Deser pistacjowo-malinowy w szklankach – bez pieczenia, w dwadzieścia minut, a znika szybciej niż zdążę odstawić miskę

Robię go wtedy, gdy ktoś dzwoni, że wpadnie na kawę za godzinę. Piekarnika nie włączam, miski dwie, a efekt taki, że wszyscy pytają, gdzie to kupiłam. Kruchy spód z ciasteczek, puszysty krem waniliowy, kwaśne maliny i na wierzchu gęsta pasta pistacjowa. Cztery szklanki, dwadzieścia minut roboty i pół godziny w lodówce.

Deser pistacjowo-malinowy w szklankach - bez pieczenia, w dwadzieścia minut, a znika szybciej niż zdążę odstawić miskę

4,7/5 · 12 ocen

Przygotowanie20 min
Razem20 min
Porcje4 / 4 porcje deseru w szklankach

Składniki:

Spód

  • 6 ciasteczek digestive albo zwykłych maślanych
  • 2 łyżki roztopionego masła

Warstwa waniliowa

  • 200 g serka mascarpone
  • 100 ml śmietanki 36%
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

Warstwa malinowa

  • 150 g malin, świeżych albo mrożonych
  • 1 łyżka miodu lub cukru
  • kilka kropel soku z cytryny

Warstwa pistacjowa

  • 100 g obranych pistacji, koniecznie niesolonych
  • 1-2 łyżki miodu
  • odrobina mleka do rozrzedzenia

Dekoracja

  • bita śmietana
  • świeże maliny
  • posiekane pistacje

Przygotowanie:

1. Ciasteczka wrzucam do woreczka i przejeżdżam wałkiem, aż zostanie sam piasek z drobnymi okruchami. Blender też da radę, ale wtedy pulsuję krótko, żeby nie zrobić pyłu.

2. Okruchy mieszam z roztopionym masłem. Masa ma być wilgotna jak mokry piasek – jeśli sypie się przez palce, dolewam pół łyżki masła. Rozkładam po dnie czterech szklanek i ugniatam łyżeczką, mocno, bez litości. Szklanki wstawiam do lodówki.

3. Pistacje wysypuję na suchą patelnię i prażę na średnim ogniu, mieszając, aż zapachną i lekko zaskwierczą. To jedna minuta różnicy, a smak zupełnie inny. Odstawiam do wystudzenia.

4. Mascarpone ucieram z cukrem pudrem i wanilią – krótko, bo przebite mascarpone robi się wodniste. W drugiej misce ubijam zimną śmietankę na sztywno.

5. Śmietankę dokładam do mascarpone trzema partiami i mieszam szpatułką od dołu do góry. Powoli, bez pośpiechu, żeby nie wybić powietrza. Krem nakładam na schłodzony spód i wyrównuję.

6. Maliny rozgniatam widelcem z miodem i sokiem z cytryny. Jeśli wyszło zbyt lejące albo maliny były mrożone, przelewam do garnuszka i podgrzewam dwie, trzy minuty, aż zgęstnieje jak rzadki dżem. Studzę do zimna, dopiero wtedy wykładam na krem.

7. Wystudzone pistacje miksuję z miodem, dolewając mleko po łyżeczce. Miksuję dłużej, niż się wydaje potrzebne – najpierw będzie grudkowaty piach, potem nagle zrobi się gładka pasta. Rozprowadzam ją po wierzchu.

8. Na koniec kleks bity śmietany, kilka całych malin i garść posiekanych pistacji. Wstawiam do lodówki na minimum pół godziny, żeby warstwy się związały. Godzina jest jeszcze lepsza.

Deser pistacjowo-malinowy w szklankach - bez pieczenia, w dwadzieścia minut, a znika szybciej niż zdążę odstawić miskę

Rady babci:

Śmietanka musi być lodowata, prosto z lodówki. Ciepła nie ubije się na sztywno, choćbyś stała nad nią kwadrans.

Jeśli krem po połączeniu wygląda na zwarzony albo ziarnisty, znaczy że mascarpone było za mocno ucierane – wmieszaj łyżkę zimnej śmietanki, zwykle wraca do gładkości.

Warstwa malinowa nałożona na ciepło rozpuści krem i wszystko się zleje. Poczekaj, aż będzie naprawdę zimna.

Pasta pistacjowa nie chce się zmiksować? Dodaj pół łyżeczki oleju albo mleka i miksuj dalej, robiąc przerwy, żeby blender nie grzał się za mocno.

Nakładaj warstwy łyżką po ściance szklanki albo z woreczka z odciętym rogiem – wtedy będą równe i nikt nie zobaczy smug na szkle.

Jak przechowywać:

Trzymam w lodówce przykryte folią albo w zamykanym pojemniku. Najlepszy jest przez dwa dni, potem spód traci kruchość. Warstwa pistacjowa po dłuższym staniu robi się twardsza, więc wyjmij deser kwadrans przed podaniem.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast mascarpone można wziąć dobry serek śmietankowy – smak wyjdzie łagodniejszy i mniej maślany. Miód spokojnie zastąpisz cukrem trzcinowym albo syropem klonowym. Maliny zamień na borówki lub jeżyny, tylko wtedy dodaj odrobinę więcej cytryny, bo są słodsze.

Z czym podać:

Podaję do gorącej herbaty albo mocnej kawy, z listkiem mięty lub melisy na wierzchu. Na przyjęciu robię po szklance dla każdego i dekoruję każdą trochę inaczej.

Najczęściej zadawane pytania:

Jak zrobić pastę pistacjową, żeby była gładka, a nie ziarnista?

Podpraż pistacje na suchej patelni i dobrze wystudź – prażone puszczają tłuszcz i miksują się dużo łatwiej. Potem po prostu miksuj dłużej, z przerwami, dolewając mleko po odrobinie.

Czy mogę użyć malin z zamrażarki?

Jak najbardziej, u mnie zimą inaczej się nie da. Rozmroź je, rozgnieć z miodem i cytryną, a jeśli puszczą dużo soku, podgrzej chwilę na małym ogniu i odparuj do gęstości dżemu.

Jak zrobić spód, żeby nie kruszył się przy jedzeniu?

Zmiel ciasteczka drobno i dobrze wymieszaj z masłem – masa ma się lepić, gdy ściśniesz ją w palcach. Ugnieć mocno w szklance i wstaw do lodówki na kilka minut, zanim nałożysz krem.

Ile deser musi stać w lodówce przed podaniem?

Minimum pół godziny, żeby warstwy się związały i dały kroić łyżeczką. Jeśli masz czas, daj godzinę albo dwie – smaki się przegryzą, a krem będzie zwięźlejszy.

Czym zastąpić mascarpone?

Serkiem śmietankowym dobrej jakości, dobrze odsączonym. Krem wyjdzie lżejszy i bardziej kwaskowy, więc warto dodać wtedy odrobinę więcej cukru pudru.

Jak zrobisz, to daj znać, czy u ciebie też pierwsi sięgają po szklanki, zanim herbata zdąży ostygnąć. Smacznego.