Ciasto malinowy urwis z mocnym kakao – wilgotny czekoladowy spód, chmurka kremu i beza, która chrupie do ostatniego kawałka

To ciasto ma w sobie wszystko naraz. Na dole ciemny, wilgotny placek z kakao i kawą, na nim krem lekki jak pierzyna, między tym maliny, a na wierzchu pokruszona beza. Robię je, kiedy chcę, żeby przy stole na chwilę zrobiło się cicho. Wygląda na skomplikowane, a tak naprawdę to trzy proste rzeczy upieczone i połączone.

Ciasto malinowy urwis z mocnym kakao - wilgotny czekoladowy spód, chmurka kremu i beza, która chrupie do ostatniego kawałka

4,6/5 · 35 ocen

Przygotowanie30 min
Pieczenie / gotowanie1 godz. 55 min
Razem2 godz. 25 min
Porcje10 / 1 ciasto o średnicy 26 cm
Kalorie420 kcal

Składniki:

Ciasto czekoladowe

  • 150 ml kefiru, wyjętego wcześniej z lodówki
  • 125 ml zaparzonej kawy, ostudzonej
  • 1 jajko rozmiar L, w temperaturze pokojowej
  • 200 g cukru
  • 150 g mąki tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 40 g kakao
  • 1/4 łyżeczki soli

Beza

  • 3 białka z jajek rozmiar L, w temperaturze pokojowej
  • 100 g cukru, czyli pół szklanki
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli

Krem śmietankowy

  • 500 ml śmietanki kremówki 30%
  • 250 g serka mascarpone
  • 4-5 łyżek cukru pudru
  • 2 łyżeczki żelatyny albo jedna śmietan-fix

Dodatkowo

  • 300-400 g świeżych malin

Przygotowanie:

1. Zaczynam od bezy, bo ona siedzi w piekarniku najdłużej. Formę wykładam papierem. Białka ze szczyptą soli ubijam na sztywno – miska musi być sucha i czysta, inaczej nic z tego nie będzie. Cukier dosypuję po łyżce, powoli, aż piana zrobi się gęsta i błyszcząca jak atłas.

2. Na koniec dodaję sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną, miksuję tylko chwilkę, żeby się połączyło. Masę rozkładam w formie i wstawiam do 120 stopni na jakieś półtorej godziny. Beza ma wyschnąć, a nie zbrązowieć. Potem studzę ją do zimna.

3. Teraz ciasto. Drugą formę o średnicy 26 cm wykładam papierem. W misce roztrzepuję trzepaczką kefir, kawę i jajko – tylko do połączenia, bez szaleństwa.

4. Wsypuję cukier, a przez sitko przesiewam mąkę, proszek, sodę, kakao i sól. Mieszam spokojnie, do momentu aż zniknie sucha mąka. Ciasto będzie rzadkie i ciemne, tak ma być. Wylewam do formy i piekę w 175 stopniach 30-35 minut, do suchego patyczka.

5. Żelatynę zalewam 60 ml zimnej wody i zostawiam na minutę, dwie, żeby napęczniała. Potem kilka sekund w mikrofalówce – ma się rozpuścić, nie zagotować. Odstawiam do ostudzenia.

6. Zimną śmietankę ubijam razem z mascarpone na sztywny krem. Dodaję cukier puder, a jeśli używam śmietan-fixu, to teraz. Żelatynę wlewam cienką strużką, cały czas miksując, bo wrzucona naraz zetnie się w nitki.

7. Zimny placek czekoladowy kładę na paterze. Rozsmarowuję na nim kilka łyżek kremu, na to układam maliny – po jednej, delikatnie, żeby się nie pogniotły. Resztą kremu przykrywam wszystko i wyrównuję.

8. Wstawiam do lodówki na co najmniej dwie, trzy godziny. U mnie w domu najczęściej stoi całą noc, wtedy kroi się najładniej.

9. Bezę kruszę w rękach na nierówne kawałki i sypię na wierzch dopiero przed samym podaniem. Ani chwili wcześniej.

Ciasto malinowy urwis z mocnym kakao - wilgotny czekoladowy spód, chmurka kremu i beza, która chrupie do ostatniego kawałka

Rady babci:

Jeśli beza po upieczeniu jest w środku ciągnąca, zostaw ją w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami aż wystygnie – dosuszy się sama.

Krem nie chce zgęstnieć? Prawie zawsze wina za ciepłej śmietanki. Wstaw miskę i śmietankę do lodówki na pół godziny i zacznij od nowa.

Żelatyna zbiła się w grudki, bo trafiła do zimnego kremu. Wtedy wymieszaj ją najpierw z dwiema łyżkami ubitego kremu, a dopiero to połączenie wlej do reszty.

Placek czekoladowy musi być zupełnie zimny, zanim położysz na niego krem. Ciepły rozpuści go w minutę i zrobi ci się kałuża.

Maliny mokre po myciu odsącz na ręczniku papierowym, bo woda puści w kremie różowe smugi.

Jak przechowywać:

Trzymam w lodówce, przykryte folią albo w zamkniętym pojemniku, żeby krem nie obeschnął. Tak wytrzyma dwa, trzy dni. Pokruszoną bezę przechowuję osobno w szczelnym słoiku i sypię ją dopiero przed podaniem.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast mascarpone można wziąć naturalny serek śmietankowy, tylko krem wyjdzie odrobinę cięższy. Żelatynę spokojnie zastąpisz śmietan-fixem, robota idzie wtedy szybciej. Kawę można pominąć albo wlać ostudzoną mocną herbatę, ale to właśnie kawa wyciąga z kakao najgłębszy smak.

Z czym podać:

Podaję do mocnej kawy albo do herbaty owocowej, najlepiej po obiedzie, kiedy wszyscy jeszcze siedzą przy stole. Sprawdza się na rodzinne spotkania i na zwykłe niedzielne popołudnie.

Najczęściej zadawane pytania:

Dlaczego ten czekoladowy spód wychodzi taki wilgotny?

Robi to kefir razem z kawą – oba składniki są płynne i kwaśne, więc ciasto nie wysycha przy pieczeniu. Dlatego nie zamieniaj ich na mleko i nie trzymaj placka w piekarniku dłużej niż trzeba.

Jak zrobić bezę, żeby naprawdę chrupała?

Cukier dodawaj po trochu do sztywnej piany, aż masa będzie lśniąca i nie będzie zgrzytać między palcami. Potem długie suszenie w 120 stopniach przez półtorej godziny – to nie pieczenie, tylko suszenie, i tego kroku nie da się skrócić.

Co zrobić, żeby krem dobrze się kroił i nie rozjeżdżał?

Śmietankę z mascarpone ubij na sztywno i dopiero wtedy dodaj cukier puder oraz rozpuszczoną żelatynę. Żelatyna spina krem tak, że kawałek trzyma się w całości na talerzu.

Czy zamiast malin mogę dać inne owoce?

Tak, dobrze wychodzi z truskawkami pokrojonymi na połówki albo z borówkami. Wybieraj owoce raczej kwaskowate, bo słodkiego w tym cieście już nie brakuje.

Kiedy sypać bezę na wierzch, żeby nie zmiękła?

Dopiero tuż przed krojeniem. Do tego czasu trzymaj pokruszone kawałki w szczelnym pojemniku albo w wystudzonym, zamkniętym piekarniku, bo beza wciąga wilgoć z powietrza w kilkanaście minut.

Jak już postawisz to ciasto na stole, odsuń się na krok – i tak zniknie szybciej, niż zdążysz nalać kawę. Smacznego.