Pomarańczowe drożdżówki z twarogiem – lukier robię na soku zamiast na wodzie i pachnie nimi całe mieszkanie
Zwykłe drożdżówki z serem zna każdy. U mnie różnica jest jedna: do masy trafia otarta skórka z pomarańczy, a lukier zarabiam sokiem, nie wodą. Ciasto wychodzi miękkie i lekkie, ser nie jest mdły, a zapach z piekarnika ściąga wszystkich do kuchni. Z tej porcji mam dwanaście sztuk i rzadko dotrwają do wieczora.

Składniki:
Ciasto drożdżowe
- 500 g mąki pszennej
- 25 g świeżych drożdży albo 7 g drożdży suchych
- 250 ml ciepłego mleka
- 80 g cukru
- 80 g roztopionego masła
- 1 jajko
- szczypta soli
Nadzienie serowe
- 400 g twarogu, zmielonego albo dobrze rozgniecionego widelcem
- 3 łyżki cukru pudru
- 1 żółtko
- 1 łyżka skórki otartej z wyparzonej pomarańczy
Lukier
- 1 szklanka cukru pudru (około 150 g)
- 2-3 łyżki soku z pomarańczy
Przygotowanie:
1. Zaczynam od zaczynu. Mleko podgrzewam tylko tak, żeby było letnie – takie, że palec spokojnie w nim wytrzyma. Rozprowadzam w nim drożdże z łyżką cukru i łyżką mąki, mieszam i odstawiam na kwadrans. Ma się spienić i podrosnąć. Jak po piętnastu minutach nic się nie dzieje, drożdże były stare i lepiej zacząć od nowa niż wyrzucać całą mąkę.
2. Do dużej miski przesiewam mąkę. Wsypuję cukier, wbijam jajko, dodaję szczyptę soli i wlewam wyrośnięty zaczyn. Mieszam, aż wszystko się połączy w jedną masę.
3. Teraz wyrabiam i wlewam roztopione masło – nie od razu, tylko po trochu, cały czas ugniatając. Na początku ciasto jest lepkie i wygląda źle, ale po kilku minutach robi się gładkie i elastyczne. Wyrabiam dłużej niż mi się chce, ze dwanaście minut. To właśnie z tego bierze się puszystość.
4. Miskę przykrywam ścierką i stawiam w cieple, z dala od przeciągu. Ciasto rośnie 1-1,5 godziny i ma podwoić objętość. Nie patrzę na zegarek, tylko na ciasto.
5. W tym czasie robię ser. Twaróg mieszam z żółtkiem, cukrem pudrem i skórką pomarańczową na gładką masę. Skórkę ścieram z pomarańczy wcześniej wyparzonej wrzątkiem i tylko z pomarańczowej warstwy – biała spód gorzknieje.
6. Wyrośnięte ciasto krótko zagniatam na stolnicy, żeby odejść z niego powietrze. Odrywam kawałki wielkości małego jabłka, rozpłaszczam na dłoni, kładę na środku czubatą łyżeczkę sera i zlepiam brzegi jak sakiewkę. Zlepieniem do dołu układam na blasze z papierem. Zgrzewkę dociskam porządnie, bo inaczej ser wyjdzie bokiem.
7. Układam z odstępami, bo w piekarniku jeszcze urosną i skleją się w jeden placek. Piekę w 180 stopniach przez 20-25 minut, aż wierzchy będą równo złote.
8. Lukier ucieram dopiero na koniec: cukier puder z sokiem z pomarańczy, dolewam sok po łyżce, aż zrobi się gęsty i lejący. Polewam drożdżówki jeszcze ciepłe – wtedy lukier lekko wsiąka i ciasto zostaje wilgotne.

Rady babci:
Mleko za gorące zabije drożdże, a zimne ich nie ruszy. Ma być letnie, jak woda do kąpieli dziecka.
Jeśli ciasto po godzinie ledwo drgnęło, w kuchni jest za chłodno. Wstaw miskę do piekarnika nagrzanego do 40 stopni i wyłączonego, z uchylonymi drzwiczkami.
Zbyt rzadkie nadzienie wypływa podczas pieczenia. Mokry twaróg odsącz wcześniej na sicie albo dosyp łyżkę mąki ziemniaczanej do masy.
Drożdżówki blade po 25 minutach? Piekarnik grzeje słabiej, niż pokazuje. Daj jeszcze pięć minut i zerkaj, ale nie przesuszaj – lepiej wyjąć minutę za wcześnie niż za późno.
Lukier za rzadki dosypuj cukrem pudrem po łyżeczce, za gęsty rozrób kilkoma kroplami soku. Rób go dopiero wtedy, gdy wypieki są już w piekarniku, bo szybko obsycha.
Jak przechowywać:
Trzymam je w szczelnym pojemniku albo owinięte folią, najlepiej zjeść w ciągu jednego, dwóch dni. Na dłużej mrożę, ale zawsze przed lukrowaniem. Rozmrażam po prostu na blacie albo wstawiam na chwilę do ciepłego piekarnika.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast twarogu może być dobrej jakości serek homogenizowany, jeśli akurat nie masz świeżego sera. Skórkę pomarańczową spokojnie zastąpisz cytrynową – wyjdzie ostrzej i też dobrze. Masło da się wymienić na olej kokosowy, tylko ciasto ma wtedy inny, lekko kokosowy charakter.
Z czym podać:
Najlepsze do mocnej kawy albo herbaty, na śniadanie i na popołudniową przerwę. Kto lubi lżej, dokłada łyżkę jogurtu naturalnego i świeże owoce.
Najczęściej zadawane pytania:
Skąd wiem, że zaczyn się udał?
Po piętnastu minutach na powierzchni ma być czapa piany, a całość wyraźnie podrośnie. Jeśli mleko stoi gładkie i płaskie, drożdże nie żyją albo mleko było za gorące. Wtedy trzeba zrobić zaczyn od nowa, bo ciasto i tak nie wyrośnie.
Mogę zrobić to na drożdżach suchych zamiast świeżych?
Tak, 7 g suchych odpowiada 25 g świeżych. Rozprowadzam je dokładnie tak samo w ciepłym mleku z cukrem i mąką i tak samo czekam kwadrans na pianę.
Dlaczego moje drożdżówki wyszły twarde i zbite?
Najczęściej z dwóch powodów: ciasto było za krótko wyrabiane albo nie dostało czasu na wyrośnięcie. Wyrabiaj co najmniej dziesięć minut, aż ciasto przestanie kleić się do rąk, i czekaj, aż podwoi objętość, a nie do wybicia godziny.
Jak zrobić, żeby ser nie wyciekał podczas pieczenia?
Nie przeładowuj – czubata łyżeczka nadzienia na jedną drożdżówkę w zupełności wystarczy. Brzegi zlepiaj mocno, palcami je dociskając, i układaj na blasze zlepieniem do dołu.
Czy mogę przygotować ciasto dzień wcześniej?
Można. Po wyrobieniu wstaw miskę do lodówki na noc, ciasto będzie rosło wolno i zyska na smaku. Rano wyjmij je na godzinę do ciepła, żeby doszło do temperatury pokojowej, i dopiero potem formuj.