Tartaletki z kremem pomarańczowym – kruche spody i krem z prawdziwych pomarańczy, na stole w trzy kwadranse
Kruchy spód, a na nim gładki krem, który pachnie pomarańczą na cały dom. Robię je, kiedy chcę czegoś słodkiego, ale nie ciężkiego – po takim deserze nikt nie wstaje od stołu z pełnym brzuchem. Sok wyciskam sama, bo tylko wtedy krem ma ten wyrazisty, kwaskowaty smak. Całość zajmuje czterdzieści pięć minut razem z chłodzeniem ciasta.

Składniki:
Ciasto kruche
- 250 g mąki pszennej
- 125 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
- 50 g cukru pudru
- 1 żółtko
- 1-2 łyżki zimnej wody
- szczypta soli
Krem pomarańczowy
- 200 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
- skórka otarta z 1 pomarańczy
- 100 g cukru
- 2 żółtka
- 1 całe jajko
- 30 g masła
- 1,5 łyżki skrobi ziemniaczanej
Dekoracja
- skórka z pomarańczy
- bita śmietana (opcjonalnie)
Przygotowanie:
1. Do miski wsypuję mąkę, cukier puder i szczyptę soli, mieszam suche rzeczy ręką. Dorzucam zimne masło w kostkach i rozcieram je palcami z mąką, aż zrobi się z tego gruba kruszonka. Nie ugniatam, tylko przesypuję między palcami – masło ma zostać w drobnych okruchach, nie rozpuścić się od ciepła dłoni.
2. Dodaję żółtko i łyżkę zimnej wody, zgarniam ciasto do kupy. Jeśli się kruszy i nie chce trzymać, dolewam drugą łyżkę wody. Zagniatam krótko, dosłownie kilkanaście sekund, bo od długiego wyrabiania kruche ciasto robi się twarde. Formuję placek, zawijam w folię i wstawiam do lodówki na 30 minut.
3. Schłodzone ciasto rozwałkowuję na oprószonym stole i wykładam nim foremki na tartaletki. Dociskam dobrze do rantów, nadmiar odcinam. Spody nakłuwam widelcem gęsto, co centymetr – dzięki temu nie napuszą się w piekarniku.
4. Każdą foremkę wykładam papierem do pieczenia i wsypuję fasolę albo kulki ceramiczne. Piekę w 180 stopniach przez 12-15 minut, aż brzegi ładnie się zezłocą. Wyjmuję i zostawiam do całkowitego wystudzenia w foremkach.
5. W rondelku podgrzewam sok z pomarańczy razem z otartą skórką i cukrem. Mieszam, aż cukier się rozpuści, a sok będzie gorący, ale jeszcze nie wrzący.
6. W osobnej misce rozkłócam trzepaczką całe jajko z dwoma żółtkami i skrobią ziemniaczaną. Roztrzepuję dokładnie, żeby nie została ani jedna grudka skrobi – potem już jej nie rozbijesz.
7. Teraz najważniejszy moment: wlewam gorący sok do jajek cienkim strumieniem, cały czas energicznie mieszając. Cienkim, nie chlustem – jajka muszą się powoli ogrzać, inaczej zrobi się z tego jajecznica. Najlepiej postawić miskę na ściereczce, żeby nie jeździła po blacie.
8. Przelewam wszystko z powrotem do rondelka i gotuję na małym ogniu, mieszając bez przerwy i zagarniając dno. Po kilku minutach krem zacznie gęstnieć i pokrywać łyżkę. Wtedy zdejmuję z ognia, wrzucam masło i mieszam, aż się rozpuści i krem zrobi się gładki jak aksamit.
9. Studzę krem do zupełnie zimnego, przykryty folią dotykającą powierzchni – wtedy nie zrobi się kożuch. Ciepłym kremem nie nadziewam nigdy, bo rozmiękczy spody.
10. Zimne spody napełniam kremem po sam brzeg, wygładzam łyżeczką. Na wierzch sypię odrobinę skórki pomarańczowej, a kto lubi, dokłada kleks bitej śmietany. Wstawiam do lodówki i podaję dobrze schłodzone.

Rady babci:
Jeśli ciasto podczas pieczenia zsuwa się po ściankach foremki, to znaczy, że było za mało schłodzone. Włóż wylepione foremki na kwadrans do zamrażarki przed wstawieniem do piekarnika.
Krem nie chce zgęstnieć? Podgrzewaj dalej na małym ogniu i mieszaj cierpliwie – skrobia potrzebuje zagotowania, żeby zadziałać. Tylko nie podkręcaj ognia, bo przypali się na dnie.
Gdy krem mimo wszystko się zetnie i pojawią się kluseczki, przetrzyj go przez sitko albo zblenduj. Uratujesz go w minutę i nikt się nie zorientuje.
Skórkę ścieraj tylko z pomarańczowej warstwy, nie schodź do białego. Biała część jest gorzka i zepsuje cały krem.
Foremki wysmaruj masłem i oprósz mąką, nawet te silikonowe. Kruchy spód potrafi się przykleić i pęknie przy wyjmowaniu.
Jak przechowywać:
Gotowe tartaletki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce, najwyżej dwa dni. Spody można upiec dużo wcześniej i przechować w suchym pojemniku albo zamrozić. Krem najlepiej chłodzić osobno i nadziewać dopiero przed podaniem, wtedy zachowuje aksamitną konsystencję, a ciasto pozostaje kruche.
Czym zastąpić składniki:
Jeśli nie masz świeżych pomarańczy, weź dobry sok bez dodatku cukru. Masło da się zastąpić margaryną, ale ciasto będzie mniej maślane w smaku. Skrobię ziemniaczaną można zamienić na kukurydzianą, tylko krem wyjdzie odrobinę rzadszy.
Z czym podać:
Podaję je dobrze schłodzone, z kleksem świeżo ubitej śmietany albo gałką lodów waniliowych. Do tego garść malin lub jagód, które ładnie przełamują słodycz.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje kruche spody wychodzą twarde?
Najczęściej dlatego, że ciasto było za długo wyrabiane albo masło zdążyło się rozpuścić w dłoniach. Zagniataj tylko do momentu, aż składniki się połączą, i pracuj szybko z zimnym masłem. Dłuższe chłodzenie w lodówce też pomaga.
Czy muszę piec spody z obciążeniem?
Tak, przy tartaletkach to naprawdę robi różnicę. Bez fasoli albo kulek ceramicznych dno się podniesie i nie zostanie miejsca na krem. Jeśli nie masz fasoli, użyj ryżu albo grochu – posłużą wiele razy.
Co zrobić, żeby krem się nie zważył?
Sekret jest w powolnym łączeniu: gorący sok wlewaj do jajek cienkim strumieniem, cały czas mieszając trzepaczką. Potem gotuj na najmniejszym ogniu i nie przestawaj mieszać. Jeśli mimo to pojawią się grudki, przetrzyj krem przez sitko.
Czy zamiast pomarańczy mogę użyć cytryn albo limonek?
Oczywiście, proporcje zostają te same. Krem wyjdzie bardziej kwaśny i orzeźwiający, więc jeśli lubisz łagodniejsze desery, zostań przy pomarańczy. Limonka najlepiej sprawdza się latem.
Da się przygotować te tartaletki dzień wcześniej?
Spody i krem tak – upiecz i ugotuj je z wyprzedzeniem, przechowaj osobno. Nadziewaj dopiero na kilka godzin przed podaniem, żeby ciasto zostało kruche. Złożone tartaletki zjedz w ciągu dwóch dni.