zebrał się na desce.
8. Na koniec dodaję szpinak, sok z cytryny i koperek. Gotuję jeszcze 3 do 5 minut, aż liście opadną, a orzo będzie miękkie. Jeśli zupa zrobiła się gęsta jak gulasz, dolewam trochę odłożonego bulionu. Próbuję i dosalam, dosypuję pieprzu. Podaję gorącą, prosto z garnka.
9. Jeśli lubisz wyraźniejszą kwasowość, wyciśnij jeszcze parę kropel cytryny na talerz przed podaniem. Ja tak robię – i to właśnie po to warto tę zupę gotować.

Rady babci:
Zupa gęstnieje w oczach, kiedy stygnie, bo orzo wciąż pije bulion. Trzymaj pod ręką te dodatkowe 2 szklanki i dolewaj, aż konsystencja będzie taka, jak lubisz.
Cytrynę dodawaj dopiero na końcu, przy małym ogniu. Wrzucona do bulzującego garnka traci świeżość i zostaje sama kwaśność.
Jeśli planujesz mrozić, ugotuj orzo osobno i dodawaj je dopiero do odgrzanej zupy – po rozmrożeniu makaron gotowany w bulionie robi się rozmiękły i papkowaty.
Wrzuć do gotującego się bulionu skórkę od parmezanu i wyjmij ją przed podaniem. Doda głębi, a cytrynowej nuty nie zagłuszy.
Kurczak wyszedł suchy? Następnym razem wyjmij go z garnka, gdy tylko termometr pokaże 74°C – dogotuje się resztkowym ciepłem pod przykryciem.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce stoi spokojnie do 4 dni i z każdym dniem smakuje lepiej. Odgrzewaj powoli na małym ogniu, dolewając świeżego bulionu, bo orzo cały czas wchłania płyn. Do zamrażarki przekładam porcjami, zostawiając trochę miejsca w pojemniku – wytrzyma około 3 miesięcy, a rozmrażam przez noc w lodówce.
Czym zastąpić składniki:
Orzo można spokojnie zastąpić innym drobnym makaronem – ditalini, małymi muszelkami – tylko sprawdź czas gotowania na opakowaniu. Zamiast szpinaku wchodzi jarmuż, który dłużej trzyma teksturę, a zamiast gotowanych piersi – mięso z pieczonego kurczaka, dorzucone pod koniec. Kto nie je nabiału i chce kremowości, może dolać odrobinę mleka kokosowego.
Z czym podać:
Najlepiej z kromką chrupiącego chleba do maczania w bulionie. Do tego prosta sałata z winegretem albo, na większy głód, grzanka z ostrym cheddarem.
Najczęściej zadawane pytania:
Nie mam orzo – czym je zastąpić?
Każdym drobnym makaronem: ditalini, małe muszelki, gwiazdki dla dzieci. Ugotuj go zgodnie z czasem z opakowania, bo niektóre potrzebują 5 minut, a inne 10 i wtedy cała reszta się rozgotuje.
Ile ta zupa wytrzyma w lodówce?
Do 4 dni w zamkniętym pojemniku. Odgrzewaj na małym ogniu na kuchence albo w mikrofalówce, aż będzie gorąca, i dolej trochę bulionu, bo przez noc zrobi się gęsta.
Czy można ją zamrozić?
Tak, w szczelnym pojemniku wytrzyma około 3 miesięcy. Rozmrażaj przez noc w lodówce. Jeśli z góry wiesz, że będziesz mrozić, ugotuj orzo osobno – inaczej po odgrzaniu będzie miękkie jak kasza.
Czym posypać zupę na talerzu?
Świeży koperek, natka pietruszki albo starty parmezan – każde z tych trzech pasuje. Dobrze robi też kilka kropel soku z cytryny wyciśniętych już na talerz, tuż przed jedzeniem.
Da się to zrobić w wolnowarze?
Da się. Warzywa i kurczaka gotuj w wolnowarze, a orzo i szpinak dorzuć dopiero na jakieś 30 minut przed końcem. Sok z cytryny i koperek zawsze na sam koniec, po wyłączeniu.