Ciasto princessa bez pieczenia – na daktylowym spodzie, z chrupiącymi waflami w masie, nastawiam wieczorem i rano jest gotowe

Piekarnik zostaje zimny, a i tak wychodzi ciasto, po które wszyscy wracają. Spód robię z daktyli i płatków owsianych, masę z jogurtu greckiego, a w środku chrupią pokruszone wafle ryżowe. Na wierzch idzie biała czekolada i garść wiórków. U mnie w domu nastawiam je po kolacji, a następnego dnia stoi już pokrojone na stole.

Ciasto princessa bez pieczenia - na daktylowym spodzie, z chrupiącymi waflami w masie, nastawiam wieczorem i rano jest gotowe

4,5/5 · 45 ocen

Przygotowanie30 min
Pieczenie / gotowanie4 godz.
Razem4 godz. 30 min
Porcje12 / 12 porcji
Kalorie311 kcal

Składniki:

Spód

  • 200 g suszonych daktyli
  • 150 g płatków owsianych górskich
  • 40 g wiórków kokosowych
  • 20 g oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka kakao (opcjonalnie)

Masa

  • 9 wafli ryżowych
  • 600 g gęstego jogurtu greckiego
  • 250 g serka homogenizowanego waniliowego lub twarogu sernikowego
  • 4 łyżki mąki kokosowej
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • 30 g żelatyny
  • 150 ml gorącej wody
  • słodzidło do smaku, na przykład erytrytol albo ksylitol

Polewa i dekoracja

  • 100 g białej czekolady bez cukru
  • 2 łyżki mleczka kokosowego lub śmietanki
  • wiórki kokosowe do posypania

Przygotowanie:

1. Daktyle wsypuję do miski i zalewam wrzątkiem tak, żeby były przykryte. Odstawiam na kwadrans. Mają zmięknąć na tyle, żeby dały się rozgnieść palcami. Potem odlewam wodę i porządnie odsączam.

2. Miękkie daktyle wrzucam do blendera razem z olejem kokosowym. Jeśli chcę ciemniejszy, bardziej czekoladowy spód, dosypuję łyżeczkę kakao. Miksuję do gładkiej, kleistej pasty – musi się zebrać w kulę wokół noża.

3. Do pasty dodaję płatki owsiane i wiórki kokosowe. Mieszam ręką albo blenduję krótkimi pulsami, ale bez fanatyzmu. Płatki mają zostać widoczne, bo to one dają spodowi charakter. Jednolita papka to zmarnowany spód.

4. Masę wykładam do formy około 20 na 20 cm i wyklepuję dno. Dociskam mocno dnem szklanki albo grzbietem łyżki, w rogi też, żeby nigdzie nie było luźno. Wstawiam do lodówki, niech tężeje, kiedy zajmuję się resztą.

5. Wafle ryżowe łamię w dłoniach na spore kawałki, wielkości mniej więcej paznokcia. Nie kruszę ich na pył, bo cały urok jest w tym, że potem chrupią pod widelcem.

6. W dużej misce łączę jogurt grecki, serek waniliowy lub twaróg sernikowy, mąkę kokosową i wiórki. Miksuję na gładko i dopiero teraz słodzę. Próbuję łyżeczką i dosypuję po trochu – słodziki są kapryśne, każdy słodzi inaczej.

7. Żelatynę rozpuszczam w 150 ml gorącej wody, mieszając widelcem aż zniknie każde ziarenko. Odstawiam na chwilę, ale pilnuję, żeby została płynna. Zimna żelatyna zetnie się w nitki i cała masa będzie w grudkach.

8. Włączam mikser na wysokie obroty i wlewam żelatynę do masy cienką strużką, po ściance miski. Miksuję jeszcze pół minuty. Masa robi się jaśniejsza i napowietrzona – o to właśnie chodzi.

9. Pokruszone wafle wmieszaj już tylko łyżką, kilkoma spokojnymi ruchami. Wylewam wszystko na schłodzony spód, wyrównuję wierzch i wstawiam do lodówki na minimum trzy do czterech godzin. Ja zostawiam na całą noc, wtedy kroi się najrówniej.

10. Na koniec rozpuszczam białą czekoladę z mleczkiem kokosowym w kąpieli wodnej, mieszając cały czas. Ledwo ciepłą polewę rozprowadzam po stężałej masie i od razu, zanim zastygnie, obsypuję wiórkami. Wstawiam jeszcze na kwadrans do lodówki i kroję.

Ciasto princessa bez pieczenia - na daktylowym spodzie, z chrupiącymi waflami w masie, nastawiam wieczorem i rano jest gotowe

Rady babci:

Jeśli daktyle są twarde i suche jak kamień, mocz je dłużej niż kwadrans, nawet pół godziny. Bez tego blender będzie tylko warczał, a spód się nie sklei.

Masa wyszła w grudkach? To zawsze wina za zimnej żelatyny. Podgrzej całość delikatnie w kąpieli wodnej, wymieszaj i schłódź od nowa – da się uratować.

Gdy masa po kilku godzinach nadal jest luźna, sprawdź jogurt. Rzadki jogurt naturalny zamiast gęstego greckiego to najczęstszy powód, że ciasto nie chce się trzymać.

Białą czekoladę rozpuszczaj na małym ogniu i nie pozwól, żeby woda z garnka dotknęła miski. Biała potrafi się zwarzyć w sekundę i zrobić się ziarnista.

Wafle wmieszaj dopiero na samym końcu i tuż przed wylaniem masy. Im dłużej siedzą w wilgotnym kremie, tym bardziej miękną i tracą chrupkość.

Jak przechowywać:

Trzymam w zamkniętym pojemniku w lodówce do trzech dni – żelatyna sprawia, że ciasto trzyma formę i nie osiada. Na dłużej kroję je na porcje i mrożę pojedynczo. Rozmrażam powoli w lodówce przez kilka godzin, nigdy na blacie.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast daktyli sprawdzą się suszone morele albo figi, słodyczy i lepkości mają podobnie. Olej kokosowy można zastąpić masłem klarowanym lub innym olejem roślinnym, a jogurt grecki gęstym jogurtem naturalnym. Mąkę kokosową zastąpisz mielonymi migdałami, a wafle ryżowe pokruszonymi sucharami albo płatkami kukurydzianymi.

Z czym podać:

Podaję prosto z lodówki, dobrze schłodzone, z garstką malin albo jagód obok. Do tego kawa lub ziołowa herbata, a na wierzch listek mięty, jeśli akurat mam.

Najczęściej zadawane pytania:

Ile godzin ciasto musi stać w lodówce, zanim je pokroję?

Minimum trzy do czterech godzin, ale najlepiej całą noc. Wcześniej masa jest jeszcze miękka w środku i przy krojeniu rozjeżdża się po talerzu.

Czy zamiast żelatyny mogę użyć agaru?

Można, ale agar trzeba zagotować, a gorący płyn wlany do jogurtu potrafi go zwarzyć. Jeśli się na niego decydujesz, studź go dokładnie i dodawaj bardzo powoli, cały czas miksując.

Dlaczego moja masa nie stężała?

Najczęściej dlatego, że żelatyny było za mało w stosunku do płynu albo jogurt był za rzadki. Sprawdź też, czy żelatyna rozpuściła się do końca – nierozpuszczone ziarenka nic nie zwiążą.

Czy wafle ryżowe rozmiękną w masie do następnego dnia?

Trochę zmiękną, to naturalne, ale jeśli połamiesz je na spore kawałki, wyczujesz je nawet trzeciego dnia. Drobno pokruszone znikną już po kilku godzinach.

Czym słodzić, żeby nie było posmaku?

Erytrytol bywa chłodzący na języku, ksylitol jest łagodniejszy w smaku. Słodź stopniowo i próbuj masę przed dodaniem żelatyny – potem już niczego nie poprawisz.

Jeśli je zrobisz, daj mu spokojnie przestać w lodówce – to jedyne, o co proszę. Smacznego.